Atak niedźwiedzia pod Kalnicą wywołał ogólnopolską dyskusję o bezpieczeństwie w Bieszczadach i o tym, jak państwo powinno reagować na obecność dużych drapieżników w pobliżu ludzi. Badaczki z Instytutu Ochrony Przyrody PAN podkreślają, że takie zdarzenia nie są nowe, zmienia się jednak ich kontekst. Coraz częściej dochodzi do spotkań i interakcji z niedźwiedziami w pobliżu zabudowań, a ich tłem są konkretne czynniki: sposób gospodarowania odpadami, dostępność łatwego pokarmu i brak spójnych, długofalowych działań
Academia: 6 marca mieszkaniec Kalnicy został zaatakowany przez niedźwiedzia. Sprawą, która szybko stała się głośna, zajęło się Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Chciałbym zapytać szerzej: czy to kolejny incydent wpisujący się w znany schemat, czy raczej sygnał, że w relacji człowiek–niedźwiedź coś się zmienia?
Teresa Berezowska-Cnota: Takie sytuacje w Bieszczadach nie są nowe. Zdarzają się najczęściej wiosną, kiedy niedźwiedzie wracają do aktywności po okresie hibernacji. Nie wiemy, jakie były okoliczności w tym konkretnym przypadku, ale w przeszłości zazwyczaj dotyczyły osób intensywnie poruszających się po lesie, na przykład zbieraczy poroża. Dochodzi wówczas do niezamierzonych interakcji człowieka z niedźwiedziem w jego naturalnym środowisku, zwykle bez intencji ani jednej, ani drugiej strony. Dlatego poruszając się po obszarach występowania tego gatunku warto zachowywać się w sposób minimalizujący ryzyko nieoczekiwanych spotkań.
dr Agnieszka Olszańska: Jako jednostka naukowa nie oceniamy takich przypadków z perspektywy osoby poszkodowanej. Dla niej może to być to tragedia lub sytuacja stresowa, podobnie jak dla lokalnej społeczności. Jednak, naszą rolą jest dostarczanie wiedzy o biologii gatunku i jego zachowaniach, co może przełożyć (albo co przekłada się później) się później na proponowanie działań mających na celu zminimalizowanie szkodliwych i niebezpiecznych sytuacji i współistnienie, na obszarach współdzielonych przez ludzi i zwierzęta.
Współpracujemy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym i Regionalnymi Dyrekcjami Ochrony Środowiska, prowadzimy monitoring i staramy się analizować takie zdarzenia. Z naszej perspektywy nie ma prostej zależności między liczbą incydentów a liczbą niedźwiedzi.
Zastanawiam się, czy na linii niedźwiedzie – ludzie w Bieszczadach rzeczywiście mamy do czynienia z problemem.
dr Agnieszka Olszańska To zależy, jak definiujemy słowo „problem”. Zmienił się sposób obiegu informacji. To, co kiedyś było zdarzeniem lokalnym, dziś niemal natychmiast trafia do internetu i rozchodzi się szeroko. Spotkania z niedźwiedziami są nagrywane i publikowane – także te, które nie są szczególnie bezpieczne. Widzimy sytuacje, w których ludzie podchodzą bardzo blisko zwierząt, a później trafia to do mediów społecznościowych. To wpływa na nasze postrzeganie skali zjawiska. Dlatego staramy się być ostrożni w ocenach. Nie można jednoznacznie powiedzieć, że nagle mamy wyraźnie więcej takich zdarzeń niż kilka lat temu. Na pewno jednak są one bardziej widoczne.

Teresa Berezowska-Cnota Jednocześnie nie chcemy negować problemu. Mieszkańcy go zgłaszają, więc jest on realny w ich odczuciu. Na pewno zmienił się charakter szkód wyrządzanych przez niedźwiedzie. Jeszcze dekadę temu zdecydowana większość dotyczyła pasiek – w niektórych latach stanowiły one nawet ponad 90 proc. przypadków. Były to straty ekonomiczne, które nie zawsze wiązały się z poczuciem zagrożenia. W ostatnich latach częściej obserwujemy szkody w pobliżu zabudowań: zabite kury, króliki, kozy i inne zwierzęta gospodarskie. To dla mieszkańców zupełnie inna sytuacja.
