Źródło: Canva
Samochody elektryczne mogą w przyszłości pełnić nie tylko funkcję środka transportu, ale też działać jako rozproszone magazyny energii. Nowe badanie pokazuje, że taki model mógłby zmniejszyć emisje, odciążyć sieć i przynosić zyski. Jest jednak warunek: wcześniejsza modernizacja infrastruktury energetycznej
Samochód elektryczny zwykle kojarzy się z pobieraniem prądu z sieci. Tymczasem może działać także w drugą stronę – oddawać energię wtedy, gdy system najbardziej jej potrzebuje. Na tym opiera się koncepcja vehicle-to-grid (V2G). W praktyce chodzi o dwukierunkowe ładowanie: samochód nie tylko ładuje akumulator, ale dzięki odpowiedniej ładowarce i oprogramowaniu może też odesłać część energii z powrotem do sieci.
„Ludzie od dawna dyskutują, czy samochody elektryczne są naprawdę zielone i zrównoważone, skoro duża część energii elektrycznej nadal pochodzi z paliw kopalnych” – mówi Ziyou Song, inżynier energetyki z University of Michigan i starszy autor pracy.„Jednocześnie sieć ma trudności z przyjęciem niestabilnych i nieprzewidywalnych źródeł odnawialnych, takich jak energia słoneczna i wiatrowa”.
Auto nie tylko pobiera energię
Dla energetyki taki model jest atrakcyjny z prostego powodu. Coraz więcej prądu pochodzi dziś ze słońca i wiatru, ale jego produkcja nie pokrywa się z momentami największego zapotrzebowania. W słoneczne południe energii bywa za dużo, a wieczorem – gdy zużycie rośnie – zaczyna jej brakować.
Samochody elektryczne mogłyby pełnić rolę bufora. Ładowałyby się wtedy, gdy energii jest dużo i jest tania, a w godzinach szczytu oddawałyby część prądu z powrotem do systemu. Wymaga to jednak ładowarek działających w obu kierunkach oraz systemu, który koordynuje, kiedy samochód pobiera energię, a kiedy ją oddaje.
Aby ocenić opłacalność takiego rozwiązania w dużej skali, zespół przeanalizował scenariusze dla obszaru Zatoki San Francisco. Uwzględniono przewidywany wzrost liczby samochodów elektrycznych, rozwój energii słonecznej oraz to, kiedy i gdzie kierowcy będą ładować auta.
Najważniejszy wniosek jest prosty: jeśli V2G ma działać na dużą skalę, modernizację sieci trzeba rozpocząć wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy zacznie się przeciążać. „Byłem zaskoczony wynikami” – przyznaje Song. „Optymalnym rozwiązaniem jest modernizacja systemu elektroenergetycznego tak szybko, jak to możliwe”.
Czekanie się nie opłaca
Model pokazał wyraźną różnicę kosztową. Jeśli inwestycje w sieć byłyby prowadzone z wyprzedzeniem, każda ładowarka musiałaby generować jedynie 0,12–0,18 dolara dziennie, by pokryć koszty V2G. Jeśli jednak modernizację odkładano by w czasie, potrzebny przychód rósłby do 1,49–1,78 dolara dziennie na ładowarkę.
Autorzy wyjaśniaaj to prosto: duże elementy infrastruktury energetycznej, takie jak transformatory, działają przez dekady. Ładowarki V2G mają znacznie krótszy cykl życia i można je rozwijać stopniowo, wraz ze wzrostem liczby aut. Dlatego bardziej opłaca się najpierw przygotować sieć, a dopiero potem skalować sam system.
„Najpierw musimy zmodernizować system elektroenergetyczny, by był gotowy na napływ samochodów elektrycznych” – mówi Song. „Dopiero potem można rozwijać V2G tam, gdzie będzie potrzebne. To właśnie jest najważniejszy wniosek”.
