Źródło: Canva
Zaraz po wejściu na pokład samolotu pasażerowie są proszeni o włączenie trybu samolotowego w swoich urządzeniach elektronicznych. Czy to jedynie relikt dawnych regulacji, czy realny element wpływający na bezpieczeństwo lotu?
Źródła tego obowiązku sięgają początku lat 90., kiedy gwałtownie rosła liczba przenośnych urządzeń emitujących fale elektromagnetyczne. Obawiano się wówczas, że ich sygnały mogą zakłócać pracę pokładowej elektroniki, w tym systemów nawigacyjnych i wysokościomierzy. Podobne restrykcje dotyczyły wcześniej przenośnych radioodbiorników, których używanie na pokładach było zakazane już od lat 50.
Z perspektywy współczesnej technologii ryzyko poważnej awarii spowodowanej przez pojedynczy telefon komórkowy jest bardzo niskie. Nie udało się odtworzyć w warunkach laboratoryjnych scenariusza, w którym sygnał z telefonu prowadziłby do realnego zagrożenia dla systemów samolotu. Istnieją jednak udokumentowane przypadki zakłóceń łączności radiowej pilotów, słyszalnych jako charakterystyczne piski i szumy w słuchawkach, gdy na pokładzie wiele urządzeń jednocześnie próbuje nawiązać połączenie z siecią.
Znaczenie ma także sposób działania telefonu bez włączonego trybu samolotowego. Gdy urządzenie nie znajduje sygnału, automatycznie zwiększa moc nadawania, generując silniejsze pole elektromagnetyczne. W samolocie, gdzie jednocześnie działa kilkaset takich urządzeń, może to prowadzić do powstania niepożądanego szumu elektromagnetycznego. Dodatkowym, często pomijanym zagrożeniem są baterie litowo-jonowe – przy zwiększonym poborze mocy mogą się nagrzewać, a ich zapłon w powietrzu stanowi realne ryzyko.
Przepisy dotyczące korzystania z elektroniki różnią się w zależności od regionu świata. W Unii Europejskiej dopuszcza się używanie urządzeń w trybie samolotowym przez cały lot, a niekiedy korzystanie z internetu udostępnianego przez pokładową sieć. W Chinach obowiązują znacznie bardziej restrykcyjne zasady, a ich łamanie może skutkować karą finansową, a nawet zatrzymaniem.
O tym, skąd wzięły się przepisy dotyczące trybu samolotowego, jakie realne ryzyka wiążą się z ich ignorowaniem i gdzie kończy się technologia, a zaczyna ostrożność, opowiada odcinek podcastu O co chodzi z tą nauką? Gościem programu jest dr Juliusz Chojenka z Instytut Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk.
O co chodzi z tą nauką? to wspólny podcast Polskiej Akademii Nauk i radiowej Czwórki, który przekłada naukowe fakty na codzienność – bez uproszczeń, ale w przystępny sposób. Każdy odcinek to rozmowa z badaczkami i badaczami PAN o zjawiskach, które wpływają na nasze życie bardziej, niż zwykle sądzimy. Najnowszego odcinka można posłuchać tutaj.

Polecane:
-
AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków Przejdź do publikacji: AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków
-
Artykuł
Badanie krwi może przyspieszyć diagnozę ponad 50 rodzajów nowotworów Przejdź do publikacji: Badanie krwi może przyspieszyć diagnozę ponad 50 rodzajów nowotworów
-
Artykuł
Cichy zabójca pamięci: Jak powietrze wpływa na nasz mózg Przejdź do publikacji: Cichy zabójca pamięci: Jak powietrze wpływa na nasz mózg
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Co mają wspólnego bicz, samolot odrzutowy i fizjoterapia? Fala uderzeniowa w nowym odcinku „O co chodzi z tą nauką?”
Co mają wspólnego bicz, samolot odrzutowy i fizjoterapia? Fala uderzeniowa w nowym odcinku „O co chodzi z tą nauką?” Przejdź do publikacji: Co mają wspólnego bicz, samolot odrzutowy i fizjoterapia? Fala uderzeniowa w nowym odcinku „O co chodzi z tą nauką?”
Przejdź do publikacji: Dlaczego na lotnisku zgadzamy się zdejmować buty?
Dlaczego na lotnisku zgadzamy się zdejmować buty? Przejdź do publikacji: Dlaczego na lotnisku zgadzamy się zdejmować buty?
Przejdź do publikacji: Uczniowski minisatelita a kosmiczne śmieci. Jak powstaje Cavisat.