Z czego wynika ta zmiana?
dr Agnieszka Olszańska Widzimy związek ze zmianami w gospodarowaniu odpadami. Dwadzieścia lat temu nie było segregacji w obecnej formie ani worków wystawianych przed domami. Dziś to standard. Dla niedźwiedzia, który w dużej mierze kieruje się węchem, takie odpady są bardzo silnym bodźcem – łatwo dostępnym źródłem pokarmu.
Teresa Berezowska-Cnota Do tego dochodzą kompostowniki, które również przyciągają zwierzęta. Już na etapie wprowadzania tych rozwiązań zwracaliśmy uwagę, że mogą mieć taki efekt. W praktyce wygląda to tak, że często worki z odpadami są wystawiane na wieczór przed odbiorem, a w nocy niedźwiedź zdąży się nimi zainteresować. Kompostowniki są stałym źródłem łatwo dostępnego pokarmu.
A potem niedźwiedzie wracają w te same miejsca?
dr Agnieszka Olszańska Nie wiemy, czy jeden taki przypadek wystarczy, by to się utrwaliło. Wiemy natomiast, że niedźwiedzie są oportunistami – wybierają to, co łatwiejsze i bardziej kaloryczne. To zachowanie typowe dla wielu organizmów, ale w przypadku niedźwiedzia ma szczególne znaczenie. To duże zwierzę, które potrzebuje dużo pokarmu. Jeśli znajdzie takie źródło w pobliżu ludzi, będzie z niego korzystać.
W propozycjach ministerstwa pojawia się hasło wprowadzenia modelu tatrzańskiego w Bieszczadach. Co to oznacza w praktyce?
Teresa Berezowska-Cnota W przekazach medialnych najczęściej mowa o powołaniu grup interwencyjnych. To zespoły reagujące w sytuacjach, gdy niedźwiedzie pojawiają się w pobliżu gospodarstw lub w obrębie miejscowości. Ich zadaniem jest systematyczne i powtarzalne płoszenie zwierząt, a także pomoc mieszkańcom w zabezpieczaniu terenu. Liczymy, że w ich kompetencjach znajdą się również inne działania prewencyjne, w tym te z zakresu edukacji.
dr Agnieszka Olszańska Z doświadczeń Tatrzańskiego Parku Narodowego wiemy, że to proces rozłożony na lata. Nie wystarczy samo powołanie grupy – to element szerszego systemu działań. Oprócz grup interwencyjnych potrzebne są także inne działania. Wiemy, na przykład,, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie przygotowała projekt obejmujący m.in. gospodarowanie odpadami, wyposażenie gmin w pojemniki odporne na niedźwiedzie i współpracy z organizacjami działającymi w terenie.
Teresa Berezowska-Cnota Jest jeszcze kwestia prawna. W parkach narodowych straż parku może używać pocisków gumowych do płoszenia niedźwiedzi, ale poza ich granicami takie działania są w praktyce bardzo ograniczone. W Polsce nie ma służb, które mogłyby systemowo realizować tego typu interwencje. Teoretycznie mogłaby to robić policja, jednak zakres jej uprawnień w tym obszarze jest niejednoznaczny, dlatego takie rozwiązanie nie jest stosowane na co dzień. Bez zmiany przepisów grupy interwencyjne nie będą miały pełnego zestawu narzędzi do działania.
Czy to wystarczy, by ograniczyć konflikty?
Teresa Berezowska-Cnota To krok w dobrą stronę, ale niewystarczający.
dr Agnieszka Olszańska Od lat podkreślamy, że ochrona niedźwiedzi to układanka składająca się z wielu elementów. Nie da się tego rozwiązać jednym działaniem. Potrzebny jest plan ochrony gatunku, który porządkuje działania, ciągły monitoring, edukacja oraz rozwiązania dotyczące odpadów. Już w dokumencie z 2011 r. wskazywaliśmy, że niewłaściwe gospodarowanie odpadami będzie prowadzić do konfliktów.

