Czy lęk klimatyczny to forma syndromu stresu przedurazowego? Psycholog wyjaśnia
Żyjemy w epoce lęku. Współczesny człowiek mierzy się z wieloma zagrożeniami egzystencjalnymi: od kryzysu klimatycznego po konflikty zbrojne, które mogą eskalować do poziomu wojny nuklearnej. Jak ludzie radzą sobie z takimi konkurującymi ze sobą zagrożeniami? I co dzieje się z lękiem klimatycznym, gdy na świecie wybuchają nowe wojny?
Geoff Beattie, profesor psychologii, Edge Hill University
Kryzys klimatyczny wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne: bezpośrednio przez susze, pożary i gwałtowne burze, a pośrednio poprzez zjawisko określane jako „lęk klimatyczny”. Termin ten obejmuje szereg negatywnych emocji i stanów, takich jak niepokój, troska, beznadzieja, złość, strach, żal i smutek.
Zespół badaczy kierowany przez Caroline Hickman z Uniwersytetu w Bath przeprowadził badanie na grupie 10 tys. dzieci i młodych ludzi (w wieku od 16 do 25 lat) w dziesięciu krajach: Australii, Brazylii, Finlandii, Francji, Indiach, Nigerii, na Filipinach, w Portugalii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.
Aż 45 proc. respondentów stwierdziło, że ich emocje związane ze zmianami klimatu negatywnie wpływają na ich codzienne życie. Najgorzej sytuacja wyglądała w krajach rozwijających się.
Od mobilizacji do paraliżu
Lęk klimatyczny może mieć też funkcję pozytywną. Złość, na przykład, może motywować do działania na rzecz łagodzenia skutków zmian klimatycznych. Może też jednak prowadzić do tzw. „eko-paraliżu”, czyli uczucia przytłoczenia, które uniemożliwia skuteczne działanie i odbija się na jakości snu, pracy czy nauki. To efekt nieustannego rozpamiętywania skali problemu.
Warto zaznaczyć, że lęk klimatyczny nie figuruje w amerykańskim Podręczniku diagnostycznym i statystycznym zaburzeń psychicznych (DSM), będącym autorytatywnym źródłem diagnoz psychiatrycznych. Innymi słowy, nie jest formalnie uznany za zaburzenie psychiczne.
Niektórzy uważają, że to dobrze. Pisarka i badaczka ze Stanfordu Britt Wray stwierdziła: „Ostatnią rzeczą, jakiej chcemy, to patologizowanie tej moralnej emocji, która wynika z trafnego rozumienia powagi kryzysu zdrowia naszej planety”.
Jeśli jednak lęk ten nie jest oficjalnie uznany, czy osoby go odczuwające będą traktowane wystarczająco poważnie? Czy nie zostaną zredukowane do zarzutu bycia „płatkami m śniegu”, zbyt wrażliwymi, by poradzić sobie z twardą rzeczywistością? To poważny dylemat.
Lęk konstruktywny i destrukcyjny
W mojej ostatniej książce Understanding Climate Anxiety analizuję, w jaki sposób lęk klimatyczny wiąże się z innymi rodzajami klinicznego lęku, rozróżniając formy adaptacyjne i nieadaptacyjne.
Według Stevena Taylora, psychologa klinicznego z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, lęk adaptacyjny może „motywować do aktywizmu klimatycznego, np. poprzez działania na rzecz redukcji własnego śladu węglowego”. Lęk nieadaptacyjny natomiast może przyjmować formę „lękowej bierności”, ostrzega Taylor, w której osoba odczuwa niepokój, ale jednocześnie kompletną bezsilność.
Rozpoznanie różnych typów lęku klimatycznego, zrozumienie ich przyczyn oraz interakcji z cechami osobowości stanowi ogromne wyzwanie psychologiczne. Jeszcze większym wyzwaniem społecznym jest znalezienie sposobów, by uczynić ten lęk bardziej adaptacyjnym, ukierunkowanym na działania łagodzące skutki zmian klimatycznych.
Problem komplikuje fakt, że niektórzy światowi przywódcy, jak Donald Trump, nie wierzą w antropogeniczne zmiany klimatu, nazywając je „jednym z największych oszustw”. W ich narracji lęk klimatyczny to przesadna reakcja na medialną propagandę.
