W magazynach instytutów PAN znajdują się kolekcje dinozaurów z pustyni Gobi, historyczne zbiory zoologiczne i materiały pozwalające badać zmiany środowiska sprzed epoki plastiku czy przemysłu. Polska wciąż nie ma jednak dużego Muzeum Historii Naturalnej, które połączyłoby te zbiory i udostępniło je publiczności. O tym, dlaczego taki projekt przez dekady nie powstał i co mogłoby się w nim znaleźć, mówi prof. Jarosław Stolarski, dyrektor Instytutu Paleobiologii PAN

Academia: Za kilka dni Noc Muzeów. Tysiące ludzi będą stały w kolejkach do najpopularniejszych muzeów w Polsce. Dlaczego Polska wciąż nie ma dużego Muzeum Historii Naturalnej?

Prof. Jarosław Stolarski: W krajach imperialnych, takich jak Wielka Brytania czy Francja, wielkie muzea historii naturalnej powstawały w czasie, gdy Polski nie było na mapie. To wtedy tworzono ogromne kolekcje, często pochodzące z badań prowadzonych poza Europą. W Polsce sytuacja wyglądała inaczej. Zaborcy nie byli zainteresowani tworzeniem na ziemiach polskich instytucji, które miałyby edukować społeczeństwo czy budować nowoczesne zaplecze naukowe. Po odzyskaniu niepodległości pojawił się pomysł stworzenia Muzeum Historii Naturalnej. Formalnie takie muzeum powołano już w 1919 roku. Problem polega na tym, że nigdy realnie nie powstało.

Później przyszła wojna, zniszczenie ogromnej części zbiorów i kolejne dekady, w których zawsze istniały pilniejsze wydatki. Dopiero dziś jesteśmy w sytuacji, w której instytucje naukowe rzeczywiście zgromadziły ogromne kolekcje mogące stać się podstawą takiego muzeum. To, że nadal go nie mamy, jest po prostu wielkim zaniedbaniem.

Czyli mamy instytucje posiadające kolekcje na światowym poziomie, ale przeciętny człowiek ich nie zobaczy?

Potencjał do stworzenia Muzeum Historii Naturalnej istnieje. Zbiory są zgromadzone, eksperci są na miejscu, istnieje też zaplecze intelektualne potrzebne do stworzenia scenariuszy wystaw i całej narracji. To nie jest sytuacja, w której trzeba wszystko budować od zera. Raczej trzeba rozsądnie połączyć elementy, które już istnieją. Oczywiście potrzebne jest państwowe wsparcie i finansowanie, bo żadna pojedyncza instytucja nie udźwignie takiego projektu samodzielnie.

Czego do tej pory brakowało? Pieniędzy? Strategii? Wyobraźni?

Na pewno pieniędzy, ale też zrozumienia, czym właściwie jest nowoczesne Muzeum Historii Naturalnej. Często myśli się o muzeach jak o miejscach, w których po prostu pokazuje się eksponaty. Tymczasem prawdziwe Muzeum Historii Naturalnej działa inaczej. To przede wszystkim instytucja naukowa. Pracują tam badacze, prowadzą badania, publikują prace, analizują kolekcje. Wystawy są ważne, ale stanowią tylko część działalności.

Pracowałem przez pewien czas w Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu, a przez ponad rok w National Museum of Natural History należącym do Smithsonian Institution w Waszyngtonie i mogłem zobaczyć od środka, jak funkcjonują takie instytucje. W Smithsonian a także w Naturalis w Holandii uczestniczyłem nawet w dyskusjach dotyczących tworzenia nowych wystaw. Brali w nich udział naukowcy, kuratorzy i osoby odpowiedzialne za projektowanie przestrzeni. Wspólnie zastanawiano się, jakie obiekty pokazać i dlaczego są ważne.

To nie jest „odkurzanie wypchanych ptaków”. Kolekcje mają dziś zupełnie nowe znaczenie naukowe. Wiele okazów pochodzi z czasów sprzed pojawienia się mikroplastiku czy współczesnych zanieczyszczeń środowiska. Dzięki temu można badać, jak zmieniała się przyroda. Niezwykle cenne w kolekcjach są okazy niedawno wymarłych gatunków, gdyż mogą dostarczyć materiału genetycznego (DNA) do badań nad ich ewolucją, zmiennością genetyczną oraz przyczynami wymierania. Skamieniałości z kolei pozwalają analizować okresy, gdy klimat Ziemi był znacznie cieplejszy albo chłodniejszy niż obecnie, dostarczając jednocześnie cennych danych geochemicznych oraz informacji paleośrodowiskowych dotyczących dawnych oceanów, atmosfery i ekosystemów. . To zapis historii planety i życia. Tego typu kolekcje pomagają nam lepiej zrozumieć procesy zachodzące w przeszłości oraz przewidywać, jak ekosystemy i klimat mogą zmieniać się w przyszłości.

Wizualizacja Muzeum Historii Naturalnej

Czyli muzeum staje się czymś w rodzaju ogromnego archiwum danych o świecie?

Wiele zbiorów ma dziś wartość, której dawniej nawet nie przewidywano. Znajdują się w nich okazy umożliwiające prowadzenie badań izotopowych, analiz kopalnego DNA i kopalnych białek, a także rekonstrukcję dawnych środowisk, zmian klimatycznych oraz przebiegu ewolucji życia na Ziemi.To olbrzymie repozytoria danych. Kluczową rolę odgrywają tutaj naukowcy, a nie tylko klasycznie rozumiani kustosze wystaw. I właśnie dlatego brak takiej instytucji w Polsce jest tak dużym problemem.

