Powyżej: zmieniające się długości damskich spódnic w kolejnych dekadach. Ilustracja: Emma Zajdela / Daniel Abrams / Commercial Pattern Archive.

Dzwony, minispódniczki i biodrówki nie wracają przypadkiem. Zespół badaczy przeanalizował około 37 tysięcy projektów ubrań od XIX wieku do dziś i wykazał, że moda rzeczywiście porusza się w cyklu zbliżonym do 20 lat. Jednocześnie ten rytm zaczyna się dziś rozmywać – współczesna moda przestaje mieć jeden dominujący kierunek

Zasada „20 lat” od dawna funkcjonuje w branży modowej: to, co było modne dwie dekady temu, wraca w nowej odsłonie. Do tej pory brakowało jednak danych, które pozwalałyby ją potwierdzić. Matematycy i badacze kultury z Northwestern University postanowili to sprawdzić, budując jedno z największych ilościowych zestawień dotyczących mody.

Punktem wyjścia była baza około 37 tys. ubrań obejmująca okres od 1869 r. do współczesności. Zespół połączył archiwalne wykroje z Commercial Pattern Archive na University of Rhode Island z dokumentacją pokazów mody. Następnie badacze rozłożyli projekty na mierzalne elementy, takie jak długość spódnicy, położenie talii czy kształt dekoltu, i zapisali je jako dane liczbowe.

„To pierwszy raz, kiedy ktoś stworzył tak rozległą i precyzyjną bazę danych cech mody obejmującą ponad stulecie” – mówi Emma Zajdela, autorka badania. Jak dodaje, wcześniej brak odpowiednich danych uniemożliwiał prowadzenie takiej analizy w sposób ścisły.

Między nowością a rozpoznawalnością

Na tej podstawie badacze zbudowali model matematyczny opisujący mechanizm zmian w modzie. Jego punkt wyjścia jest prosty: projektanci i odbiorcy chcą się wyróżniać, ale tylko do pewnego stopnia. Nowe kolekcje muszą być inne niż te z przeszłości, a jednocześnie na tyle znajome, by zostały zaakceptowane.

„Z czasem ta ciągła potrzeba odróżniania się od niedawnej przeszłości sprawia, że style zaczynają się kołysać tam i z powrotem. System z natury dąży do oscylacji i widzimy te cykle w danych” – tłumaczy Daniel Abrams, współautor badania i matematyk stosowany.

Efektem jest powtarzalny rytm: trendy zyskują popularność, tracą ją, a następnie wracają po mniej więcej dwóch dekadach. Jednym z najbardziej czytelnych przykładów jest długość spódnic. Krótkie fasony lat 20. XX w. zostały zastąpione dłuższymi krojami lat 40. i 50., by w latach 60. znów ustąpić miejsca minispódniczkom.

Coraz więcej trendów naraz

Analiza pokazuje jednak, że ten schemat przestaje być tak wyraźny jak kiedyś. Od lat 80. w danych pojawia się coraz większa różnorodność stylów funkcjonujących równolegle. Zamiast prostego wyboru między krótką a długą spódnicą pojawia się kilka opcji jednocześnie.

„W przeszłości były dwie opcje: krótkie sukienki i długie sukienki. W ostatnich latach opcji jest więcej – bardzo krótkie, midi i do ziemi. Z czasem rośnie wariancja, a maleje konformizm” – mówi Zajdela.

To przesunięcie może mieć znaczenie wykraczające poza modę. Badacze sugerują, że podobne mechanizmy mogą opisywać także rozprzestrzenianie się idei w społeczeństwie. Jednocześnie rosnąca liczba równoległych trendów sprawia, że powroty dawnych stylów nie tworzą już jednego wspólnego rytmu.

W praktyce oznacza to jedno: stare ubrania rzeczywiście wracają do łask, tyle że dziś robią to w znacznie bardziej rozproszonym świecie, w którym obok siebie funkcjonuje wiele mód jednocześnie.

Źródła:

Przejdź do treści