Taka postawa tylko pogłębia cierpienie tych, którzy już teraz zmagają się z lękiem, zwłaszcza jeśli są lekceważeni.
Stres przed traumą
Część psychologów uważa, że lęk klimatyczny można uznać za formę zespołu stresu przedtraumatycznego (pre-traumatic stress disorder). Hipoteza ta narodziła się z obserwacji klimatycznych naukowców, u których wraz z pogarszającym się stanem środowiska narastały uczucia złości, rozpaczy, bezradności i depresji.
W 2015 r. badacze opracowali nowe narzędzie do oceny reakcji przedtraumatycznych, oparte na kryteriach stosowanych przy diagnozie PTSD, tyle że dotyczące przyszłości, a nie przeszłości. Przykładowe pytanie: „Czy miewasz powtarzające się, niepokojące sny dotyczące możliwego stresującego zdarzenia w przyszłości?”
Zastosowano je wśród duńskich żołnierzy przed ich wyjazdem do Afganistanu. Wyniki pokazały, że „natrętne, mimowolne obrazy i myśli o możliwych przyszłych wydarzeniach występowały na podobnym poziomie co reakcje PTSD na wydarzenia z przeszłości, zarówno przed wyjazdem, jak i w trakcie misji”.
Co więcej, żołnierze, u których poziom stresu przedtraumatycznego był wyższy przed misją, częściej doświadczali pełnoobjawowego PTSD po powrocie. Ich podwyższona czujność zwiększała podatność na traumę.
To sugeruje, że reakcje stresowe na przewidywane zagrożenia, takie jak zmiany klimatu, należy traktować bardzo poważnie.
Młodzi wobec wielu kryzysów
Jak jednak wypada lęk klimatyczny na tle innych współczesnych zagrożeń? Badacze przeanalizowali stan emocjonalny i zdrowie psychiczne osób w wieku od 18 do 29 lat z pięciu krajów: Chin, Portugalii, RPA, USA i Wielkiej Brytanii. Skupiono się na trzech globalnych kryzysach: zmianach klimatu, katastrofie nuklearnej (Fukushima) oraz wojnach na Ukrainie i Bliskim Wschodzie.
Najsilniejsze zaangażowanie emocjonalne wywoływały trwające wojny, niewiele mniejsze zmiany klimatu, a dopiero na trzecim miejscu znalazł się wyciek promieniotwórczy. W przypadku wojen dominowały emocje takie jak troska, smutek, bezradność, obrzydzenie, oburzenie i złość. Z kolei zmiany klimatu wywoływały najczęściej troskę, smutek, bezradność, rozczarowanie i lęk.
Wszystkie trzy kryzysy budziły u młodych ludzi troskę i smutek, ale – co najważniejsze – poczucie bezsilności. W przypadku klimatu dochodził jeszcze niepokój o narastającym, palącym charakterze.
Wygląda więc na to, że lęk klimatyczny nie traci na sile, mimo wszystkich innych dramatów współczesnego świata. A społeczna stygmatyzacja tych emocji, określanie ich mianem „płaczu płatków śniegu”, czyni je jeszcze trudniejszymi do zniesienia.
Tekst pierwotnie opublikowano w portalu The Conversation. Oryginalna wersja dostępna jest tutaj
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Polska w kosmosie to już nie mem. Rozmowa z dr. Jakubem Bochińskim o industrializacji sektora kosmicznego
Polska w kosmosie to już nie mem. Rozmowa z dr. Jakubem Bochińskim o industrializacji sektora kosmicznego Przejdź do publikacji: Polska w kosmosie to już nie mem. Rozmowa z dr. Jakubem Bochińskim o industrializacji sektora kosmicznego
Przejdź do publikacji: Supernowa, która wybuchła dwa razy. Niezwykłe odkrycie obserwatorium ESO
Supernowa, która wybuchła dwa razy. Niezwykłe odkrycie obserwatorium ESO Przejdź do publikacji: Supernowa, która wybuchła dwa razy. Niezwykłe odkrycie obserwatorium ESO
Przejdź do publikacji: Ruszył największy aparat świata. Tak wygląda niebo w 3200 megapikselach