Bezpłatne posiłki w szkołach mogą być czymś więcej niż pomocą socjalną – to narzędzie, które wspiera lokalnych rolników, poprawia zdrowie dzieci i napędza zieloną transformację

Nowy raport University College London i Światowego Programu Żywnościowego pokazuje, jak kraje takie jak Brazylia, Szwecja czy Szkocja wykorzystują tę szansę. Polska – jak na razie – traktuje szkolne obiady głównie jako koszt, a nie inwestycję.

Według raportu UCL szkolne posiłki to jeden z największych systemów zabezpieczenia społecznego na świecie. Korzysta z nich około 466 mln dzieci, a rządy przeznaczają na nie 84 mld dolarów rocznie – kwotę porównywalną z budżetami wielkich programów infrastrukturalnych.

„Szkolne obiady to ogromna szansa, by państwa wykorzystały swoją siłę zakupową do promowania dobra publicznego. Odpowiednio zaprojektowane zakupy żywności mogą zmieniać strukturę lokalnej gospodarki i tworzyć rynek dla zdrowych, zrównoważonych i smacznych posiłków” – podkreśla prof. Mariana Mazzucato, współautorka raportu.

Stołówka w szkole w Farmborough / Wikimedia Commons

Brazylia, Szwecja, Szkocja – trzy lekcje

Brazylia prowadzi największy na świecie program dożywiania – 50 mln posiłków dziennie. Co najmniej 30 proc. budżetu trafia do rodzinnych gospodarstw rolnych. Efekt? Wzrost produkcji krajowej, więcej miejsc pracy i wyższe dochody rolników.

Szwecja postawiła na innowacje lokalne: agencja VINNOVA we współpracy z gminami tworzyła prototypowe rozwiązania, które łączyły zdrową dietę uczniów z transformacją systemu żywności. Kluczowe okazało się włączanie samych uczniów w projektowanie programu.

Szkocja natomiast zapewnia bezpłatne posiłki od 2007 r., dziś dla wszystkich uczniów klas I-V. Roczny koszt to 238 mln funtów, ale raport wskazuje, że lepsza koordynacja między samorządami a rządem mogłaby jeszcze bardziej zwiększyć wpływ programu na rozwój lokalnych producentów i realizację celów klimatycznych.

Obiad w szkolnej stołówce w Szkole Podstawowej nr 20 w Poznaniu – styczeń 2019 / Wikimedia Commons

Jak jest w Polsce?

Polska nie znalazła się wśród krajów analizowanych w raporcie, ale prowadzi własne programy dożywiania. Najważniejszy z nich to „Posiłek w szkole i w domu” (2019-2023, przedłużony do 2025 r.), finansowany wspólnie przez gminy i budżet państwa. Rocznie przeznacza się na niego około 550 mln zł, a wsparcie otrzymuje średnio około milion dzieci.

Najwyższa Izba Kontroli wielokrotnie zwracała uwagę, że program koncentruje się przede wszystkim na pomocy socjalnej, a nie na strategicznym wykorzystaniu zakupów żywności. Brakuje mechanizmów, które powiązałyby zamówienia na posiłki z promocją zdrowej diety, wsparciem dla lokalnych gospodarstw czy ograniczaniem śladu węglowego.

Innymi słowy – w Polsce szkolne obiady wciąż są postrzegane głównie jako koszt pomocy społecznej, a nie jako inwestycja w gospodarkę i zdrowie publiczne.

Potencjał do wykorzystania

Raport UCL i WFP zachęca rządy do traktowania zakupów na szkolne posiłki jako elementu zielonej strategii przemysłowej. Takie podejście mogłoby w Polsce:

  • zwiększyć udział lokalnych rolników w dostawach do szkół,
  • poprawić jakość diety dzieci (obecnie 15-22 proc. uczniów w wieku 7-18 lat ma nadwagę lub otyłość – dane NIZP PZH),
  • przyczynić się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, z których jedna trzecia globalnie pochodzi z systemu żywnościowego.

Sarah Doyle z UCL zauważa, że „dopóki posiłki szkolne będą postrzegane wyłącznie jako pomoc dla dzieci, pozostaną niedofinansowane. Ich potencjał tkwi w tym, by wspierały rolników, biznes i transformację całego systemu żywności”.

Źródła:

Przejdź do treści