1 maja 2004 czekałem niecierpliwie na recenzje doktoratu, którego obronę miałem przeprowadzić w czerwcu. Szykowałem się do wyjazdu na Cornell University na stypendium Fulbrighta i szukałem w USA mieszkania, a w zasadzie pokoju. Myślałem o trzydziestej pierwszej rocznicy ślubu moich rodziców. Ale do żadnej z tych rzeczy nie miałem tak naprawdę głowy, bo dookoła działo się coś znacznie bardziej doniosłego.
1 maja 2004 roku Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Pamiętam doskonale tę chwilę, poczucie ogromnej nadziei, które wówczas towarzyszyło mnie i milionom Polek i Polaków. Było to uczucie uczestnictwa w historycznej zmianie, ale też odpowiedzialności za przyszłość naszego kraju w europejskiej rodzinie narodów.
Nie wszyscy podzielali ten entuzjazm: niejedna partia polityczna biła na alarm, że tracimy narodowość, poddajemy się dyktatowi totalitarnemu i stajemy zaprzańcami naszych wartości, co niechybnie doprowadzi do upadku państwa, kultury, tożsamości, choć niekoniecznie w tej akurat kolejności.
Dziś, po latach obecności Polski w UE, widzę wyraźnie, jak bardzo Europa jest kluczowa nie tylko dla naszego dobrobytu gospodarczego czy możliwości edukacyjnych, ale także dla ochrony naszych wartości demokratycznych, praw człowieka oraz wolności akademickiej. To właśnie wartości europejskie różnią nas zarówno od świata Wschodu, jak i USA.
Pracując naukowo nad problematyką dezinformacji, tym bardziej doceniam znaczenie solidarności europejskiej – nie tylko w kontekście bezpieczeństwa informacyjnego, ale także budowania społeczeństwa świadomego, krytycznie myślącego, odpornego na manipulację. Rozumiem, jak ważne jest zabezpieczanie fundamentów demokracji, polegających na pozwalaniu ludziom na dokonywanie w pełni swobodnych wyborów – także głupich, ale nie pod wpływem wyrafinowanych technik manipulacji i milionów wpakowanych w dezinformacyjny marketing.
Unia Europejska to nie abstrakcyjna instytucja, lecz wspólnota, którą tworzymy my wszyscy. To codzienna praca setek tysięcy osób, także polskich naukowców i naukowczyń, którzy wspólnie realizują projekty, wymieniają się wiedzą i razem stawiają czoła globalnym wyzwaniom, takim jak zmiany klimatu, cyfryzacja czy zagrożenia dla demokracji. To także bardzo konkretna pomoc materialna dla infrastruktury naszego kraju, dla innowacji, badań i wdrożeń, dzięki którym nauka w Polsce radykalnie poprawia jakość życia wszystkich w naszym kraju z roku na rok.
Dla mnie osobiście UE oznacza otwartość i różnorodność, poczucie przynależności do czegoś większego – wspólnoty, która mimo trudności i różnic potrafi działać razem. W rocznicę naszego przystąpienia do Unii Europejskiej warto przypomnieć sobie, jak wiele zyskaliśmy, ale także jak wielką mamy odpowiedzialność za przyszłość tej wspólnoty. To Polska jest teraz blisko dwudziestego miejsca w PKB na świecie. Udało nam się. To my jesteśmy w górnym decylu. Jak powiedział jeden z najwybitniejszych współczesnych filozofów, Benjamin Parker, „with great power, there must also come great responsibility” (‘im większa potęga, tym większa musi być odpowiedzialność’). Nie straćmy tego, co udało nam się niesamowitym łutem szczęścia uzyskać – ale także pomagajmy tym, którzy tego szczęścia mieli mniej.

Dariusz Jemielniak, Wiceprezes PAN, członek rady EIT
Polecane:
-
Podcast
„O co chodzi z tą nauką?” pogoda kosmiczna Przejdź do publikacji: „O co chodzi z tą nauką?” pogoda kosmiczna
-
„Jak badać politykę międzynarodową w świecie pełnym niepewności?” Przejdź do publikacji: „Jak badać politykę międzynarodową w świecie pełnym niepewności?”