Zbrodnia na ulicach Oksfordu. Mapy średniowiecznych morderstw ujawniają zaskakującą geografię przemocy
Średniowieczne miasta często kojarzą się z chaosem i wszechobecną brutalnością – każdy zaułek miał być sceną zbrodni, a każda karczemna kłótnia kończyć się miała rozlewem krwi. Nowe badania pokazują jednak, że obraz ten jest bardziej złożony. Przemoc w XIV-wiecznym Londynie, Yorku i Oksfordzie skupiała się w wyraźnie określonych punktach i, co zaskakujące, najniebezpieczniejsze bywały nie ubogie zaułki, lecz ulice najbogatsze i najbardziej reprezentacyjne.
W niedawnej ankiecie YouGov słowem, które Amerykanie najczęściej kojarzą ze średniowieczem, okazała się „przemoc”. Miasta tego okresu łatwo wyobrazić sobie jako pełne przypadkowych aktów agresji – gdzie każdy zaułek był potencjalnym miejscem zbrodni, a każda bójka w tawernie kończyła się krwią.
Najnowsze badania ukazują jednak rzeczywistość bardziej zniuansowaną, a pod pewnymi względami zaskakująco znajomą.

Mapy średniowiecznych morderstw
W Londynie, Yorku i Oksfordzie zabójstwa koncentrowały się w niewielkich obszarach – często na odcinkach nie dłuższych niż 200-300 metrów. Podobnie jak w nowoczesnych miastach, przestępczość nie była równomiernie rozproszona, lecz skupiała się w określonych ulicach i na skrzyżowaniach, gdzie krzyżowały się szlaki handlowe, interesy i ambicje. Zaskakuje jednak fakt, że w średniowieczu najbardziej ruchliwe i prestiżowe miejsca były zarazem najbardziej niebezpieczne.
Projekt Medieval Murder Map opiera się na aktach koronera – zapisach z dochodzeń ław przysięgłych dotyczących podejrzanych zgonów. Dokumenty te opisują w szczegółach, gdzie znaleziono ciało, kiedy doszło do ataku, jakiej broni użyto, a niekiedy także jakie spory czy obelgi doprowadziły do tragedii.
Te sprawy historyczne zostały zgeokodowane – czyli przypisano im współrzędne geograficzne na podstawie opisów miejsc, takich jak ulice, place czy punkty orientacyjne. Prace przeprowadzono z wykorzystaniem map tematycznych opracowanych przez zespół Historic Towns Trust. Dzięki temu powstał barwny obraz przemocy miejskiej sprzed siedmiu stuleci, ukazany w skali ulic i dzielnic.
Wzorce są uderzające. Zabójstwa skupiały się w rejonach targowisk, głównych arterii, nabrzeży i przestrzeni ceremonialnych. Były to miejsca intensywnej aktywności – przecięcia życia gospodarczego i społecznego – gdzie konflikty często rozgrywały się na oczach tłumu.
Niedziele należały do szczególnie niebezpiecznych dni. Po porannych nabożeństwach popołudnia wypełniały picie, gry i kłótnie. Do aktów przemocy najczęściej dochodziło wieczorem, w porze obowiązywania godziny policyjnej.

Trzy miasta, trzy różne profile
Londyn, York i Oksford różniły się pod względem skali przemocy. Najwyższy wskaźnik zabójstw odnotowano w Oksfordzie – trzykrotnie lub czterokrotnie wyższy niż w Londynie czy Yorku.
Nie był to przypadek. Uniwersytet przyciągał młodych mężczyzn w wieku 14-21 lat, żyjących z dala od rodzin, uzbrojonych i wychowanych w kulturze honoru oraz lojalności grupowej. Studenci organizowali się w tzw. „nacje” według regionu pochodzenia, a rywalizacje między mieszkańcami północy i południa Anglii często przeradzały się w regularne bitwy uliczne. Dodatkowo, przywileje prawne dla duchownych (obejmujące również studentów) chroniły ich przed sądami świeckimi, co sprzyjało atmosferze bezkarności.
Specyfika miast:
- Londyn: Westcheap, serce handlowe i ceremonialne, było miejscem zabójstw wynikających z rywalizacji cechów, konfliktów zawodowych i publicznych aktów zemsty. Z kolei Thames Street, ruchliwa ulica nad nabrzeżem, często stawała się areną gwałtownych starć między marynarzami a kupcami.
- York: Najbardziej niebezpiecznym rejonem była główna południowa droga wjazdowa – Micklegate i most Ouse Bridge – miejsce handlu, procesji i zgromadzeń. Gorącym punktem była także Stonegate, prestiżowa ulica prowadząca do katedry York Minster. Tu handel i ceremonia splatały się z rywalizacją i publicznym podtrzymywaniem honoru.
- Oksford: Większość zabójstw miała miejsce w rejonie dzielnicy uniwersyteckiej, gdzie napięcia między studentami a mieszczanami oraz konflikty w samym środowisku akademickim regularnie prowadziły do starć, podsycanych alkoholem, obelgami i gotowością do obrony honoru przy użyciu broni.

Geografia przemocy
Geografia średniowiecznej przemocy kształtowana była nie tylko przez okazję, ale też przez widoczność. Ruchliwe ulice i centralne rynki gromadziły najwięcej potencjalnych rywali i świadków, stając się sceną, na której spory rozstrzygano publicznie – w sposób podtrzymujący reputację i prestiż.
Publiczne zabójstwa wysyłały jasny sygnał – do wrogiego cechu, rywalizującej frakcji czy całej wspólnoty. Pod tym względem logika przemocy w średniowiecznych miastach przypomina współczesne wzorce, gdzie niektóre mikrolokalizacje wciąż generują ponadprzeciętną liczbę przestępstw. Istotna różnica polega na tym, że w średniowiecznej Anglii głównym czynnikiem ryzyka nie była bieda – ubogie, peryferyjne dzielnice odnotowywały mniej zabójstw niż bogate i prestiżowe rejony.
Projekt Medieval Murder Map daje wyjątkową okazję, by spojrzeć na średniowieczne miasto oczami jego mieszkańców – jako przestrzeń, w której ulice same wyznaczały rytm zagrożeń, a bogactwo, prestiż i bliskość innych ludzi mogły być równie niebezpieczne jak bieda czy zaniedbanie. Przemoc nie była przypadkowa – podlegała logice zapisanej w geografii miasta.

Autorzy:
Stephanie Brown – wykładowczyni kryminologii, University of Hull
Manuel Eisner – profesor kryminologii porównawczej i rozwojowej, University of Cambridge
Oryginalny tekst w The Conversation: Our medieval murder maps reveal the surprising geography of violence in 14th-century English cities