Męskość na receptę. Jak internet sprzedaje mężczyznom fałszywą diagnozę
Testy na testosteron i terapie hormonalne coraz częściej są reklamowane w mediach społecznościowych jako prosty sposób na poprawę formy, koncentracji i „męskości”. Lekarze i badacze ostrzegają , że za tą narracją kryje się zjawisko mające niewiele wspólnego z medycyną opartą na dowodach, a coraz więcej z marketingiem, ideologią i monetyzacją męskich niepokojów
Choć lekarze od lat przestrzegają przed nadmiernym i nieuzasadnionym stosowaniem badań hormonalnych, dla milionów użytkowników TikTok i Instagram stały się dziś głównym źródłem „wiedzy zdrowotnej”. Dla wielu influencerów to także wyjątkowo dochodowy biznes. Testy i terapie, dotąd stosowane w ściśle określonych sytuacjach klinicznych, są przedstawiane jako uniwersalne narzędzia poprawy samopoczucia i „optymalizacji” organizmu.
Jedną z najczęściej powielanych ostatnio narracji jest ta, w której testosteron staje się odpowiedzią na niemal wszystkie problemy młodych mężczyzn. Zmęczenie, spadek koncentracji czy wahania libido – doświadczenia powszechne i często przejściowe – są interpretowane jako objawy zaburzeń hormonalnych wymagających szybkiej interwencji. Oczywiście nie bez kosztów.
Gdy normalność staje się chorobą
Badacze z Australii i Danii przeanalizowali 46 popularnych postów na TikToku i Instagramie dotyczących „niskiego testosteronu”. Ich łączny zasięg przekraczał 6,8 mln odbiorców. W większości przypadków naturalne stany – gorszy dzień, spadek energii czy zmiany związane z wiekiem – były przedstawiane jako symptomy choroby wymagającej diagnostyki i leczenia.
Emma Grundtvig Gram, badaczka zdrowia publicznego z Uniwersytetu Kopenhaskiego i główna autorka pracy opublikowanej w Social Science & Medicine, zwraca uwagę, że taki przekaz wpływa na sposób, w jaki mężczyźni postrzegają samych siebie. „Mogą zacząć uważać się za osoby z definicji niewystarczające albo wymagające interwencji medycznej” – mówiła w rozmowie z dziennikiem The Guardian. Jej zdaniem wytwarzany w ten sposób niepokój sprzyja sprzedaży testów, suplementów i terapii hormonalnych, nawet gdy brak ku nim jasnych wskazań klinicznych.
W analizowanych materiałach testosteron był prezentowany nie tylko jako hormon, lecz jako fundament męskości, sprawności i sukcesu. Zwykłe cechy, emocje i wahania nastroju zostają wciągnięte w język diagnozy i leczenia. „To prowadzi do medykalizacji męskości jako takiej” – podkreśla Gram, opisując proces, w którym normy kulturowe zostają przekształcone w problemy zdrowotne.
Ten przekaz często czerpie z narracji tzw. manosfery – internetowych środowisk promujących wizję męskości opartą na sile, dominacji i statusie. W tej logice testosteron staje się symbolem władzy i sprawczości, a jego „optymalizacja” elementem tożsamościowego projektu. Jak zauważa Gram, marketing testosteronu funkcjonuje dziś w szerszym, ideologicznym ekosystemie, który jest jednocześnie bardzo dochodowym modelem biznesowym.
Co mówią lekarze
Specjaliści podkreślają, że ten przekaz stoi w sprzeczności z obowiązującymi wytycznymi medycznymi. Prof. Ada Cheung, endokrynolożka z Uniwersytetu w Melbourne, wyjaśnia na łamach The Guardian, że rutynowe badania testosteronu u młodych, bezobjawowych mężczyzn nie są zalecane. Testy wykonuje się w ściśle określonych sytuacjach – przy opóźnionym dojrzewaniu, wyraźnych zaburzeniach libido lub po leczeniu onkologicznym.

Cheung zwraca uwagę, że objawy często przypisywane „niskiemu testosteronowi” są niespecyficzne i mogą wynikać ze stresu, depresji, zaburzeń snu czy problemów w relacjach. W efekcie rozmowa o zdrowiu szybko przesuwa się z rzeczywistych przyczyn trudności na poziom hormonów.
Skutki tej narracji odczuwają także systemy ochrony zdrowia. Prof. Channa Jayasena z Imperial College London mówi, że brytyjscy endokrynolodzy obserwują rosnącą liczbę pacjentów zgłaszających się po prywatnych testach zamawianych pod wpływem treści z mediów społecznościowych. „Wszyscy widzą takich pacjentów co tydzień. Ich napływ zaczyna wypierać opiekę nad osobami z poważnymi chorobami hormonalnymi” – podkreśla.
