Zamiast od razu sięgać po klimatyzację, lepiej najpierw włączyć wentylator – tak radzą australijscy naukowcy. Według nowego badania uczonych z University of Sydney i Monash University, prosta zmiana strategii chłodzenia może obniżyć rachunki, zmniejszyć emisje i poprawić odporność organizmu na upały.

Wzrost cen energii i coraz gorętsze lata sprawiają, że skuteczne chłodzenie domu staje się wyzwaniem – zwłaszcza dla osób starszych, w ciąży i z chorobami serca. Klimatyzacja wydaje się naturalnym wyborem, ale jej masowe stosowanie ma poważne skutki: wysokie koszty, emisje gazów cieplarnianych i dodatkowe nagrzewanie miast.

Zespół badaczy z Australii proponuje alternatywę: strategię „najpierw wentylator” (ang. fan-first). „Zamiast od razu uruchamiać klimatyzację, używajmy wentylatorów, a klimatyzację włączajmy dopiero, gdy temperatura w pomieszczeniu przekracza 27 stopni Celsjusza” – piszą w portalu „The Conversation” dr Federico Tartarini  i prof. Ollie Jay z University of Sydney oraz, prof. Angie Bone z Monash University, autorzy badania opublikowanego w Medical Journal of Australia.

Wentylatory nie obniżają temperatury powietrza, ale przyspieszają odprowadzanie ciepła z ciała i parowanie potu. To wystarczy, by poczuć, jak gdyby było nawet o cztery stopnie Celsjusza chłodniej, nawet przy wilgotnym i upalnym powietrzu.

„W badaniach przeprowadzonych w biurach wykazaliśmy, że podniesienie progu działania klimatyzacji z 24 do 26,5 stopnia Celsjusza i dodanie wentylatorów zmniejszyło zużycie energii o 32 proc. bez pogorszenia komfortu” – piszą autorzy.

Wentylatory zużywają tylko około 3 proc. energii potrzebnej do działania klimatyzatora. Innymi słowy, energią potrzebną do działania jednej jednostki klimatyzacyjnej można zasilić ponad 30 wentylatorów.

Skutki uboczne klimatyzacji.


Choć klimatyzacja skutecznie chłodzi pomieszczenia, jest kosztowna i energochłonna. „W Australii większość energii elektrycznej pochodzi z paliw kopalnych, więc każde uruchomienie klimatyzatora oznacza emisje CO₂” – przypominają badacze. Mimo to, sprzedaż klimatyzatorów na świecie potroiła się od 1990 r. i do 2050 r. ma się potroić ponownie. To potężne obciążenie dla sieci energetycznych – zwłaszcza w krajach rozwijających się – i spowolnienie przechodzenia na odnawialne źródła energii.

Do tego dochodzą gazy chłodnicze – stanowiące silne czynniki cieplarniane – oraz zjawisko urban heat island, czyli miejskich wysp ciepła. Klimatyzatory wypychają ciepło na zewnątrz, podgrzewając i tak już przegrzane miasta.

„Poleganie wyłącznie na klimatyzacji może też osłabiać zdolność ciała do adaptacji. Jeśli stale przebywamy w chłodnych wnętrzach, jesteśmy bardziej narażeni, gdy zabraknie prądu” – ostrzegają australijscy naukowcy.

Wentylator? Tak, ale z głową


Wokół używania wentylatorów krąży wiele mitów – na przykład, że powyżej 35 stopni Celsjusza mogą zaszkodzić, „dmuchając gorącym powietrzem”. To nieprawda – kluczowe jest nie to, jak gorąco jest na zewnątrz, ale jaka jest temperatura wewnątrz pomieszczenia.

Badacze przeprowadzili testy laboratoryjne, które pozwoliły ustalić bezpieczne progi dla używania wentylatorów:

  • do 39°C – dla zdrowych, młodych dorosłych
  • do 38°C – dla starszych dorosłych
  • do 37°C – dla osób starszych przyjmujących leki osłabiające pocenie się

Powyżej tych progów wentylator może zwiększyć obciążenie układu krążenia. Wtedy lepiej zastosować inne strategie: schłodzić skórę wodą, przenieść się do chłodniejszego miejsca lub włączyć klimatyzację.

Źródło:

https://theconversation.com/tempted-to-turn-on-the-aircon-science-says-use-fans-until-its-27-c-252018

Oryginalne badanie:

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.5694/mja2.52662
Przejdź do treści