Czy samorządy skutecznie walczą z gatunkami, które zagrażają naszej przyrodzie i gospodarce? Najwyższa Izba Kontroli wskazuje liczne uchybienia, a naukowcy z Instytutu Ochrony Środowiska PAN pomagają zidentyfikować źródła problemu

W ostatnich dekadach Polska, podobnie jak wiele innych krajów europejskich, zmaga się z rosnącą liczbą inwazyjnych gatunków obcych (IGO), które pojawiły się na naszym terytorium na skutek działalności człowieka i rozprzestrzeniają się kosztem rodzimych ekosystemów. Problem ten stał się na tyle poważny, że w 2024 roku Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła szeroko zakrojoną kontrolę działań administracji publicznej w tym zakresie. Ekspertyzę do raportu przygotowali badacze z Instytutu Ochrony Środowiska PAN.

Braki w działaniach i wiedzy

Choć kontrola objęła przede wszystkim jednostki samorządu terytorialnego, jej wnioski mają znacznie szersze znaczenie. NIK wskazała, że pomimo obowiązywania przepisów ustawy o gatunkach obcych z 2021 r., działania na poziomie lokalnym są często niewystarczające, rozproszone i nieefektywne. Kluczowym problemem okazał się brak skutecznej koordynacji i przepływu informacji między instytucjami.

Jak czytamy w raporcie, „działania podejmowane przez organy administracji publicznej w zakresie zwalczania inwazyjnych gatunków obcych nie były dostatecznie skuteczne i nie zapewniały osiągnięcia celów ochrony różnorodności biologicznej”.

Zdaniem ekspertów z Instytutu Ochrony Środowiska PAN, którzy współpracowali z NIK, w wielu przypadkach brakuje nie tylko zasobów finansowych i kadrowych, ale także wiedzy eksperckiej, szczególnie na poziomie samorządów. Ekspertyza pomogła zidentyfikować luki w systemie wykrywania i przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się IGO.

Dlaczego walka z IGO jest tak trudna?

Autorzy raportu podkreślają, że przepisy dotyczące inwazyjnych gatunków obcych są relatywnie nowe i złożone. Zawierają m.in. zakaz wprowadzania do środowiska określonych organizmów, obowiązek ich monitorowania oraz możliwość podejmowania działań zaradczych.

Problem w tym, że lista IGO objętych rozporządzeniem krajowym jest ograniczona – aktualnie obejmuje tylko 58 gatunków, podczas gdy w środowisku stwierdzono ich ponad dwukrotnie więcej. NIK rekomenduje zatem jej poszerzenie i regularną aktualizację.

„Przepisy dotyczące IGO są bardzo skomplikowane i stosunkowo nowe, a ich wdrażanie – bardzo kosztowne”- zauważa Instytut Ochrony Środowiska PAN w komentarzu do raportu zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Raki, barszcz, żółwie

Wśród najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obecnych w Polsce znajdują się m.in. barszcz Sosnowskiego, rak pręgowany, żółw czerwonolicy czy niecierpek gruczołowaty. Ich obecność wiąże się nie tylko z zagrożeniem dla rodzimych gatunków i ekosystemów, ale też z poważnymi kosztami społecznymi i ekonomicznymi.

Według danych NIK, w Polsce nie prowadzono dotąd kompleksowego oszacowania strat wynikających z obecności IGO, ale w innych krajach UE wydatki na ich zwalczanie i kompensację szkód sięgają setek milionów euro rocznie.

  • Rekomendacje: więcej wiedzy, lepsza koordynacja

Raport NIK zawiera szereg zaleceń – od usprawnienia systemów monitorowania, przez wzmocnienie współpracy między resortami i samorządami, po działania edukacyjne dla mieszkańców. Zdaniem autorów ekspertyzy z IOŚ PAN, niezbędne są także narzędzia ułatwiające praktyczne stosowanie przepisów, np. cyfrowe bazy danych, wytyczne i szkolenia.

Choć raport NIK jest jednoznacznie krytyczny, jego autorzy podkreślają, że uwagi nie powinny być odczytywane jako zarzut wobec wszystkich zaangażowanych instytucji. Raczej jako impuls do stworzenia bardziej spójnej i efektywnej polityki zwalczania IGO w Polsce – opartej na danych naukowych, doświadczeniu terenowym i realnych możliwościach administracyjnych.

Źródła:

Najwyższa Izba Kontroli: Zwalczanie gatunków inwazyjnych w Polsce – podsumowanie raportu

Przejdź do treści