Szczególnie niepokojące jest rozpoczynanie terapii testosteronem u mężczyzn z prawidłowym poziomem hormonu. Nie ma dowodów, że podnoszenie jego stężenia powyżej dolnej granicy normy przynosi korzyści zdrowotne, natomiast ryzyko działań niepożądanych – od zaburzeń płodności po powikłania sercowo-naczyniowe – jest dobrze udokumentowane.
Liczby, które pokazują skalę problemu
Skalę zjawiska dobrze ilustrują dane z globalnego badania University of Sydney opublikowanego w JAMA Network Open. Naukowcy przeanalizowali 982 posty z TikToka i Instagrama dotyczące pięciu kontrowersyjnych badań przesiewowych, w tym testów testosteronu. Łączny zasięg tych treści sięgał setek milionów odbiorców.
Aż 87 proc. postów eksponowało potencjalne korzyści badań, natomiast tylko 15 proc. wspominało o możliwych szkodach. Zaledwie 6 proc. odnosiło się do ryzyka nadrozpoznawalności i nadmiernego leczenia – jednego z kluczowych problemów współczesnej medycyny. Tylko 6 proc. treści odwoływało się bezpośrednio do dowodów naukowych, podczas gdy ponad jedna trzecia opierała się na osobistych historiach i anegdotach.
Jak podkreśla Brooke Nickel z University of Sydney, współautorka badania, większość analizowanych materiałów „w przytłaczający sposób wprowadzała odbiorców w błąd”. Testy były przedstawiane jako narzędzie kontroli nad zdrowiem, choć u osób zdrowych nie tylko nie przynoszą potwierdzonych korzyści, lecz mogą uruchamiać kaskadę kolejnych badań, diagnoz i interwencji bez realnego uzasadnienia klinicznego.
Podobne wnioski płyną z analiz zespołu z UNSW Sydney, który opisał zjawisko tzw. „testosterone maxxing” jako element szerszego trendu kulturowego. W tej logice testosteron przestaje być parametrem klinicznym, a zaczyna funkcjonować jako wskaźnik wartości, ambicji i „optymalizacji” życia.
Z perspektywy medycyny problem nie polega więc wyłącznie na dezinformacji. Chodzi o systemowe przesunięcie odpowiedzialności – diagnostyka i leczenie są wyprowadzane poza relację lekarz–pacjent i podporządkowywane rynkowi oraz algorytmom mediów społecznościowych. W efekcie to nie objawy i wskazania kliniczne decydują o badaniu, lecz niepokój wytwarzany przez influencerów, którzy potrafią bardzo skutecznie go monetyzować.
Źródła:
Davey, M. – 2026 – Manosphere influencers pushing testosterone tests are convincing healthy young men there is something wrong with them, study finds – The Guardian
https://www.theguardian.com/society/2026/jan/22/manosphere-influencers-testosterone-tests-young-men
Marsh, S. – 2025 – Social media misinformation driving men to seek unneeded NHS testosterone therapy, doctors say – The Guardian
https://www.theguardian.com/society/2025/nov/08/social-media-misinformation-driving-men-to-nhs-clinics-in-search-of-testosterone-they-dont-need
Nickel, B. – 2025 – Social media posts about medical tests with potential for overdiagnosis – JAMA Network Open https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2830758
Cornell, S. – 2025 – Why are young men ‘T maxxing’ testosterone? Do they need it? And what are the risks? – The Conversation
https://theconversation.com/why-are-young-men-t-maxxing-testosterone-do-they-need-it-and-what-are-the-risks-263203
Polecane:
-
AI zmienia to, jak tworzymy i jak rozumiemy prawdę Przejdź do publikacji: AI zmienia to, jak tworzymy i jak rozumiemy prawdę
-
Artykuł
Astrologia w czasach niepewności Przejdź do publikacji: Astrologia w czasach niepewności
-
Czy da się cofnąć wymieranie? Między biotechnologią a złudzeniem Przejdź do publikacji: Czy da się cofnąć wymieranie? Między biotechnologią a złudzeniem
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Dlaczego się rumienimy? Biologia zakłopotania
Dlaczego się rumienimy? Biologia zakłopotania Przejdź do publikacji: Dlaczego się rumienimy? Biologia zakłopotania
Przejdź do publikacji: Okruszek wiedzy: Narcyzm i inteligencja, czyli jak łatwo dajemy się zwieść własnemu ego
Okruszek wiedzy: Narcyzm i inteligencja, czyli jak łatwo dajemy się zwieść własnemu ego Przejdź do publikacji: Okruszek wiedzy: Narcyzm i inteligencja, czyli jak łatwo dajemy się zwieść własnemu ego
Przejdź do publikacji: Zaufanie, niewiedza i dezinformacja. Co najnowszy Eurobarometr mówi o Polakach?