Koncepcyjna ilustracja przedstawiająca Księżyc jako miejsce instalacji urządzeń technicznych i nadajników w wizjach przyszłej kolonizacji kosmosu. Grafika: NASA Ames Research Center (1975), domena publiczna.

Eksploracja kosmosu coraz częściej przestaje być domeną symbolicznych gestów i spektakularnych odkryć, a zaczyna być rozmową o zasobach. Wraz z planami stałej obecności człowieka na Księżycu i dalszej ekspansji w Układzie Słonecznym pojawia się pytanie, co właściwie można w kosmosie wydobywać, komu te zasoby przysługują i jakie konflikty mogą z tego wyniknąć. Weronika Puszkar rozmawia o tym w podcaście O co chodzi z tą nauką? z dr Anną Łosiak

Z punktu widzenia geologii kosmicznej odpowiedź na pierwsze z tych pytań jest mniej sensacyjna, niż sugeruje popkultura. „Nie znajdziemy poza naszą planetą żadnych niezwykłych pierwiastków, które nie występują u nas” – podkreśla dr Anna Łosiak z Instytutu Nauk Geologicznych PAN. Ziemia nie jest wyjątkiem we Wszechświecie, jeśli chodzi o skład chemiczny. Różnice dotyczą raczej proporcji pierwiastków oraz warunków, w jakich powstają minerały. Brak tlenu i odmienne procesy fizykochemiczne sprawiają, że w meteorytach pojawiają się formy mineralne nieznane z naszej planety, co czyni je cennym materiałem badawczym, ale niekoniecznie łatwym surowcem użytkowym.

Perspektywa wydobywania zasobów kosmicznych z myślą o ich transporcie na Ziemię pozostaje, według Łosiak, bardzo odległa. „Nie spodziewam się, że w przeciągu następnych kilkuset lat będziemy sprowadzać jakieś znaczące ilości pierwiastków z kosmosu na Ziemię” – zaznacza. Koszty, złożoność technologiczna i zapotrzebowanie na wodę sprawiają, że taki model eksploatacji jest dziś ekonomicznie i logistycznie nieuzasadniony.

Znacznie bardziej realistyczny scenariusz dotyczy wykorzystania zasobów bezpośrednio w przestrzeni kosmicznej. Stałe bazy na Księżycu czy w dalszej perspektywie na Marsie nie mogą funkcjonować w oparciu o ciągłe dostawy z Ziemi. „Nie stać nas na to, żeby sprowadzić wszystkie potrzebne rzeczy na Księżyc” – mówi badaczka. Oznacza to konieczność lokalnego wydobycia i przetwarzania skał, z których można pozyskiwać materiały konstrukcyjne, tlen czy wodę.

To właśnie woda okazuje się kluczowym zasobem w kosmicznej układance. Lód wodny występujący w niewielkich obszarach, głównie w rejonach biegunów Księżyca, może służyć nie tylko do podtrzymania życia, ale także do produkcji paliwa rakietowego. Jego ograniczona dostępność sprawia, że staje się on potencjalnym źródłem napięć. Choć obowiązujące traktaty mówią o zasobach kosmicznych jako wspólnym dziedzictwie ludzkości, Łosiak zwraca uwagę, że praktyka może wyglądać inaczej. „Kto pierwszy i silniejszy, ten lepszy” – podsumowuje, wskazując, że rywalizacja o strategiczne lokalizacje na Księżycu już dziś jest wpisana w plany największych graczy.

O tych kwestiach – od geologii kosmicznej, przez realne możliwości technologiczne, po prawną i polityczną próżnię wokół eksploatacji zasobów – opowiada odcinek podcastu O co chodzi z tą nauką, którego gościnią jest dr Łosiak. Podcast, realizowany we współpracy z PAN, przygląda się naukowym podstawom tematów obecnych w debacie publicznej, oddzielając spekulacje od tego, co rzeczywiście wynika z aktualnych badań. Najnowszego odcinka można posłuchać tutaj

Przejdź do treści