W krajach posiadających duże muzea historii naturalnej takie miejsca stają się także zapleczem eksperckim dla państwa. To tam trafiają informacje o stanie środowiska, tam powstają ekspertyzy, tam buduje się standardy ochrony przyrody czy ochrony skamieniałości. W Polsce nawet prawo dotyczące ochrony skamieniałości nadal jest bardzo słabe. Brakuje centralnej instytucji, która mogłaby porządkować ten system.

Jak daleko jesteśmy dziś od stworzenia takiego muzeum?

Mam wrażenie, że społeczna świadomość tego braku jest coraz większa. Widzę to choćby po reakcjach odwiedzających nasze Muzeum Ewolucji Instytutu Paleobiologii PAN. To bardzo mała ekspozycja. Ma około 700 metrów kwadratowych, co przy skali naszych zbiorów jest właściwie symboliczne. Działamy praktycznie wyłącznie dzięki środkom instytutowym. A mimo to liczba odwiedzających stale rośnie. I bardzo często słyszymy pytanie: dlaczego to nie jest większe? Dlaczego Polska nie ma dużego Muzeum Historii Naturalnej?

Tak naprawdę trochę się wstydzimy, że właśnie to niewielkie muzeum jest dla wielu osób jedynym miejscem, w którym można zobaczyć takie zbiory. Mamy przecież ogromne kolekcje. Instytut Paleobiologii PAN posiada wyjątkowe zbiory dinozaurów z pustyni Gobi. Nikt inny w Europie takich zbiorów nie ma, bo były efektem wieloletniej współpracy z Mongolską Akademią Nauk. Są całkowicie legalne i mają światową wartość naukową. Z kolei PAN Muzeum Ziemi  posiada niezwykłe kolekcje związane z fauną plejstoceńską, zarówno z okresu zlodowaceń jak i cieplejszych interglacjałów, największa na świecie kolekcje żywic kopalnych oraz imponujący zbiór meteorytów.  Natomiast Muzeum i Instytut Zoologii PAN posiada m.in. wyjątkowe kolekcje ptaków i owadów, w tym historyczne zbiory z XIX wieku gromadzone przez Benedykta Dybowskiego i innych wybitnych przyrodników. To wszystko już istnieje. Potrzebna jest jedynie wspólna instytucja, która połączy te zbiory w jedną opowieść.

Logo Muzeum Historii Naturalnej

Warszawa powinna być centrum, bo tutaj naturalnie byłoby najwięcej odwiedzających, ale trzeba myśleć o sieci współpracujących placówek. W Krakowie mamy znakomite zbiory Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, Instytutu Botaniki im. Szafera PAN,  czy Instytutu Nauk Geologicznych PAN. We Wrocławiu również istnieją bardzo ciekawe kolekcje.

W idealnym modelu powstałaby centralna instytucja współpracująca z regionalnymi muzeami i mniejszymi placówkami. Takie muzeum mogłoby również pełnić funkcję naukowego autorytetu wspierającego poprawność merytoryczną lokalnych wystaw. Byłaby to wspólna sieć instytucji działających w ramach jednej narracji o historii życia i planety.

Oczywiście cenne zbiory przyrodnicze znajdują się dziś także w wielu innych instytucjach, między innymi na uniwersytetach i w muzeach regionalnych. Jednak w ramach uporządkowania funkcji i misji pełnionych przez instytucje naukowe w Polsce organizacja takiego przedsięwzięcia mogłaby spoczywać na Polskiej Akademii Nauk, która – podobnie jak w przypadku Komitetów Naukowych PAN – mogłaby tworzyć ciała eksperckie skupiające specjalistów ze wszystkich tych instytucji.

Wiele wielkich muzeów historii naturalnej ma swój symbol. Londyn ma płetwala błękitnego podwieszonego pod sufitem, Nowy Jork czy Chicago wielkie dinozaury. Co mogłoby być takim symbolem w Polsce?

Pomysłów jest kilka, ale to powinien być efekt wspólnej dyskusji instytucji tworzących muzeum. Mamy na przykład tura, którego ostatnie populacje przetrwały na terenach dzisiejszej Polski i były objęte królewską ochroną w Puszczy Jaktorowskiej. To ważny symbol zarówno historii rodzimej przyrody, jak i jednych z pierwszych prób ochrony zagrożonych zwierząt w Europie. . Z drugiej strony mamy wspomniane zbiory dinozaurów z pustyni Gobi. Widzimy zresztą w naszym Muzeum Ewolucji, że dla młodszych odwiedzających dinozaury są ogromną atrakcją. Logo naszego muzeum stanowi czaszka tarbozaura, wielkiego drapieżnego dinozaura z Azji. Ale równie ważne byłoby pokazanie współczesnej przyrody i powiązanie jej z historią życia na Ziemi.

Mam wrażenie, że muzea historii naturalnej działają trochę inaczej niż większość muzeów. Bardziej emocjonalnie.

Bo one rzeczywiście potrafią wywoływać bardzo silne emocje. Pamiętam wielką galerię ewolucji w Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu. Zwierzęta ustawione są tam jak ogromny pochód życia przechodzący przez cały budynek. Można patrzeć na niego z góry albo iść razem z tym „orszakiem” organizmów. To robi ogromne wrażenie, bo nagle człowiek zaczyna rozumieć skalę różnorodności życia. I właśnie o to chodzi. O emocje, które później przekładają się na świadomość. Jeśli ludzie nie widzą przyrody, bardzo łatwo zapomnieć, co właściwie tracimy. Takie muzeum nie jest tylko miejscem oglądania eksponatów. To przestrzeń spotkania z nauką, historią życia i własnym miejscem w świecie przyrody.

Przejdź do treści