Jak wygląda atrakcyjna przestrzeń publiczna? Badacze przyjrzeli się rynkom
Czy rynek może być czymś więcej niż atrakcją turystyczną? Czy nadal pełni funkcję społeczną, czy też przekształcił się w pusty plac otoczony bankami i drogeriami? Na te pytania postanowili odpowiedzieć badacze z Polski i Słowacji, analizując dwanaście rynków w małych miejscowościach
Wnioski są jednoznaczne: o atrakcyjności przestrzeni publicznej nie decyduje jedynie historyczna architektura, lecz codzienność – usługi, ruch i ludzie.
Badanie, którego wyniki opublikowano w najnowszym numerze Teki Komisji Urbanistyki i Architektury PAN, objęło m.in. Biecz, Niepołomice, Lanckoronę, Lewoczę i Český Krumlov. Autorzy – dr inż. arch. Agnieszka Ciepiela z Politechniki Krakowskiej oraz architekt Martin Vaščák z Bratysławy – połączyli analizę urbanistyczną z wynikami wywiadów przeprowadzonych w czterech polskich miasteczkach.
Na początku: nie rynek, tylko galeria
W pierwszej fazie badania zapytano mieszkańców, czym dla nich jest przestrzeń publiczna. Odpowiedzi były intuicyjne: „to przestrzeń, która nas otacza po wyjściu z domu” lub „teren ogólnodostępny, z którego wszyscy mogą korzystać”. Co ciekawe, wielu respondentów jako pierwsze wskazywało galerie handlowe. Dopiero po chwili refleksji pojawiały się place i ulice. Mimo to niemal wszyscy uznali ostatecznie rynek za główną przestrzeń publiczną swojego miasta.
Zdaniem badanych rynek pełni funkcję miejsca spotkań, spacerów, handlu i wydarzeń. O jego atrakcyjności decyduje przede wszystkim obecność usług i ludzi. „Rynek, który żyje” – to taki, w którym można coś kupić, usiąść z kawą, spotkać znajomych i obserwować przechodniów. Mieszkańcy zwracali uwagę na estetykę, rozumianą jednak nie jako styl architektoniczny, lecz ład przestrzenny i wyposażenie: ważne były ławki, drzewa, latarnie, fontanny. Bezpieczeństwo? Prawie wcale nie było wskazywane. Natomiast „obecność innych użytkowników” uznawano za jedną z głównych wartości przestrzeni.
Między Lewoczą a Lanckoroną
W drugiej części badania autorzy przeanalizowali szczegółowo dwanaście rynków miejskich w trzech krajach. Pod uwagę wzięto nie tylko układ urbanistyczny, funkcje budynków czy stan infrastruktury, ale również dostępność komunikacyjną, jakość przestrzeni, obecność zieleni oraz potencjał placu jako miejsca wydarzeń publicznych.
Wysoko oceniono rynek w słowackiej Lewoczy – łączący reprezentacyjny charakter z dostępnością i aktywnymi usługami. Otoczony zwartą zabudową, dobrze skomunikowany, wyposażony w zieleń i elementy małej architektury, spełniał większość kluczowych kryteriów atrakcyjności.
Pozytywnie wypadły także Kutná Hora i Jindřichův Hradec w Czechach oraz Lanckorona w Polsce. Ta ostatnia, choć niewielka, została wyróżniona za zachowany historyczny układ urbanistyczny i silny związek z otaczającym krajobrazem. Na przeciwnym biegunie znalazły się rynki, które – mimo walorów estetycznych – nie oferowały mieszkańcom nic poza pustą przestrzenią.
Usługi ważniejsze niż historia
Autorzy badania zauważyli kluczową zależność: samo piękno czy wartość zabytkowa nie wystarczą. Atrakcyjność rynku zależy od jego funkcjonalności. Wysoko oceniano te przestrzenie, gdzie usługi dominowały nad funkcją mieszkaniową, gdzie partery były aktywne – pełne sklepów, kawiarni, punktów usługowych – a sam plac elastyczny i otwarty na wydarzenia.
Choć zieleń była często wskazywana jako pożądana cecha, w praktyce pojawiała się rzadko. W większości analizowanych rynków w Polsce i Czechach była symboliczna. Jedynie miasta słowackie i Lanckorona mogły pochwalić się obecnością dużych, dających cień drzew, które istotnie wpływały na odbiór przestrzeni.
Rynek, który żyje, to rynek potrzebny
Z badania płynie jasny wniosek: atrakcyjna przestrzeń publiczna nie jest efektem jednej spektakularnej inwestycji, lecz rezultatem przemyślanego układu codziennych funkcji. Usługi, wygodne dojście, możliwość odpoczynku, dostępność wydarzeń – to one budują wartość rynku jako miejsca. Rynek, który pozwala na coś więcej niż tylko przejście z punktu A do B, staje się sceną życia miejskiego.
Dla lokalnych władz i planistów to cenna lekcja. W czasach, gdy przestrzeń publiczna kojarzy się coraz częściej z galeriami handlowymi i food courtami, warto przypomnieć sobie o potencjale centralnych placów. Nawet w najmniejszych miastach mogą one pełnić funkcję agory – pod warunkiem, że będą dostępne, różnorodne i użyteczne.
Artykuł poświęcony rynkom to tylko jeden z 24 tekstów opublikowanych w najnowszym zeszycie rocznika Teka Komisji Urbanistyki i Architektury PAN (LII/2/2024). Wśród pozostałych tematów znalazły się m.in. przekształcenia historycznych centrów miast, zielone kliny Wrocławia, przyszłość miejskiego rolnictwa, modernistyczne ogrody Gerarda Ciołka oraz architektura pawilonowa Górnego Śląska. Czasopismo prezentuje najnowsze badania z zakresu urbanistyki, planowania przestrzennego, architektury i krajobrazu – łącząc studia przypadków z pogłębioną refleksją teoretyczną. Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie online.
Pełny tekst artykułu:
Agnieszka Ciepiela, Martin Vaščák, „Attractive Means What? Elements That Shape the Image of Public Space in a Small Town”, Teka Komisji Urbanistyki i Architektury PAN, LII/2/2024, s. 125-144
Dostęp online: https://teka.pk.edu.pl