Barszcz Sosnowskiego. Źródło: Wikimedia Commons

Silna ekspansja barszczu Sosnowskiego sprzyja pszczole miodnej, ale szkodzi dzikim zapylaczom – pokazują badania dr Emilii Grzędzickiej z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN. W miejscach całkowicie opanowanych przez tę roślinę pszczół jest nawet cztery razy więcej niż trzmieli, muchówek czy motyli

Barszcz Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi), roślina o parzących sokach sprowadzona do Europy z Kaukazu w połowie XX w., od lat uchodzi za jeden z najbardziej uciążliwych gatunków inwazyjnych. Wypiera rodzime gatunki i zmienia krajobraz, a – jak dowodzą nowe badania – wpływa również na strukturę populacji zapylaczy.

Dr Emilia Grzędzicka prowadziła obserwacje w 34 lokalizacjach w południowej Polsce. Na każdym stanowisku wydzielono trzy poletka: wolne od barszczu, częściowo porośnięte oraz całkowicie zdominowane przez tę roślinę. Owady liczono dwukrotnie – w czerwcu, podczas pełni kwitnienia, oraz w lipcu, gdy część kwiatów zaczynała już owocować.

W sumie zaobserwowano ponad 12 tys. pszczół miodnych (Apis mellifera) i blisko 4 tys. innych zapylaczy, m.in. trzmieli, muchówek, błonkówek i motyli.

„Pszczoły były nawet czterokrotnie liczniejsze na terenach silnie porośniętych barszczem niż tam, gdzie roślina nie występowała” – stwierdza badaczka w pracy opublikowanej w czasopiśmie Apidologie (2025).

Im więcej barszczu w danym miejscu, tym mniej było pozostałych owadów. Dzikie zapylacze – mniejsze, krócej żyjące i o węższych preferencjach pokarmowych – nie były w stanie konkurować z masowo występującą pszczołą miodną.

Dlaczego barszcz przyciąga pszczoły

Analizy wykazały, że liczba pszczół rosła wraz z wysokością roślin, ich zagęszczeniem oraz liczbą kwitnących osobników. Innymi słowy – im bujniejszy łan barszczu, tym więcej pszczół nad nim pracowało.

„Pszczoły były silnie przyciągane przez cechy inwazyjnej rośliny odzwierciedlające jej duże nasilenie – kosztem innych zapylaczy” – pisze autorka.

Dla pszczół barszcz to doskonałe źródło pożywienia. Z jednego hektara kwitnących roślin można uzyskać nawet 300 kg miodu – znacznie więcej niż z większości rodzimych gatunków łąkowych. Jako ekologiczne „generalistki”, pszczoły potrafią korzystać z wielu roślin, ale wybierają te najbardziej wydajne. Dla wyspecjalizowanych owadów, takich jak niektóre trzmiele czy samotnice, oznacza to przegraną konkurencję.

Pszczoła miodna. Źródło: Canva

W lipcu, gdy baldachy barszczu przekwitały, liczba pszczół spadała, a dzikich zapylaczy przybywało. „W miejscach silnie zajętych przez barszcz obfitość pszczół malała wraz ze wzrostem liczby zapylonych kwiatów, podczas gdy obfitość innych zapylaczy wzrastała” – czytamy w publikacji.

Zjawisko to tłumaczy teoria optymalnego żerowania: pszczoły starają się maksymalizować ilość zebranego nektaru przy jak najmniejszym wysiłku. Kiedy kwiaty stają się mniej atrakcyjne, kolonie przenoszą się w nowe miejsca, a „opuszczone” stanowiska przejmują inne owady.

Pasieki w pobliżu nasilają efekt

Badaczka przeanalizowała również wpływ odległości od pasiek. W większości przypadków ule znajdowały się kilkaset metrów do kilometra od stanowisk barszczu. Choć ta odległość nie wpływała znacząco na liczebność pszczół, miała znaczenie dla dzikich zapylaczy.

„Inne zapylacze były liczniejsze dalej od pasieki, ale tylko tam, gdzie barszcz występował bardzo obficie” – podsumowuje autorka.

Połączenie gęstych łanów barszczu i dużych pasiek w pobliżu powodowało największy spadek różnorodności owadów. Wyniki pokazują, że barszcz Sosnowskiego nie tylko wypiera rodzime gatunki roślin, lecz także zaburza równowagę między różnymi grupami zapylaczy.

„To kilka powodów, dla których priorytetem powinno być usuwanie dużych, gęstych płatów barszczu” – pisze dr Grzędzicka.

Szczególnie niekorzystne jest utrzymywanie pasiek w pobliżu rozległych skupisk tej rośliny – przyciągają one tysiące pszczół, które monopolizują źródła nektaru i pośrednio zubażają lokalne populacje dzikich zapylaczy.

Supergeneralistka z problemem

Pszczoła miodna jest gatunkiem rodzimym dla Eurazji i Afryki, ale dzięki człowiekowi rozprzestrzeniła się niemal na cały świat. W ekologii określana jest jako supergeneralistka – owad zdolny do korzystania z bardzo wielu gatunków roślin i przystosowany do różnorodnych środowisk.

Podobne zjawiska obserwowano m.in. w Australii i na wyspach Oceanu Indyjskiego, gdzie pszczoły miodne zmonopolizowały zasoby nektaru roślin obcych, wypierając lokalne gatunki owadów. Badania dr Grzędzickiej pokazują, że w Polsce dzieje się to samo i że nawet tak pożyteczny gatunek jak pszczoła miodna może w określonych warunkach zaburzać równowagę ekosystemów, jeśli jego aktywność skupia się na roślinach inwazyjnych.

Źródło

Emilia Grzędzicka, The severe invasion of Sosnowsky’s hogweed Heracleum sosnowskyi favours European honeybees Apis mellifera over other pollinators,
Apidologie, vol. 56, article 77 (2025).
DOI: 10.1007/s13592-025-01205-9

Przejdź do treści