Teresa Berezowska-Cnota W przypadku krajowego monitoringu niedźwiedzia brunatnego obowiązująca metodyka szczegółowo opisuje jego przebieg i zakres prac. Problem w tym, że brak stabilnego mechanizmu finansowania skutkuje opóźnieniami w uruchamianiu części prac monitoringowych, a nawet uniemożliwia prowadzenie monitoringu w pełnym zakresie.
dr Agnieszka Olszańska Kluczowa jest też koordynacja między instytucjami. Niedawno pojawiły się informacje o nowych projektach monitoringu dużych drapieżników, ale nie jest jasne, czy mają one uzupełniać istniejące działania, czy funkcjonować równolegle. Przy ograniczonych środkach łatwo o sytuację, w której różne instytucje robią podobne rzeczy niezależnie od siebie.
Jak wygląda to w innych krajach?
dr Agnieszka Olszańska Nie ma miejsca, w którym całkowicie wyeliminowano problem. Kluczowe jest ograniczanie ryzyka i reagowanie na konkretne sytuacje. Podstawą są odpowiednio zabezpieczone pojemniki na odpady, których niedźwiedzie nie są w stanie otworzyć, ale musi to być rozwiązanie systemowe. Stosuje się też zabezpieczenia infrastruktury, np. pasiek czy kurników, za pomocą ogrodzeń elektrycznych. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. na Słowacji, w Rumunii czy we Włoszech. Istnieją też działania lokalne, oparte na współpracy mieszkańców, na przykład usuwanie opadłych owoców, które przyciągają zwierzęta. To proste rzeczy, ale mają znaczenie.
Realizujemy obecnie projekt europejski („Współtworzenie współistnienia: Rozwój polityk, praktyk i zaangażowania zainteresowanych stron w celu współistnienia działalności rolnej i ochrony przyrody w zrównoważonych, wielofunkcyjnych krajobrazach w Europie” https://cocoproject.eu/), w którym analizujemy różne rozwiązania: co działa, co nie działa i jakie metody są akceptowane społecznie. Staramy się tę wiedzę upowszechniać.
Teresa Berezowska-Cnota W wielu krajach europejskich, w których występują niedźwiedzie, podstawą zarządzania populacją jest plan lub program ochrony gatunku. W Polsce jego brak to pewien ewenement. To dokument, który porządkuje działania w sposób systemowy i wyznacza długofalową strategię. U nas często reaguje się dopiero wtedy, gdy problem staje się głośny. Tymczasem projekt Programu Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego w Polsce powstał już ponad 15 lat temu. Dziś wymagałby aktualizacji, ale sam fakt, że nie został wdrożony, wiele mówi o ciągłości działań.
dr Agnieszka Olszańska Trzeba patrzeć szerzej niż tylko na jeden region. Niedźwiedzie przemieszczają się na duże odległości, dodatkowo nasza populacja ma charakter transgraniczny. Jednocześnie problemy pojawiają się lokalnie, dlatego działania muszą być dopasowane do konkretnych miejsc. I jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna: informacja. Mieszkańcy muszą wiedzieć, co mogą zrobić, do kogo się zwrócić, gdzie zgłosić problem i czego oczekiwać od instytucji. To wciąż duża praca do wykonania.
Nie ma miejsca, w którym całkowicie wyeliminowano problem. Kluczowe jest ograniczanie ryzyka i reagowanie na konkretne sytuacje. Podstawą są odpowiednio zabezpieczone pojemniki na odpady, których niedźwiedzie nie są w stanie otworzyć, ale musi to być rozwiązanie systemowe. Stosuje się też zabezpieczenia infrastruktury, np. pasiek czy kurników, za pomocą ogrodzeń elektrycznych. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. na Słowacji, w Rumunii czy we Włoszech. Istnieją też działania lokalne, oparte na współpracy mieszkańców, na przykład usuwanie opadłych owoców, które przyciągają zwierzęta. To proste rzeczy, ale mają znaczenie.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków
AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków Przejdź do publikacji: AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków
Przejdź do publikacji: Giganci sprzed stu tysięcy lat wracają do Warszawy
Giganci sprzed stu tysięcy lat wracają do Warszawy Przejdź do publikacji: Giganci sprzed stu tysięcy lat wracają do Warszawy
Przejdź do publikacji: Niedźwiedzie i ludzie. Odstrzał, relokacja czy współistnienie?