Korzyści wykraczają poza stabilność sieci
Badanie sugeruje, że stawka nie dotyczy wyłącznie niezawodności systemu. W scenariuszu opartym na polityce dekarbonizacyjnej Kalifornii wdrożenie V2G połączone z wcześniejszą modernizacją infrastruktury mogłoby w latach 2030–2045 zmniejszyć roczne emisje nawet o 59,2 tys. ton ekwiwalentu CO₂.
Model wskazuje też na możliwy efekt finansowy. Według autorów taka strategia mogłaby przynieść do 47,5 mln dolarów skumulowanych przychodów z ulg i rekompensat węglowych.
Wokół V2G od dawna pojawiają się wątpliwości. Nie wiadomo, ilu kierowców będzie skłonnych udostępniać akumulatory swoich aut ani jak szybko rozwinie się infrastruktura ładowania zdolna do pracy w obu kierunkach. Badanie nie rozstrzyga wszystkich tych kwestii, ale pokazuje, że przy odpowiedniej kolejności inwestycji cały model zaczyna być ekonomicznie sensowny.
To wciąż prognoza, ale problem jest realny
Autorzy podkreślają, że ich analiza opiera się na prognozach. Nie wiadomo dokładnie, ile samochodów elektrycznych będzie na drogach za 20–30 lat, jak szybko będzie rosła liczba instalacji fotowoltaicznych ani jak zmienią się polityki publiczne.
Mimo to kierunek wydaje się jasny. Im większy udział odnawialnych źródeł energii, tym większe wyzwania związane z bilansowaniem systemu – zarówno w krótkich, jak i dłuższych skalach czasu.
„V2G to obiecująca technologia, która może pomóc rozwiązać wiele problemów systemu elektroenergetycznego, zwłaszcza przy rosnącym udziale źródeł odnawialnych” – mówi współautor pracy Shunbo Lei z Chinese University of Hong Kong, Shenzhen. „Wraz z ich rozwojem pojawiają się nierównowagi w różnych skalach czasu. Samochody elektryczne mogą odegrać ważną rolę w magazynowaniu energii i budowie bardziej niezawodnego systemu”.
Źródła
- EurekAlert!: “How electric vehicles could back up our power system”
https://www.eurekalert.org/news-releases/1121467 - Xu et al., “Proactive Grid Investment Enables V2G for 100% Adoption of Electric Vehicles in Urban Areas”, Joule
DOI: 10.1016/j.joule.2026.102393
Polecane:
-
Artykuł
Czaszki, gwoździe i pamięć. Nowe badania z Katalonii zmieniają obraz iberyjskich rytuałów Przejdź do publikacji: Czaszki, gwoździe i pamięć. Nowe badania z Katalonii zmieniają obraz iberyjskich rytuałów
-
Artykuł
Kiedy kontynenty nabrały tempa, czyli o początku ruchu skorupy ziemskiej Przejdź do publikacji: Kiedy kontynenty nabrały tempa, czyli o początku ruchu skorupy ziemskiej
-
Artykuł
Narodziny ognia. Archeolodzy cofają granice ludzkiej innowacji Przejdź do publikacji: Narodziny ognia. Archeolodzy cofają granice ludzkiej innowacji
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Samochody elektryczne niegdyś reklamowano jako „kobiece”. Czy ten wizerunek zahamował ich rozwój na następne sto lat?
Samochody elektryczne niegdyś reklamowano jako „kobiece”. Czy ten wizerunek zahamował ich rozwój na następne sto lat? Przejdź do publikacji: Samochody elektryczne niegdyś reklamowano jako „kobiece”. Czy ten wizerunek zahamował ich rozwój na następne sto lat?
Przejdź do publikacji: Pojazdy autonomiczne: droga do tańszego, zrównoważonego transportu miejskiego w Europie
Pojazdy autonomiczne: droga do tańszego, zrównoważonego transportu miejskiego w Europie Przejdź do publikacji: Pojazdy autonomiczne: droga do tańszego, zrównoważonego transportu miejskiego w Europie
Przejdź do publikacji: Polska na progu energetycznego przesilenia. Eksperci PAN wskazują rozwiązania