Piastowie. Geny zamiast legend
Badania genealogii genetycznej Piastów miały odpowiedzieć na pytania o pierwszą polską dynastię. Przyniosły burzliwą opowieść o rodzinie, w której splatają się historia, polityka i biologia
Co właściwie udało się ustalić o Piastach?
Prof. Marek Figlerowicz z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN: Kiedy zaczynaliśmy badania, najczęściej pojawiały się pytania o to, skąd pochodzili Piastowie, czy byli lokalni, a jeśli nie, to skąd przybyli oraz czy byli Słowianami. Również początkowo byliśmy pod wpływem takich pytań. Pierwszy tytuł naszej pracy mówił, że badania genetyczne wskazują na nielokalne pochodzenie Piastów. Recenzenci uświadomili nam jednak, że nie to jest najważniejsze i zwrócili uwagę na coś innego.
W typowych badaniach archeogenomicznych zwykle nie interesuje nas tożsamość badanych osób. Po prostu pobiera się próbki z cmentarzy i sprawdza, jakie geny miała dana populacja. W przypadku dynastii królewskich problem jest znacznie trudniejszy. Najpierw musimy udowodnić, że badane szczątki rzeczywiście należały do danej postaci historycznej. Nie mamy przecież wielu nekropolii, w których ciała władców leżały nietknięte przez tysiąc lat. W Polsce wytypowaliśmy około 350 potencjalnych miejsc pochówku, a tylko w ośmiu znaleźliśmy szczątki, które nadawały się do dalszych badań.
Naszym największym osiągnięciem było połączenie danych historycznych, archeologicznych, antropologicznych i genetycznych. W ten sposób opisaliśmy 13 następujących po sobie pokoleń należących do gałęzi głównej i mazowieckiej. Wykazaliśmy, że badane osoby były ze sobą spokrewnione tak, jak wynika ze źródeł historycznych. Datę ich śmierci potwierdziło datowanie radiowęglowe, a wiek w chwili śmierci badanie antropologiczne.
Czyli nie chodzi tylko o to, jaki mieli chromosom Y?
Chromosom Y jest ważny, ale stanowi mniej niż 1 proc. genomu. Wielu badaczy skupia się na nim, bo pozwala śledzić linię męską. Tymczasem pozostaje cała reszta genomu dziedziczona zarówno po męskich, jak i żeńskich przodkach, jest mitochondrialny DNA zawsze dziedziczony po matce, są relacje rodzinne, a także dane antropologiczne, historyczne i archeologiczne.
Ustaliliśmy, do jakiej linii chromosomu Y należeli badani Piastowie. Nie była to linia R1a, najczęściej kojarzona ze Słowianami, lecz R1b-BY3549. Dziś jest ona rzadka. W bazach kopalnego DNA znaleźliśmy tylko trzech mężczyzn należących do tej samej linii żyjących w czasach Piastów lub wcześniej. Jeden z nich, najbliższy czasowo Piastom, był angielskim wikingiem. Czy to coś mówi o słowiańskości Piastów? Nie. Słowiańskość to kategoria kulturowa, językowa, związana z tradycją. Nie da się odczytać z genów, czy ktoś czuł się Słowianinem.
Co więc możemy powiedzieć, a czego nie możemy?
Możemy powiedzieć, że badani przez nas Piastowie należeli do określonej linii męskiej, że byli ze sobą spokrewnieni i że czasem dochodziło do złamania linii męskiej, czyli sytuacji, w której biologiczne ojcostwo nie pokrywało się z genealogią.
Nie możemy natomiast stwierdzić, czy tę samą haplogrupę mieli wcześniejsi Piastowie: Mieszko I, Bolesław Chrobry, Mieszko II czy Kazimierz Odnowiciel. Najstarszym z badanych przez nas Piastów był Władysław Herman. Nie wiemy, kiedy przodkowie Piastów pojawili się na ziemiach dzisiejszej Polski. Mogli przybyć znacznie wcześniej i w czasach, gdy tworzyli zręby naszej państwowości, uważali się za ludność lokalną, ale mogli też przybyć później. Genetyka sama tego nie rozstrzygnie.
W debacie publicznej pojawiło się hasło: Piastowie nie byli Słowianami. To nadużycie?
Tak. My nie piszemy, że Piastowie nie byli Słowianami. Piszemy, że badani przez nas przedstawiciele jednej gałęzi dynastii nie należeli do najbardziej typowej dla Słowian linii R1a. To nie jest to samo.
Problem polega na tym, że wiele osób zakłada, iż kultura musi mieć jedno konkretne podłoże genetyczne. To bardzo ryzykowne założenie. Można mówić językiem słowiańskim, należeć do kultury słowiańskiej i funkcjonować wśród Słowian, a jednocześnie mieć przodków z różnych stron Europy. W przypadku elit było to szczególnie częste – zawierały małżeństwa dynastyczne, przemieszczały się i budowały sojusze.
Wystarczy spojrzeć na Bolesława Chrobrego. Jego matką była Dobrawa, Czeszka. Czy mamy więc mówić, że był pół-Czechem? A co z ojcem, dziadkami, pradziadkami? Takie narodowe kategorie po prostu nie pasują do X czy XI wieku.
Co z mitem Piasta Kołodzieja?
Myślę, że obraz Piastów jako rodu wywodzącego się z lokalnej, odizolowanej wspólnoty jest mało prawdopodobny. Piastowie byli częścią elit rządzących Europą. W naszej pracy określiliśmy mitochondrialne DNA ponad 200 postaci historycznych powiązanych z Piastami. Należeli oni do 10 wielkich dynastii europejskich, między innymi Habsburgów, Wettynów i Arpadów.
