Kopalnia złota Nalunaq – widok w kierunku południowo-zachodnim.
Sztolnie wydrążone są w stromych zboczach góry po prawej stronie kadru, ponad krętą drogą dojazdową. Nalunaq Gold Mine, pierwsza komercyjna kopalnia złota na Grenlandii, znajduje się ok. 33 km na północny wschód od Nanortalik w południowej Grenlandii.
Fot. James St. John / CC BY 2.0.

Grenlandia, jeszcze niedawno na obrzeżach globalnej polityki, ostatnio znalazła się w samym jej centrum. O znaczeniu tej wyspy z perspektywy geologii i surowców opowiada dr Piotr Feliks Król, geolog z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, w najnowszym odcinku podcastu O co chodzi z tą nauką

Z geologicznego punktu widzenia Grenlandia jest obszarem wyjątkowym, choć wciąż słabo rozpoznanym. Około 80 proc. jej powierzchni pokrywa lód, a wiedza o zasobach mineralnych opiera się niemal wyłącznie na pozostałych 20 proc. terytorium. To obszar porównywalny wielkością do Szwecji lub półtorej Polski, który – mimo dekad badań – pozostaje znacznie gorzej poznany niż Syberia czy północna Kanada.

Szczególne zainteresowanie budzą tzw. metale ziem rzadkich. To grupa 17 pierwiastków kluczowych dla współczesnej gospodarki technologicznej. Wykorzystuje się je m.in. w produkcji silnych magnesów stosowanych w turbinach wiatrowych, silnikach elektrycznych, elektronice czy technologiach kosmicznych. Choć nazwa sugeruje ich niedostępność, problemem nie jest rzadkie występowanie tych pierwiastków, lecz niskie stężenia w skałach oraz trudności związane z ich wydobyciem i przetwarzaniem.

Grenlandzkie złoża to jednak nie tylko metale ziem rzadkich. Występują tam również inne surowce strategiczne, takie jak niob czy tantal, powszechnie wykorzystywane w nowoczesnej elektronice. Ich eksploatacja wiąże się jednak z poważnymi ograniczeniami. Zawartość pożądanych pierwiastków bywa bardzo niska, często rzędu jednego procenta masy skały, co oznacza ogromną skalę prac górniczych i znaczące obciążenie środowiska.

Szczególnym problemem jest współwystępowanie metali strategicznych z pierwiastkami promieniotwórczymi, takimi jak uran czy tor. Grenlandzkie regulacje prawne w praktyce blokują eksploatację złóż zawierających nawet niewielkie ich ilości, co sprawia, że wiele znanych zasobów pozostaje niedostępnych. To jeden z kluczowych powodów, dla których potencjał surowcowy wyspy nie przekłada się automatycznie na realne wydobycie.

Grenlandia bywa również rozważana jako potencjalne zaplecze infrastrukturalne dla sektora technologicznego, w tym lokalizacji centrów danych. Chłodny klimat sprzyjałby ograniczaniu kosztów chłodzenia, jednak bariery infrastrukturalne, energetyczne i demograficzne sprawiają, że na razie są to raczej rozważania teoretyczne niż realne plany inwestycyjne.

O co chodzi z tą nauką to podcast radiowej Czwórki i Polskiej Akademii Nauk. Najnowszego odcinka można posłuchać tutaj.

Przejdź do treści