Meta i Google skazane za uzależnianie. Jakie skutki niesie ten wyrok?
Ława przysięgłych w Stanach Zjednoczonych uznała, że Instagram i YouTube mają wadę projektową, która może prowadzić do uzależnienia. To pierwszy tak istotny wyrok, w którym odpowiedzialność firm technologicznych powiązano nie tylko z publikowanymi treściami, lecz także z samą konstrukcją platform. Orzeczenie może otworzyć drogę do kolejnych pozwów przeciwko big techowi
Werdykt zapadł po niemal dziewięciu dniach narady ławy przysięgłych w Los Angeles w sprawie wniesionej przez kobietę występującą pod inicjałami KGM. Przyznano jej 3 mln dolarów odszkodowania – uznając, że Meta, właściciel Instagrama, ponosi 70 proc. odpowiedzialności, a Google, właściciel YouTube’a, 30 proc. Następnie zasądzono dodatkowe 3 mln dolarów odszkodowania karnego.
Jeszcze przed rozpoczęciem sześciotygodniowego procesu TikTok i Snap zawarły z KGM ugody na poufnych warunkach.
To druga poważna porażka Mety w amerykańskich sądach w tym samym tygodniu. 24 marca ława przysięgłych w stanie Nowy Meksyk uznała firmę za winną ukrywania informacji o ryzyku seksualnego wykorzystywania dzieci oraz szkodliwego wpływu jej platform na zdrowie psychiczne najmłodszych.
Sprawa KGM jest pierwszą tego rodzaju, ale z pewnością nie ostatnią. Należy do ponad 20 tzw. spraw pilotażowych (bellwether trials), które wkrótce mają trafić do sądów. Są to procesy testowe, służące rozpoznaniu reakcji ław przysięgłych i wyznaczaniu kierunku dla kolejnych rozstrzygnięć.
Werdykt może mieć daleko idące konsekwencje. Dla wielkich firm technologicznych może to być ich „moment wielkiego tytoniu”, zwłaszcza że w kolejce czekają już tysiące podobnych pozwów.
Platformy projektowane pod maksymalne zaangażowanie
KGM, dziś 20-letnia, twierdziła, że zaczęła korzystać z YouTube’a w wieku sześciu lat, a z Instagrama w wieku dziewięciu. Z czasem – jak argumentowała – wykształciły się u niej kompulsywne wzorce korzystania, obejmujące nawet 16 godzin dziennie na Instagramie. W pozwie wskazano, że przyczyniło się to do lęku, depresji, dysmorfii ciała oraz myśli samobójczych.
Kluczowym elementem argumentacji było to, że Meta i YouTube podejmowały świadome decyzje projektowe m.in. wprowadzając „nieskończone przewijanie” (infinite scroll), aby zwiększać uzależniający charakter platform i maksymalizować zaangażowanie użytkowników, zwłaszcza dzieci. Według pozwu firmy wykorzystywały techniki behawioralne i neurobiologiczne znane wcześniej z przemysłu hazardowego i tytoniowego.
„Te firmy zbudowały maszyny zaprojektowane po to, by uzależniać mózgi dzieci” – mówił prawnik KGM, Mark Lanier. „A gdy [KGM] została zamknięta w tej maszynie, jej matka została z niej wykluczona”.
Lanier przywołał wewnętrzne badanie Mety „Project Myst”, które – według pozwu – wskazywało, że dzieci doświadczające negatywnych skutków były jednocześnie najbardziej podatne na uzależnienie od Instagrama, a rodzice pozostawali wobec tego mechanizmu bezsilni.
Ława przysięgłych zapoznała się również z wewnętrzną komunikacją firmy, w której porównywano działanie platformy do sprzedaży narkotyków i hazardu. Tego rodzaju wiedza korporacyjna została uznana za istotny element uzasadniający odpowiedzialność prawną.
Podobne wnioski pojawiły się w dokumentach YouTube’a, gdzie „uzależnienie widza” miało być opisywane jako cel, a jeden z pracowników Instagrama określił firmę jako zespół ludzi będących „w zasadzie dilerami”.
Lanier wprost porównał sprawę do procesów przeciwko przemysłowi tytoniowemu, wskazując, że kombinacja wiedzy o szkodliwości, celowego projektowania produktu i publicznego zaprzeczania tworzy podstawę odpowiedzialności.
Meta argumentowała z kolei, że KGM zmagała się z poważnymi problemami jeszcze przed rozpoczęciem korzystania z mediów społecznościowych, a jej sytuacji nie można sprowadzić do jednego czynnika. Według prawników firmy istotną rolę odgrywały trudności rodzinne, a same platformy mogły stanowić dla niej formę ucieczki.
„Nie próbuję maksymalizować ilości czasu spędzanego przez użytkowników na naszych platformach” – zeznawał prezes Meta Mark Zuckerberg. Odnosząc się do wprowadzonych narzędzi bezpieczeństwa, dodał: „Zawsze żałuję, że nie udało nam się zrobić tego wcześniej”. Z kolei prawnik YouTube’a podkreślał, że w dokumentacji medycznej KGM nie ma ani jednej wzmianki o uzależnieniu od tej platformy.
