Protest pod Sejmem. Prof. Starosta: Nie walczymy o przywileje, tylko o przyszłość nauki
Fot. Aneta Karwowska, PAN
Protest pod Sejmem. „Naukowcy przestali być niewidzialni”
Nauka nie wyjdzie z kryzysu sama. „Pokazaliśmy młodym ludziom, że ich widzimy”
Pod hasłem „3 proc. dla nauki, 100 proc. dla Polski” przed Sejmem protestowali naukowcy, doktoranci i studenci, domagając się zwiększenia finansowania badań, poprawy warunków pracy i zmian systemowych. O tym, dlaczego ten protest może okazać się przełomowy dla środowiska, rozmawiamy z dr hab. Agatą Starostą z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, jedną z organizatorek demonstracji
Pod Sejmem były tłumy, ale raczej nie dojdzie do zmian z dnia na dzień.
Nie spodziewaliśmy się tego, ale pewne rzeczy już się wydarzyły. Ludzie zobaczyli, że naukowcy istnieją i potrafią mówić jednym głosem. Dla mnie najważniejsze było właśnie to, że środowisko naukowe wyszło razem na ulicę. To wcale nie jest oczywiste. W nauce bardzo trudno o jedność, a jeszcze trudniej o wspólne działanie publiczne. Potrzeba było ogromnej energii, żeby ludzie w ogóle dopuścili myśl, że naukowiec może protestować. A jednak wyszliśmy i walczymy o swoją sprawę.
Do protestujących wyszli wiceministrowie. Coś z tego wyniknęło?
Doceniam, że wyszli. To była dla nich pewnie niekomfortowa sytuacja. Mogli się spodziewać buczenia i nieprzychylnych haseł, więc łatwiej byłoby po prostu nas zignorować. Warto jednocześnie zauważyć, że nie pojawił się minister Marcin Kulasek. Jeśli chodzi o deklaracje, usłyszeliśmy właściwie to samo co zawsze: że ministerstwo rozmawia, że jest otwarte na dialog. Problem polega na tym, że tych rozmów jest dużo, ale niewiele z nich wynika. To są ciągle rozmowy o rozmawianiu.
To chyba zwiększa frustrację.
Frustracja rośnie. Ale jednocześnie dostajemy bardzo dużo wiadomości od ludzi, którzy piszą, że po raz pierwszy poczuli, że środowisko naprawdę działa razem. Kiedy ogłosiliśmy protest wiele osób patrzyło na nas podejrzliwie. Było przekonanie, że przyjdzie może z 10 osób. My sami zgłaszaliśmy zgromadzenie na maksymalnie 200 uczestników, bo sądziliśmy, że może uda się zebrać studentów i najbliższe środowisko. Było ich prawie cztery razy tyle. Już teraz dostajemy pytania o kolejne protesty i następne działania.
Myślę, że wszyscy mamy świadomość, że problemu nie da się rozwiązać w jeden dzień, ale każda kolejna akcja może przyciągnąć więcej osób.
Słuchając wypowiedzi przedstawicieli ministerstwa, można było odnieść wrażenie, że próbują pokazywać się jako sojusznicy protestujących, a nie adresaci postulatów.
Od dawna słyszymy od ministra i wiceministrów, że oni też mieli ciężko na studiach albo na początku kariery. Tylko nie bardzo wiadomo, co ma z tego wynikać. Skoro im było źle, to nam też powinno być źle? Przecież dziś są w pozycji, w której mogą próbować coś zmienić.
Zapowiedzieliście uruchomienie licznika. Co ma odliczać?
Dni bez odpowiedzi na nasze postulaty. Przekazując petycję, poprosiliśmy ministerstwo, żeby spokojnie policzyło koszty naszych postulatów. Czekamy też na posiedzenie Komisji Edukacji i Nauki, najlepiej wspólne z Komisją Finansów Publicznych, żeby wreszcie zacząć rozmawiać konkretnie o liczbach.
W postulatach pojawia się 3 proc. PKB na naukę, ale my nie oczekujemy, że z dnia na dzień finansowanie wzrośnie do takiego poziomu. To byłoby nierozsądne. Potrzebna jest mapa drogowa i sensowne dojście do tego celu. Trzeba też zidentyfikować obszary, które najbardziej potrzebują pieniędzy.

Dziś problem dotyczy całego ekosystemu badań. W ministerstwie często słyszymy, że nauka ma być dla biznesu. Tymczasem biznes też powinien być dla nauki. W Polsce brakuje systemu, który pozwalałby płynnie przechodzić od badań podstawowych do wdrożeń i komercjalizacji. Poszczególne elementy istnieją, ale są ze sobą słabo połączone. Bez zmian systemowych trudno będzie sprawić, żeby inwestowanie w naukę przynosiło realny zwrot dla gospodarki.
Jedną z najpilniejszych spraw jest dofinansowanie Narodowego Centrum Nauki. Problemem jest nie tylko brak pieniędzy na same granty, ale także niedofinansowanie funkcjonowania instytucji. Kilka tygodni temu pojawiła się informacja, że NCN nie dostało zgody na zatrudnienie kolejnych osób, przez co opóźniają się oceny grantów. Tak nie da się działać.
Naukowcy protestowali już wcześniej. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?
Bo tym razem naprawdę było widać jedność. Przed Sejmem spotkały się osoby o bardzo różnych poglądach na to, jak powinna wyglądać polska nauka. Te spory zostały odłożone na bok, bo wszyscy mają wspólny interes: żeby nauka w Polsce po prostu mogła funkcjonować i wspierać rozwój kraju.
Druga rzecz jest jeszcze ważniejsza. Cała ta akcja dotyczy młodych ludzi. . Kiedy pyta się ludzi, jak wygląda naukowiec, wielu wyobraża sobie „starszego pana w swetrze”. Tymczasem nam zależało na pokazaniu doktorantów, studentów i młodych badaczek i badaczy. Chcemy stworzyć im warunki, które sprawią, że nauka będzie atrakcyjną ścieżką zawodową i że nie będą musieli wyjeżdżać za granicę.
Pokazaliśmy też młodym ludziom, że ich widzimy i że ktoś mówi głośno o ich problemach. Ten protest nie był o profesorach. Był o doktorantach, studentach i osobach, które dopiero zaczynają karierę naukową. Bo tak naprawdę chodzi o przyszłość polskiej nauki.
„W postulatach pojawia się 3 proc. PKB na naukę, ale my nie oczekujemy, że z dnia na dzień finansowanie wzrośnie do takiego poziomu. To byłoby nierozsądne. Potrzebna jest mapa drogowa i sensowne dojście do tego celu. Trzeba też zidentyfikować obszary, które najbardziej potrzebują pieniędzy.”
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty
Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty Przejdź do publikacji: Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty
Przejdź do publikacji: Czasy grzecznych petycji się skończyły
Czasy grzecznych petycji się skończyły Przejdź do publikacji: Czasy grzecznych petycji się skończyły
Przejdź do publikacji: Protest naukowców pod Sejmem „Państwo nie może płacić 19 zł ponad minimalną”