Już kwadrans wśród drzew może zmniejszyć objawy depresji i lęku. Dowodzą tego wyniki szeroko zakrojonej metaanalizy opublikowanej w Nature Cities
Do 2050 r. aż siedem na 10 osób na świecie będzie mieszkać w miastach. Urbanizacja oznacza nie tylko zmianę krajobrazu, lecz także coraz poważniejsze problemy psychiczne. Mieszkańcy aglomeracji częściej doświadczają lęków, depresji i przewlekłego stresu. Zespół badaczy z Natural Capital Project (NatCap) przy Stanford University postanowił sprawdzić, czy kontakt z przyrodą może działać jak lekarstwo.
Naukowcy przeanalizowali dane z 78 eksperymentów terenowych obejmujących niemal 5,9 tys. uczestników. Wśród nich znalazły się randomizowane próby kontrolne oraz badania porównujące stan psychiczny przed i po kontakcie z naturą.
Wyniki są jednoznaczne: zieleń miejska realnie wspiera zdrowie psychiczne. Najsilniejszy efekt obserwowano u młodych dorosłych (19-25 lat), wśród których zaburzenia nastroju występują najczęściej. „Poprzednie badania wykazywały związek między naturą a zdrowiem psychicznym, ale nie dowodziły przyczynowości. Nasza analiza wypełnia tę lukę” – podkreśla Anne Guerry, współautorka publikacji i dyrektorka ds. strategii w NatCap.
Lasy w mieście działają najlepiej
Choć każda forma zieleni przynosi korzyści, największy efekt przynoszą lasy miejskie – skuteczniejsze niż drzewa przyuliczne, trawniki czy niewielkie parki. Szczególnie dobrze redukują objawy depresji i lęku. Zaskakująco, bierny kontakt z przyrodą – np. siedzenie w parku czy obserwowanie drzew przez okno – okazał się skuteczniejszy w łagodzeniu depresji niż aktywne spacery. Obie formy działały jednak równie dobrze, jeśli chodzi o poprawę energii i ogólnego samopoczucia.
„To badanie zmieniło też moje nawyki. Czasem zamiast autobusem idę pieszo i po drodze obserwuję ptaki czy drzewa. Opowiadam o tym znajomym – nawet krótki kontakt z naturą robi różnicę” – mówi Yingjie Li, pierwszy autor badania.
Kultura i przepisywanie natury
Badacze zauważyli, że pozytywny wpływ przyrody był silniejszy w krajach azjatyckich – być może dzięki kulturowym skojarzeniom, takim jak japońska praktyka shinrin-yoku (kąpiele leśne). W Kanadzie z kolei działa system PaRx, w ramach którego lekarze przepisują pacjentom z depresją lub lękami co najmniej 120 minut tygodniowo w otoczeniu natury – od spacerów i ogrodnictwa po medytację w parkach.
Eksperci ostrzegają jednak przed „zielonymi błędami”. Źle zaprojektowane tereny mogą pogłębiać nierówności (tzw. green gentrification), sprzyjać chorobom odkleszczowym czy niszczyć bioróżnorodność poprzez sadzenie gatunków inwazyjnych. Dlatego zielona infrastruktura powinna być planowana lokalnie, odpowiedzialnie i z uwzględnieniem potrzeb mieszkańców. Warto inwestować nie tylko w duże parki, lecz także w kieszonkowe ogrody, drzewa przy ulicach czy widoki na zieleń z okien – nawet drobne zmiany mogą poprawić jakość życia tysięcy osób.
Od badań do narzędzi dla urbanistów
Zespół Stanfordu pracuje nad specjalnym modułem w narzędziu InVEST, służącym do modelowania korzyści ekosystemowych. Nowa funkcja pozwoli np. oszacować, ile przypadków depresji można by uniknąć, gdyby zadrzewienie miasta wzrosło z 20 do 30 proc.
„Chcemy dać urbanistom konkretne dane: scenariusze, liczby, prognozy kosztów opieki zdrowotnej, której można by uniknąć. To będzie realne wsparcie w projektowaniu miast” – zapowiada Yingjie Li.
Źródła:
- Stanford University, „For city dwellers, even 15 minutes in nature can improve mental health”, komunikat prasowy (30.07.2025) dostępny tutaj
- Yingjie Li et al., „Mental health benefits of urban nature: a global meta-analysis of experimental evidence”, Nature Cities, 2025 dostępne tutaj
John S. Ji, „Urban nature and mental health”, komentarz, Nature Cities, 2025 dostępny tutaj