To pokazuje, że Piastowie byli silnie zakorzenieni w świecie europejskich elit. Teraz interpretacja tych danych będzie zadaniem historyków. Jeśli przyjmiemy na przykład, że prawdą jest, iż córką Mieszka I i siostrą Bolesława Chrobrego była Sygryda, żona króla Szwecji Eryka Zwycięskiego a następnie króla Danii, Norwegii i Anglia Swena Widłobrodego, równocześnie matka królów: Kanuta Wielkiego i Haralda Svenssona, wówczas trudno sobie wyobrazić, że jej ojciec był lokalnym Piastem Kołodziejem, którego córkę nagle wybierają na żonę skandynawscy władcy.
To oczywiście wymaga dalszych badań, ale pokazuje, jak wiele dawnych opowieści powstawało na potrzeby bieżącej polityki historycznej.
W tej historii pojawiają się też domniemanie zdrady i niewierności. To brzmi jak średniowieczna gra o tron.
Bo trochę tak jest. Pokazaliśmy, że do takich złamań linii dochodziło. Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy: istnieje rzeczywistość prawna i rzeczywistość biologiczna. Jeśli ktoś został uznany za syna księcia, dziedziczył, był zapisany w genealogii i funkcjonował jako Piast, to był Piastem. Biologia nie musi się tu pokrywać z prawem.
Zebrane dane sugerują również niewierność w odniesieniu do kobiet z dynastii. W przypadku mężczyzn historycy od dawna wiedzą, że mieli relacje pozamałżeńskie i potomstwo poza oficjalnymi związkami. W przypadku dwóch ostatnich Piastów mazowieckich, młodo zmarłych braci pochowanych w katedrze, nasze badania pokazały, że byli braćmi, ale nie z tej samej matki. Oficjalna historia tego nie odnotowuje, ale źródła wskazują, że książę miał oprócz żony także inne rodziny.
Czy był moment, w którym wyniki badań były zaskakujące?
W pewnym momencie analizy sugerowały, że zgodnie z oczekiwaniami jeden z badanych książąt był biologicznym dziadkiem innego. Problem polegał na tym, że dziadek i wnuk mieli różne chromosomy Y, czyli należeli do różnych linii męskich. To się nie zgadzało – chromosom Y powinien być taki sam. Najpierw sprawdzaliśmy najbardziej oczywiste wyjaśnienia: złamanie linii męskiej, kazirodztwo, błąd interpretacyjny. Dopiero później okazało się, że mamy do czynienia z efektem bardzo silnego pokrewieństwa wewnątrz dynastii. Matka i babka wnuka także należały do rodu Piastów i ich przodkami w pięciu kolejnych pokoleniach byli Piastowie. W ten oto sposób wnuk odziedziczył geny piastowskie po matce i babci, a nie po męskim przodku.
Na ile pewna jest tożsamość badanych Piastów?
Dwóch Piastów było względnie pewnych już przed naszymi badaniami, choć nie w stu procentach – chodzi o dwóch ostatnich przedstawicieli linii mazowieckiej. W pozostałych przypadkach nasza pewność wynika z połączenia wielu typów danych.
Co dalej? Kolejny etap badań?
Tak. Interesuje nas teraz przede wszystkim otoczenie Piastów. Prowadzimy projekt związany z Ostrowem Lednickim. Wiemy, że Piastowie funkcjonowali tam wraz ze swoim dworem, a wokół jeziora znajdują się dwa duże cmentarze z epoki. Pytanie brzmi: jeśli rzeczywiście mieszkali tam przez pokolenia, to czy ich ślad genetyczny pozostał także w lokalnej populacji?
Na tych cmentarzach pochowano ponad tysiąc osób. Biorąc pod uwagę realia epoki, trudno sobie wyobrazić, by Piastowie nie „deponowali” swoich genów w okolicy.
Czyli chcecie sprawdzić, jak daleko sięgała piastowska rodzina?
Elity średniowieczne zawierały oficjalne małżeństwa, ale miały też liczne relacje nieoficjalne. Historycy dobrze o tym wiedzą. Genetyka zaczyna po prostu dostarczać na to twardych dowodów.
Nic tylko pisać historyczne romansidło na podstawie wyników DNA.
To już zostawiam innym. My możemy co najwyżej dostarczać materiału.
Polecane:
-
Artykuł
„Nasi chłopcy” i ich niewygodna historia. Wywiad z prof. Kąkolewskim Przejdź do publikacji: „Nasi chłopcy” i ich niewygodna historia. Wywiad z prof. Kąkolewskim
-
Artykuł
Chrobry, który nie przestaje dzielić. Najnowszy numer „Academii” w całości poświęcony początkom państwa polskiego Przejdź do publikacji: Chrobry, który nie przestaje dzielić. Najnowszy numer „Academii” w całości poświęcony początkom państwa polskiego
-
Artykuł
Co mówią geny o płci. Badania prof. Marka Świtońskiego Przejdź do publikacji: Co mówią geny o płci. Badania prof. Marka Świtońskiego
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego
1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego Przejdź do publikacji: 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego
Przejdź do publikacji: Dudek, Stryjek i Buchwald: Historia jako punkt odniesienia, nie instrukcja
Dudek, Stryjek i Buchwald: Historia jako punkt odniesienia, nie instrukcja Przejdź do publikacji: Dudek, Stryjek i Buchwald: Historia jako punkt odniesienia, nie instrukcja
Przejdź do publikacji: Kto pierwszy chwycił za narzędzia? Odkrycie z Afryki przesuwa datę wynalezienia rzemiosła