Polacy rzadko przyznają się do problemów psychicznych, choć blisko połowa z nas doświadczyła w swoim życiu objawów trwale obniżonego nastroju. Raport Instytutu Psychologii PAN ujawnia bariery, stereotypy i lęki, które powstrzymują nas przed skorzystaniem z pomocy specjalistów. I wskazuje, jak to zmienić.

Raport „Dobrostan psychiczny w Polsce. Co myślimy o pomocy psychologicznej?”, opracowany przez Instytut Psychologii PAN, wskazuje na wyraźny paradoks. Większość badanych deklaruje, że czuje się psychicznie dobrze – 64 proc. oceniło swoją kondycję psychiczną jako „dobrą” lub „bardzo dobrą”. Wystarczy jednak zadać bardziej szczegółowe pytania, by obraz ten okazał się mylący. Niemal połowa respondentów zadeklarowała, że doświadczyła w życiu objawów długotrwałego obniżonego nastroju, a 66 proc. skarżyło się na chroniczne zmęczenie w ostatnich czterech tygodniach.

– Polacy z jednej strony deklarują, że wszystko jest w porządku, ale gdy zada się bardziej konkretne pytania o stan emocjonalny czy społeczne relacje, widać wyraźne sygnały obniżonego dobrostanu – mówi prof. Marta Marchlewska z Instytutu Psychologii PAN, współautorka badania.

Ten rozdźwięk między oceną ogólną a szczegółową może mieć źródła kulturowe. Jak zauważa prof. Marchlewska, w wielu polskich domach obowiązuje przekaz: „radź sobie sam”, „nie mazgaj się”, „zaciśnij zęby”. – Taka postawa buduje przekonanie, że słabość, smutek czy potrzeba wsparcia to coś, czego należy się wstydzić – wyjaśnia badaczka. – Do tego zgodnie z tym, co sugerują klasyczne badania z psychologii emocji, osoby, które często tłumią swoje emocje, doświadczają mniejszej satysfakcji z życia.

Diagnoza jak wyrok?

Dla wielu Polaków sam fakt diagnozy psychologicznej jest niekomfortowy. 71 proc. osób diagnozy choroby psychicznej wyobraża sobie, że takiej diagnozie towarzyszyłoby poczucie wstydu, podczas gdy wśród osób z taką diagnozą odsetek ten wynosił zaledwie 27 proc.

Ten rozdźwięk pokazuje, jak wielką rolę odgrywają wyobrażenia, często błędne i napędzane przez stereotypy. Według prof. Marchlewskiej lęk przed diagnozą może prowadzić do unikania kontaktu ze specjalistą: – Skoro diagnoza to nieodwracalna etykieta, to lepiej w ogóle nie iść do specjalisty. W rezultacie osoba nie otrzymuje pomocy, co tylko pogłębia jej trudności i utwierdza ją w poczuciu, że „coś jest z nią nie tak”.

Badacze wskazują też na efekt popkulturowy: w serialach i filmach postacie korzystające z terapii trafiają nierzadko do szpitali psychiatrycznych, przeżywają dramaty albo tracą kontrolę nad swoim życiem. Taki obraz wpływa na społeczne postrzeganie terapii.

W rezultacie wiele osób decyduje się radzić sobie samodzielnie. Raport wykazał, że aż połowa badanych unikała pomocy psychologicznej, wierząc, że problemy same miną albo „trzeba je po prostu przetrwać”.

Depresja i samotność – najczęstsze problemy

Wśród osób, które otrzymały diagnozę, najczęściej rozpoznawano depresję (77 proc.) i zaburzenia lękowe (55 proc.). Jednak nawet w grupie osób, którym nie postawiono diagnozy, występowały objawy depresyjne i poczucie samotności. Młodzi dorośli (od 18 do 24 lat) zgłaszali te problemy znacznie częściej niż osoby starsze.

– Najmłodsze osoby w badaniu wypadają najgorzej pod względem dobrostanu psychicznego. Z jednej strony zmagają się z objawami depresji i astenii, a z drugiej są bardziej otwarte na pomoc psychologiczną niż starsze – mówi prof. Marchlewska. To jej zdaniem otwiera możliwość skutecznych działań edukacyjnych i prewencyjnych.

Poczucie samotności to kolejny czynnik mocno wpływający na zdrowie psychiczne. 28 proc. badanych deklarowało, że w ostatnim miesiącu tęskniło za obecnością bliskich, a 13 proc. często czuło się odrzuconych. Co istotne, poziom samotności był wyraźnie wyższy wśród osób młodych i o niższych dochodach.

Wyniki badań pokazują też, że najsłabszym elementem dobrostanu Polaków jest dobrostan społeczny, rozumiany jako satysfakcja z relacji i poczucie sensu wspólnoty. – To niepokojące, bo właśnie więzi społeczne należą do najważniejszych czynników chroniących przed zaburzeniami psychicznymi – podkreśla badaczka.

Psychologia na niby

Jedną z istotnych barier w korzystaniu z pomocy psychologicznej jest brak wiedzy na jej temat. Blisko co trzeci badany błędnie uważał, że psycholog może przepisywać leki, a wielu respondentów sądziło, że psycholog „czyta w myślach”. 10 proc. ankietowanych przyznało, że wierzy w teorie spiskowe dotyczące psychologii lub psychiatrii. Teorie te głoszą, że specjaliści niosący psychologiczną pomoc tak naprawdę, w sekrecie, dążą do manipulowania pacjentami, by realizować cele wymierzone przeciwko społeczeństwu.

Zespół badawczy PAN zwraca też uwagę na fakt, że wiele osób nie wie, jak rozpoznać kompetentnego terapeutę. – W Polsce do niedawna można było nazwać się psychoterapeutą bez żadnych certyfikatów. Dziś to się powoli zmienia, ale nadal brakuje przejrzystych informacji dla pacjentów – mówi prof. Marchlewska.

W przestrzeni medialnej roi się od samozwańczych „ekspertów życia”, którzy publikują niesprawdzone treści, obiecują cudowne uzdrowienie lub wymyślają własne „szkoły terapii”. To podważa zaufanie do psychologii jako nauki i rozmywa granicę między pomocą profesjonalną a szarlatanerią.

– Ludzie nie wiedzą, że psychologia to nauka oparta na danych empirycznych, na badaniach recenzowanych, statystykach, narzędziach diagnostycznych. A bez tej świadomości trudno budować zaufanie – dodaje badaczka.

Jak przełamać opór?

Zespół Instytutu Psychologii PAN planuje uruchomienie ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, wspartej finansowo przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ma ona objaśniać, czym jest profesjonalna pomoc psychologiczna, jak wygląda kontakt z psychologiem i jak odróżnić specjalistę od amatora. Kluczowym elementem będzie także portal internetowy z bazą wiedzy i materiałami edukacyjnymi.

– Chcemy pokazać, że to nie wstyd szukać pomocy. Wręcz przeciwnie – to oznaka odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich – podkreśla prof. Marchlewska.

Eksperci PAN planują też dalsze badania jakościowe i testowanie interwencji psychologicznych. Celem jest zrozumienie, jak zmieniać postawy wobec zdrowia psychicznego, by więcej osób – niezależnie od wieku, klasy społecznej, czy miejsca zamieszkania – sięgało po pomoc wtedy, gdy jej naprawdę potrzebuje.

– Terapia to nie magiczna różdżka. To proces, który wymaga czasu i zaangażowania. Ale jest skuteczny. Warto to powtarzać głośno i jasno – mówi prof. Marchlewska.

Informacja na stronie Laboratorium Poznania Politycznego Instytutu Psychologii PAN

Przejdź do treści