Chirurg na granicy życia i śmierci. Prof. Marek Krawczyk o tym, co czuje się przy stole operacyjnym
Czy można zachować spokój, kiedy w dłoniach trzyma się ludzkie życie? Prof. Marek Krawczyk, pionier polskiej transplantologii wątroby, opowiada w Radiu Naukowym o chirurgii, która nie wybacza błędów – i o dłoniach, które uczą się decydować szybciej niż głowa.
W nowym odcinku cyklu „Nauka mojej młodości”, realizowanego przez Radio Naukowe we współpracy z Polską Akademią Nauk, prof. Marek Krawczyk odsłania kulisy pracy chirurga transplantologa. Członek PAN, były rektor WUM i były prezes Polskiego Towarzystwa Transplantologicznego opowiada m.in. o pionierskiej operacji z 1999 roku, kiedy z zespołem pobrał fragment wątroby od ojca czteroletniego chłopca. - „Dziecko otrzymało około 150 gramów wątroby. Dziś jest dorosłym mężczyzną, ważącym 70-80 kg. Ta wątroba rosła razem z nim” – mówi prof. Krawczyk
Jak to możliwe? Wątroba to jeden z nielicznych narządów, które potrafią się regenerować.
„Dla zabezpieczenia prawidłowej czynności wystarczy masa wątroby wynosząca 1% masy ciała pacjenta”
– tłumaczy profesor.
Transplantologia zza żelaznej kurtyny
Choć dziś przeszczepianie wątroby jest procedurą dobrze znaną, jeszcze w latach 80. polscy lekarze uczyli się jej z zagranicznych czasopism. - „Wiedzę zdobywało się w Głównej Bibliotece Lekarskiej, bo nie było innego dostępu. Ośrodek we francuskim Villejuif, prowadzony przez prof. Bismutha, szkolił pierwsze polskie zespoły” – wspomina Krawczyk.
Wysiłek opłacił się. W 1990 roku prof. Piotr Kaliciński przeprowadził w Centrum Zdrowia Dziecka pierwszy udany przeszczep wątroby w Polsce. Dziewięciu chirurgów, dwóch anestezjologów i nawet jeden patomorfolog wyjechali na staże, by potem tworzyć fundamenty nowoczesnej transplantologii.
Precyzja ważniejsza niż emocje
W rozmowie z Karoliną Głowacką prof. Krawczyk opisuje, jak wygląda operacja wątroby krok po kroku – od wycięcia chorego narządu po zespolenie milimetrowych naczyń krwionośnych. Trzeba zszyć ze sobą cztery kluczowe struktury: tętnicę, żyłę, przewód żółciowy i żyłę wątrobową.
“Czasem lupa bywa pomocna”
– mówi chirurg.
Czy odczuwa wtedy stres?
„Nie można operować w napięciu. Nie można cały czas myśleć “co się stanie, jeśli mi coś się nie uda”.
– dodaje.
