Czy w Polsce można mówić o polityce klasowej, skoro w debacie publicznej język ten niemal nie istnieje?

Na to pytanie odpowiada Mikołaj Cześnik z Uniwersytetu SWPS w artykule Polityka z klasą. O nieoczywistych relacjach polityczności i klasowości w Polsce, opublikowanym w kwartalniku Kultura i Społeczeństwo. Autor pokazuje, że choć podziały klasowe systematycznie wypierane są z dyskursu politycznego, wciąż w dużym stopniu determinują dynamikę życia społecznego i politycznego w kraju.

Cześnik przypomina, że Polska Rzeczpospolita Ludowa nie zniosła różnic klasowych, mimo że oficjalna narracja głosiła równość. „Klasy społeczne w latach 1945-1989 istniały i były kluczowym elementem życia społeczno-politycznego” – podkreśla, odwołując się do badań Stanisława Ossowskiego, Włodzimierza Wesołowskiego czy Stefana Nowaka. Konflikty interesów były obecne zarówno między robotnikami a inteligencją, jak i wewnątrz tzw. klasy ludowej.

Momentem przełomowym było powstanie Komitetu Obrony Robotników w 1976 r. i późniejsza „Solidarność”, które – jak pisze autor – „unieważniły partykularyzmy klasowe na rzecz wspólnej walki politycznej”. Jednak od lat 80. dyskurs klasowy został stopniowo wyparty przez narracje narodowe, a po 1989 r. niemal całkowicie zniknął z życia publicznego.

Transformacja ustrojowa przyniosła głębokie różnicowanie społeczeństwa. „Polska doświadczyła szybkiego wzrostu nierówności społecznych po 1989 r.” – zauważa Cześnik, wskazując na dane dotyczące rozwarstwienia dochodowego i pogłębiającej się luki między beneficjentami przemian a klasami niższymi. Zjawisku temu towarzyszyło symboliczne wykluczenie klas ludowych. Jak pisze autor, „platoński thymos, czyli potrzeba uznania i godności, był realizowany przede wszystkim przez elity, podczas gdy klasy ludowe były ignorowane, krytykowane i wyśmiewane”.

Partie i polityka bez klas

Po 1989 r. główne ugrupowania polityczne – od Unii Wolności po Platformę Obywatelską – przyjęły model partii „catch-all”, odwołujących się do całego społeczeństwa, a nie do konkretnych klas. „Nie reprezentowały one interesów poszczególnych klas, kładły natomiast nacisk na takie kwestie ogólnospołeczne, jak integracja z Unią Europejską, budowa gospodarki rynkowej czy modernizacja instytucji państwowych” – zauważa autor.

Nawet PSL, formalnie związane z rolnikami, zdaniem Cześnika „skupiało się przede wszystkim na realizacji postulatów niewielkich grup gospodarczo uprzywilejowanych, takich jak zamożni właściciele średnich i dużych gospodarstw rolnych”. Wyjątkiem była Samoobrona Andrzeja Leppera, która potrafiła dotrzeć do klas ludowych, łącząc hasła socjalne i antyelitarne. Jednak – jak wskazuje autor – brakowało jej spójnej strategii i trwałego zaplecza politycznego.

Powrót klas – ukryty wymiar polityki

Przełom nastąpił w 2015 r., gdy Prawo i Sprawiedliwość skutecznie zmobilizowało klasy ludowe. Cześnik podkreśla, że strategia PiS opierała się nie tylko na redystrybucji, lecz także na odwołaniu do potrzeby godności: „PiS zaspokajało nie tylko potrzeby materialne klas ludowych, lecz także ich symboliczną potrzebę społecznego uznania”.

Programy socjalne, takie jak „Rodzina 500+”, miały – zdaniem autora – zarówno wymiar ekonomiczny, jak i symboliczny, wzmacniając poczucie podmiotowości grup marginalizowanych. Cześnik zauważa jednak, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie mogła odwoływać się otwarcie do języka klasowego, ponieważ „tabuizacja klasowości zaszła w polskim dyskursie politycznym tak daleko, że nie można było adekwatnie i właściwie nazwać dziejących się procesów”.

Zamiast tego PiS stosowało narrację „swoi kontra elity”, która pośrednio odpowiadała doświadczeniu marginalizacji wielu grup społecznych. Autor podkreśla: „Polityczność klas w przypadku PiS miała charakter dyskursywnie zamaskowany. Była nieobecna w języku, lecz obecna w skutkach i mechanizmach mobilizacji społecznej”.

Klasy wciąż istnieją

Zdaniem Cześnika unikanie języka klas nie oznacza braku realnych konfliktów klasowych. „Polska polityka po 1989 r. jest pełna rozwiązań i decyzji, które faworyzowały jedne zbiorowości kosztem innych” – pisze badacz. Podkreśla, że polityka podatkowa, edukacyjna czy zdrowotna ma wyraźne konsekwencje klasowe, nawet jeśli nie są one nazywane wprost.

Dlatego autor postuluje powrót do analiz klasowych. „Chcę dostarczyć opowieści o tym, jak i dlaczego następowały wydarzenia polityczne i społeczne w Polsce po 1989 r.” – zaznacza, dodając, że interpretacja w perspektywie klasowej pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy władzy i nierówności.

Jego zdaniem szczególną uwagę należy poświęcić walce o uznanie kulturowe, ponieważ „potrzeba uznania, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i grupowym, ma fundamentalne znaczenie dla mobilizacji społecznej”.

Artykuł Polityka z klasą. O nieoczywistych relacjach polityczności i klasowości w Polsce autorstwa Mikołaja Cześnika ukazał się w kwartalniku „Kultura i Społeczeństwo” (2025, nr 2), wydawanym przez Instytut Studiów Politycznych PAN. https://czasopisma.isppan.waw.pl/kis/issue/view/229

Przejdź do treści