2 st. Celsjusza ocieplenia jeszcze przed końcem dekady. Nowa prognoza WMO
Czekają nas lata kolejnych klimatycznych rekordów. Z nowego raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) wynika, że w latach 2025-2029 temperatury będą nadal utrzymywać się na bardzo wysokim poziomie, a pierwszy rok, podczas którego ocieplenie przekroczy poziom 2 st. może nadejść znacznie szybciej niż dotąd sądzono
Według opublikowanego właśnie raportu „Global Annual to Decadal Climate Update” istnieje 80-proc. prawdopodobieństwo, że co najmniej jeden rok z nadchodzących pięciu lat będzie cieplejszy niż rekordowy 2024 r. Z kolei prawdopodobieństwo, że którykolwiek rok przekroczy próg 1,5 st. Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej wynosi już 86 proc.
Jeszcze bardziej niepokojąco brzmi prognoza pięcioletnia: szansa, że łączna średnia temperatura za lata 2025-2029 przekroczy 1,5 st. to już 70 proc. Dla porównania rok wcześniej WMO szacowała to prawdopodobieństwo na 47 proc., a dwa lata temu zaledwie na 32 proc.
„To statystyki, które szokują. Lata, podczas których temperatury będą przekraczać próg 1,5 st. staną się normą” – komentował Adam Scaife z brytyjskiego Met Office podczas briefingu prasowego.
Próg 2 st. Celsjusza
Po raz pierwszy naukowcy oszacowali ryzyko wystąpienia roku, w którym średnia globalna temperatura wzrośnie o ponad 2 st. Celsjusza względem poziomu sprzed epoki przemysłowej. Choć prawdopodobieństwo jest na razie niskie – wynosi około 1 proc. – sam fakt, że pojawia się w prognozach, jest nowością. „To było praktycznie niemożliwe jeszcze kilka lat temu” – twierdzi Scaife.
Przekroczenie tej granicy miałoby ogromne konsekwencje – symboliczne i fizyczne. Oficjalne cele Porozumienia paryskiego z 2015 r. zakładają powstrzymanie długoterminowego wzrostu temperatury poniżej 2 st. Celsjusza, z ambicją utrzymania go w granicach 1,5 st.
Eksperci podkreślają, że tymczasowe przekroczenie progów, takie jak to z 2024 r. o 1,5 st., nie jest jednoznaczne z trwałą klęską Porozumienia. Jego cele odnoszą się bowiem do średnich z okresów dwudziestoletnich. Mimo to, jak zaznacza Leon Hermanson z Met Office, „jeśli wszystko będzie się toczyć, jak dotąd, szansa na rok powyżej 2 st. gwałtownie wzrasta”.
Arktyka i Amazonia w kryzysie
Szczególnie dramatycznie sytuacja przedstawia się w Arktyce. Zimowe temperatury w tym regionie (od listopada do marca) mają być średnio o 2,4 st. wyższe od poziomu z lat 1991-2020. To ponad trzykrotnie więcej niż prognozowana globalna średnia. Utrata lodu w morzach Beringa, Barentsa i Ochockim będzie postępować, podobnie jak we wszystkich regionach zwykle pokrytych lodem we wrześniu.
Zmiany obejmą również inne regiony. Prognozowane opady między majem a wrześniem 2025-2029 wskazują na wystąpienie bardziej mokrych warunków w Europie Północnej, Alasce, Sahelu i północnej Syberii. Jednocześnie Amazonia ma być bardziej sucha niż zwykle, co rodzi poważne konsekwencje dla największego lasu deszczowego na Ziemi.
Badacze podkreślają, że wzrost temperatury o kilka dziesiątych stopnia oznacza więcej ekstremalnych fal upałów, intensywniejsze opady, dłuższe susze, przyspieszone topnienie lodowców, podnoszenie się poziomu mórz i szybsze ogrzewanie oceanów.
Raport „Global Annual to Decadal Climate Update” powstał we współpracy 15 ośrodków modelowania klimatu z całego świata, w tym Met Office (Wielka Brytania), BSC (Hiszpania), DWD (Niemcy) i CCCma (Kanada).
Źródła:
- Global Annual to Decadal Climate Update 2025-2029, World Meteorological Organization, 2025
- Press Release: Global climate predictions, WMO, 28.05.2025
- „The world could experience a year above 2°C of warming by 2029”, Madeleine Cuff, “New Scientist”, 28.05.2025
Komentarz prof. Szymona Malinowskiego
Najnowszy raport Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) przedstawia ostrożne prognozy na najbliższą przyszłość, a nie najbardziej prawdopodobne czy najbardziej alarmujące scenariusze. W świetle ostatnich danych obserwacyjnych można wręcz uznać, że raport jest zachowawczy.
Ostrzeżenia przed możliwością przekroczenia progu 2 st. Celsjusza nie są nowe. Już we wcześniejszych raportach Programu Środowiskowego ONZ (UNEP), takich jak coroczny Emissions Gap Report, pokazywano, że nie jestesmy na ścieżce pozwalającej ograniczyć ocieplenie to tej wartości. Problem w tym, że żyjemy w rzeczywistości społeczno-politycznej, która bywa oderwana od faktów fizycznych. Politycy i decydenci lubią powoływać się na założenia Porozumienia Paryskiego, jakby miały one moc sprawczą, podczas gdy to prawa fizyki, a nie deklaracje polityczne, określają, dokąd zmierza klimat.
Konsekwencje przekroczenia progu 2 st. Celsjusza są poważne. To nie jest problem przyszłości – to, że nie redukujemy emisji dzieje się teraz. Tyle, że świat polityki i gospodarki często zdaje się ignorować ten fakt. Co więcej, rośnie rola zorganizowanej dezinformacji. Zamiast tworzyć spójne strategie łagodzące i adaptacyjne , pogrążamy się w chaosie i retoryce strachu, na przykład o tym, że ochrona klimatu równa się życiu w worku pokutnym i jedzeniu robaków. To narracje, które zdobywają popularność, bo operują lękiem i fałszywymi wizjami przyszłości.
Czy to oznacza, że ponieśliśmy klęskę? Niekoniecznie, ale na pewno źle alokujemy nasze siły. Musimy pilnie zrewidować sposób, w jaki postrzegamy zagrożenie katastrofą klimatyczną. Rozwiązaniem nie jest rezygnacja z cywilizacji, tylko realne, trzeźwe potraktowanie problemu. Musimy wprowadzić elementy zarządzania kryzysowego, przestawić nasze priorytety i zacząć mówić społeczeństwu prawdę – nie tylko o skali zagrożenia, ale i o możliwościach przeciwdziałania. To nie jest moment na apatię ani na ucieczkę w wyobrażenia. To jest moment na działanie.
Negowanie rzeczywistości nie zaprowadzi nas w dobrym kierunku. A zmiany klimatyczne – jak pokazuje raport WMO – dzieją się tu i teraz. Czas wyjść z wirtualnego świata deklaracji i zająć się światem rzeczywistym.