Firmy powoływały się także na ochronę wynikającą z Section 230, argumentując, że nie mogą odpowiadać za treści publikowane przez użytkowników. Sędzia poinstruował jednak ławę przysięgłych, że sposób dostarczania treści należy rozpatrywać oddzielnie od ich treści. To znacząco ograniczyło możliwość zastosowania tej linii obrony.
Sprawa, która może zmienić reguły gry
To jedna z pierwszych spraw przeciwko big techowi rozpatrywanych przez ławę przysięgłych – trybu, którego firmy technologiczne dotąd konsekwentnie unikały.
Przykładem jest postępowanie z czerwca 2024 r. dotyczące monopolu Google’a na rynku technologii reklamowych. Na kilka miesięcy przed planowanym procesem z udziałem ławy przysięgłych firma zapłaciła Departamentowi Sprawiedliwości USA ponad 2 mln dolarów – trzykrotność dochodzonych roszczeń wraz z odsetkami – eliminując tym samym podstawę do rozpoznania sprawy przez ławę przysięgłych.
W amerykańskim systemie prawnym udział ławy przysięgłych jest wymagany przede wszystkim w sprawach o odszkodowanie. Uregulowanie roszczeń finansowych przed procesem pozwala uniknąć tego trybu.
Dotychczas sądy w USA często oddalały pozwy koncentrujące się na samym projekcie platform, m.in. dotyczące nieskończonego przewijania czy systemów powiadomień. Kluczowe było rozróżnienie między konstrukcją platformy a doborem i prezentacją treści, co wpływało na interpretację ochrony wynikającej z Pierwszej Poprawki. Znaczenie sprawy KGM polega na tym, że pokazuje ona granice tej ochrony, a także ograniczenia wynikające z Section 230.
To zarazem pierwsza na świecie duża sprawa przeciwko firmie technologicznej, w której uzależnienie zostało uznane za bezpośrednią przyczynę szkody. Dotychczasowe postępowania dotyczyły raczej naruszeń prawa niż samego mechanizmu działania produktu.
W przywoływanej sprawie z Nowego Meksyku ława przysięgłych uznała, że Meta składała fałszywe lub wprowadzające w błąd oświadczenia oraz stosowała „rażąco nieuczciwe” praktyki handlowe, wykorzystujące wrażliwość i niedoświadczenie dzieci. Wskazano tam tysiące indywidualnych naruszeń, co przełożyło się na karę w wysokości 375 mln dolarów.
Sprawa KGM może otworzyć drogę kolejnym pozwom – zarówno indywidualnym, jak i zbiorowym – dotyczącym uzależniającego działania platform społecznościowych. Istnieją przesłanki, by tego typu sprawy były w USA łączone w ramach pozwów zbiorowych, a sam werdykt może stać się punktem odniesienia także dla postępowań w innych krajach.
Meta i Google zapowiedziały już, że odwołają się od wyroku.
Artykuł Meta and Google just lost a landmark social media addiction case. A tech law expert explains the fallout ukazał się w serwisie The Conversation.
Polecane:
-
Artykuł
AI pisze szybciej, taniej i bez przerw na kawę. Czy człowiek ma jeszcze coś do dodania? Przejdź do publikacji: AI pisze szybciej, taniej i bez przerw na kawę. Czy człowiek ma jeszcze coś do dodania?
-
Artykuł
„Nasi chłopcy” i ich niewygodna historia. Wywiad z prof. Kąkolewskim Przejdź do publikacji: „Nasi chłopcy” i ich niewygodna historia. Wywiad z prof. Kąkolewskim
-
Artykuł
„Ja chcę Nobla”. Dlaczego w nauce sama wiedza już nie wystarcza Przejdź do publikacji: „Ja chcę Nobla”. Dlaczego w nauce sama wiedza już nie wystarcza
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Cyfrowy detoks to za mało. Psycholożka PAN o przeciążeniu, którego nie da się „wyłączyć”
Cyfrowy detoks to za mało. Psycholożka PAN o przeciążeniu, którego nie da się „wyłączyć” Przejdź do publikacji: Cyfrowy detoks to za mało. Psycholożka PAN o przeciążeniu, którego nie da się „wyłączyć”
Przejdź do publikacji: Czy zakaz mediów społecznościowych dla nieletnich będzie skuteczny? Przypadek Hiszpanii
Czy zakaz mediów społecznościowych dla nieletnich będzie skuteczny? Przypadek Hiszpanii Przejdź do publikacji: Czy zakaz mediów społecznościowych dla nieletnich będzie skuteczny? Przypadek Hiszpanii
Przejdź do publikacji: Przyjaciele czy followersi? O relacjach offline w erze online - nowy odcinek podcastu PAN i Czwórki