W lasach, parkach narodowych i dolinach rzecznych w całej Europie działają setki fotopułapek. Rejestrują jelenie, wilki, lisy, dziki, a czasem także znacznie rzadsze gatunki. Problem pojawia się później – ktoś musi obejrzeć każde zdjęcie. Naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN postanowili więc poprosić o pomoc internautów
W ostatnich latach fotopułapki stały się jednym z podstawowych narzędzi badań dzikich zwierząt. Automatyczne kamery działające przez całą dobę pozwalają śledzić obecność gatunków, ich liczebność, rozmieszczenie i aktywność. Jednocześnie generują ogromne ilości danych. Jedna sieć kamer może w ciągu kilku miesięcy dostarczyć dziesiątki, a nawet setki tysięcy fotografii.
Z takim wyzwaniem mierzy się europejski projekt WildINTEL. Badacze z kilku krajów, w tym z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, uruchomili na platformie Zooniverse inicjatywę European Camera Trap Project. Każdy może w niej pomóc w rozpoznawaniu zwierząt sfotografowanych przez fotopułapki rozmieszczone w różnych częściach Europy.
Na zdjęciach znajdują się m.in. zwierzęta z Parku Narodowego Doñana w Hiszpanii, Tatrzańskiego Parku Narodowego, doliny Odry na pograniczu Polski i Niemiec oraz – już wkrótce – z lasów borealnych w Indre Østfold w Norwegii . Zadanie uczestników jest proste: wskazać gatunek widoczny na fotografii oraz liczbę uchwyconych osobników.
Miliony zdjęć zamiast kilku ekspertów
– Tradycyjnie eksperci musieliby oglądać każde zdjęcie osobno i samodzielnie je klasyfikować. Dzięki temu rozwiązaniu możemy bardzo szybko opracować tysiące fotografii – mówi Carlos Bautista z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, koordynator projektu WildINTEL.
Każde zdjęcie trafia do kilku niezależnych uczestników projektu. Dopiero gdy co najmniej pięć osób wskaże ten sam gatunek, fotografia zostaje uznana za prawidłowo oznaczoną. – Musimy mieć pewność, że klasyfikacja jest poprawna, dlatego potrzebujemy zgodności opinii kilku osób co do tego, jakie zwierzę znajduje się na zdjęciu – wyjaśnia Bautista.
Korzyści są podwójne. Naukowcy szybciej otrzymują dane ekologiczne dotyczące obecności zwierząt , a jednocześnie powstają zbiory informacji wykorzystywane do trenowania systemów sztucznej inteligencji. Aby algorytm nauczył się rozpoznawać jelenia, lisa czy wilka, musi wcześniej „zobaczyć” tysiące poprawnie opisanych przykładów wykonanych w różnych warunkach. Zdjęcia oznaczone przez wolontariuszy stają się więc materiałem treningowym dla przyszłych modeli komputerowych.
Co można znaleźć na zdjęciach?
Większość fotografii przedstawia pospolite europejskie ssaki. Zdarzają się jednak także znacznie bardziej nieoczekiwane obserwacje. – To może być uzależniające. Wszyscy tego próbowaliśmy i czasami trudno przestać. Człowiek cały czas zastanawia się, co pojawi się na następnym zdjęciu – mówi Bautista.
Nie każdy kadr jest spektakularny. Fotopułapki często rejestrują poruszające się gałęzie, puste ujęcia albo fragment zwierzęcia znikającego poza kadrem. Czasem jednak trafiają się prawdziwe perełki. – Nagle można zobaczyć rysia iberyjskiego z Doñany albo lisy bawiące się przed kamerą – dodaje badacz.
Do początku czerwca wolontariusze wykonali już ponad 675 tys. klasyfikacji zdjęć. W projekcie uczestniczy blisko 1,9 tys. osób. Najbardziej zaawansowany jest moduł obejmujący Tatrzański Park Narodowy, którego materiał został już opracowany w całości. Kolejne dziesiątki tysięcy fotografii z innych lokalizacji nadal czekają na analizę.
Europa podgląda własną przyrodę
Celem projektu jest stworzenie wspólnego systemu monitorowania przyrody obejmującego różne regiony Europy. Dzięki temu badacze będą mogli śledzić zmiany liczebności gatunków, ich rozmieszczenie oraz reakcje na postępujące zmiany środowiska.
– Nie otrzymujemy wyłącznie informacji o gatunku. Zbieramy także dane o liczbie osobników widocznych na zdjęciu. To cenna informacja, którą możemy wykorzystać do modelowania rozmieszczenia i względnej liczebności zwierząt – mówi Bautista.
Projekt ma działać jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. Do systemu będą trafiały kolejne partie zdjęć pobieranych z kamer rozmieszczonych w terenie. Naukowcy zakładają również, że w przyszłości do sieci dołączą następne zespoły badawcze i kolejne obszary monitoringu.
– Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, otworzymy system także dla innych lokalizacji. Za dwa lata mogą to być już miliony zdjęć – zapowiada Bautista.
Polecane:
-
Artykuł
„Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd Przejdź do publikacji: „Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd
-
Artykuł
„Nudny miliard”, który zmienił Ziemię. Jak płyty tektoniczne przygotowały grunt pod życie Przejdź do publikacji: „Nudny miliard”, który zmienił Ziemię. Jak płyty tektoniczne przygotowały grunt pod życie
-
Artykuł
Drugie życie owadów. Naukowcy stworzą z ich odpadów materiał ratujący gleby Przejdź do publikacji: Drugie życie owadów. Naukowcy stworzą z ich odpadów materiał ratujący gleby
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków
AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków Przejdź do publikacji: AI w lesie. Fotopułapki i liczenie dzikich ssaków
Przejdź do publikacji: Czy las potrzebuje nas? O Puszczy Białowieskiej w podcaście „A o tym PAN słyszał?”
Czy las potrzebuje nas? O Puszczy Białowieskiej w podcaście „A o tym PAN słyszał?” Przejdź do publikacji: Czy las potrzebuje nas? O Puszczy Białowieskiej w podcaście „A o tym PAN słyszał?”
Przejdź do publikacji: Dr hab. Dries Kuijper: Natura nie działa według scenariusza, który my sobie wymyśliliśmy