Profesor Jeżowska – Trzebiatowska ze współpracownikami (od lewej): Z. Grzymalskim, J. Kalecińskim, i Ziółkowskim

Prof. Bogusława Jeżowska-Trzebiatowska w czasie II wojny światowej wytwarzała materiały wybuchowe dla Armii Krajowej. Jej badania nad renem przyczyniły się do opracowania metod rozdzielania i odzyskiwania metali rzadkich. To jednak tylko część niezwykłych dokonań polskiej fizykochemiczki 

Przenieśmy się do międzywojennego Lwowa. W ratuszu miejskim odbywa się spotkanie z prof. Marią Skłodowską-Curie. W ławach siedzi także nastoletnia Bogusława Jeżowska. „To było fascynujące. Piękno nauki pozwalającej coraz lepiej rozumieć świat zaczęło w moim umyśle zwyciężać nad zamiłowaniami humanistycznymi” – napisała później we wspomnieniach.

W 1926 roku zdecydowała się na studia chemiczne na Politechnice Lwowskiej – wbrew woli rodziców. Z czasem stała się jedną z najważniejszych fizykochemiczek XX wieku i wybitną przedstawicielką chemii koordynacyjnej.

Gigantka chemii

Gdy rozpoczynała studia, nikt nie przypuszczał, że nie tylko zmieni wiedzę o jednym z najrzadszych pierwiastków, ale też zbuduje od podstaw jeden z najsilniejszych ośrodków badań nad chemią koordynacyjną w powojennej Europie. Zagraniczni badacze nazywali ją później La mère du rhénium – Matką renu.

Opublikowała ponad 700 prac naukowych, które miały znaczenie dla medycyny i metalurgii. Jej droga zaczęła się w laboratorium prof. Wiktora Jakóba, który sprowadził do Lwowa pierwszy gram renu. Już jako studentka podjęła próbę wyjaśnienia mechanizmu jego redukcji.

W 1932 roku wykazała, że ren w kwaśnych roztworach może występować na piątym stopniu utlenienia (Re(V)). Odkrycie wywołało międzynarodowy spór. Odkrywcy renu, Walter i Ida Noddackowie, podważyli jej wyniki. „Przeczytałam, płakałam i pracowałam od rana do późnego wieczora” – wspominała. Powtórzyła badania i potwierdziła swoje ustalenia. W 1939 roku Walter Noddack publicznie przyznał jej rację i przeprosił podczas kongresu w Rzymie.

Jej prace miały też wymiar praktyczny – przyczyniły się do metod odzyskiwania metali rzadkich, takich jak ren, molibden i wanad, kluczowych dla przemysłu.

Od renu do medycyny

Badania nad renem doprowadziły ją do kolejnego ważnego odkrycia. Zauważyła anomalne właściwości magnetyczne niektórych związków metali i wyjaśniła je poprzez koncepcję tzw. mostka tlenowego (wiązania X–O–X).

Udowodniła, że jony metali mogą łączyć się przez atom tlenu, który przenosi oddziaływania między nimi. Koncepcja ta okazała się uniwersalna – dotyczyła nie tylko związków metali przejściowych, ale też struktur obecnych w skorupie ziemskiej. Stała się podstawą projektowania nowych materiałów oraz badań nad procesami katalitycznymi i biologicznymi.

Re, rhenium, pierwiastek chemiczny o liczbie atomowej 75, wikimedia

Dzięki tym badaniom możliwe stało się m.in. modelowanie enzymów oddechowych. Prof. Henryk Kozłowski oceniał później, że gdyby pracowała w bogatszym kraju, jej odkrycie mogłoby zostać uhonorowane Nagrodą Nobla.

Katalizator talentów we Wrocławiu

Po II wojnie światowej Lwów znalazł się poza granicami Polski. Prof. Jeżowska-Trzebiatowska wraz z mężem przeniosła się do zrujnowanego Wrocławia, gdzie stworzyła od podstaw Wrocławską Szkołę Chemii Koordynacyjnej.

Jej autorytet był tak duży, że w 1970 roku zorganizowała w Polsce XIII Międzynarodową Konferencję Chemii Koordynacyjnej – pierwszą tej rangi za żelazną kurtyną. „Była stymulatorem chemii nieorganicznej i sprawiła, że chemia koordynacyjna rozkwitła w tym kraju” – mówił prof. Jan Reedijk.

Wypromowała 65 doktorów, tworząc wielopokoleniową „rodzinę naukową”, która do dziś wpływa na rozwój chemii.

Od promieniowania do medycyny

W późniejszych latach zajęła się chemią radiacyjną i bionieorganiczną. Badała wpływ promieniowania na strukturę materii, co znalazło zastosowanie w medycynie.

Jej prace nad radiacyjnym rozkładem antybiotyków pozwoliły określić, które leki są odporne na promieniowanie. Otworzyło to drogę do stosowania sterylizacji radiacyjnej – bezpiecznego wyjaławiania leków i sprzętu bez użycia wysokiej temperatury.

Równolegle rozwijała badania nad związkami metali o potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym. Jej uczniowie współtworzyli podstawy chemii bionieorganicznej oraz rozwijali takie dziedziny jak kataliza homogeniczna i chemia metaloorganiczna.

Nie tylko laboratorium

W czasie II wojny światowej wykazała się odwagą – uratowała życie żydowskiemu chemikowi dr. Emilowi Tasznerowi i ostrzegła współpracowników przed wywózką. W 1991 roku została uhonorowana medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Do historii przeszła też anegdota z kongresu we Florencji, gdzie – mimo upływu czasu – nie chciała przerwać wystąpienia. Zdesperowany przewodniczący wezwał obsługę z odkurzaczem, by wymusić koniec sesji.

Pracowała niemal do końca życia, pozostając wierna swojej dewizie: „Dla uczonego domem jest pracownia”.

Przejdź do treści