Od kilkunastu lat środowisko medyczne ma możliwości publikowania w czasopismach, które od niedawna nazywane są drapieżnymi czasopismami (ang. predatory journals). Na osi czasu dopiero teraz widać ich niedoskonałość, choć trzeba przyznać, że nie wśród wszystkich, wzbudziły wątpliwości etyczne i jakościowe

Atmosfera wokół tzw. czasopism drapieżnych dość mocno się zagęściła. W jakim stopniu to działanie konkurencji? Tego nie wiemy. 

Ilustracja

Niewątpliwie istnieje w nich większa łatwość publikowania. Warto też zwrócić uwagę na spore zasięgi i to, że po opublikowaniu artykułu w takim miejscu można zauważyć znaczącą liczbę cytowań w wielu krajach. To daje szansę na rozszerzenie tam współpracy w wielu aspektach.

Czasopisma drapieżne zajęły niszę, która daje szansę na publikację w nowych lub niedocenianych dyscyplinach. Dały też szansę młodym naukowcom na zaistnienie w przestrzeni publicznej i sporą liczbę cytowań. Stworzyły także istotną szansę na budowanie powiązań naukowych. 

Ich wartością jest również szybkość publikacji, szczególnie w przypadku rozliczeń grantowych lub konieczności wykazania się dorobkiem naukowym. To idealne dla cechujących się prokrastynacją. Tkwimy w systemie wymagającym zdobywania punktów.

Publikuj albo umieraj. 

Sloty muszą być wypełnione odpowiednio wysoką punktacją. Wiele z tych czasopism taką posiada. Z całą pewnością nie są drugiej kategorii. Niestety zostały wrzucone do jednego kotła ocen. 

Dochodzi też do sytuacji utraty punktacji, co może budzić niepokój. Tak było w przypadku jednego z dość popularnych pism z zakresu zdrowia publicznego. Takie sytuacje mogą zaburzyć plany rozwoju naukowego. Warto też pamiętać o niemałych kosztach ponoszonych przez uczelnie. Strategia publikowania musi być starannie przemyślana i zdywersyfikowana.

Jestem przeciwnikiem jednoznacznie negatywnego podejścia do wydawnictw określanych, jako drapieżne. Mają swoje zasługi. Niech konkurują z innymi. Konkurencja w tym zakresie, o ile jest uczciwa i nie ma elementów manipulacji, sprzyja jakości nauki. 

Od lat analizując rynek i trendy oceny jakości, sugeruję rozważne, nieortodoksyjne podejście. Jeżeli musisz i czujesz presję czasu – publikuj, tylko najpierw sprawdź, czy czasopismo przestrzega standardów oceny eksperckiej.

JP

Prof. Jarosław Pinkas

lekarz, specjalista w dziedzinie zdrowia publicznego, medycyny rodzinnej, medycyny społecznej i chirurgii ogólnej, profesor nauk medycznych. Były podsekretarz i sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia oraz sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W latach 2018–2020 pełnił funkcję Głównego Inspektora Sanitarnego. Zawodowo związany ze Szkołą Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, której w latach 2018–2024 był dyrektorem i dziekanem. Autor i współautor ponad 100 publikacji naukowych z zakresu zdrowia publicznego.

Przejdź do treści