Nadchodzi silne El Niño. „To nie dzieciątko, lecz prawdziwy olbrzym”
Anomalia temperaturowa El Nino. 6 czerwca 2026. Źródło: NOAA
Kilka stopni różnicy temperatury w jednym regionie Oceanu Spokojnego może zmienić pogodę na niemal całej planecie. Naukowcy obserwują rozwój El Niño, zjawiska klimatycznego odpowiedzialnego za susze, powodzie i fale upałów w wielu regionach świata. O tym, dlaczego sytuacja na Pacyfiku powinna interesować także mieszkańców Polski, mówi dr hab. Bogdan Chojnicki profesor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
Jeszcze lato na dobre się nie zaczęło. Na ile powinniśmy się w Polsce martwić tym, co dzieje się obecnie na Pacyfiku?
Trochę powinniśmy. Warto pamiętać, że oscylacja pacyficzna polega na tym, iż równikowa część Oceanu Spokojnego cyklicznie zmienia temperaturę. Występują dwie główne fazy tego zjawiska. W fazie La Niña ocean jest chłodniejszy od średniej, natomiast podczas El Niño temperatura wody rośnie. Nazwa El Niño wzięła się stąd, że kulminacja tego zjawiska najczęściej przypada w okolicach Bożego Narodzenia. Nie jest to jednak małe dzieciątko, lecz prawdziwy olbrzym, który wpływa na system klimatyczny Ziemi, a tym samym na pogodę w wielu częściach świata. Najsilniej odczuwają go kraje położone nad Pacyfikiem, takie jak Peru, Chile, Indonezja czy Australia.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że El Niño nakłada się dziś na globalne ocieplenie wywołane przez człowieka. To sprawia, że skutki tego zjawiska mogą być jeszcze bardziej dotkliwe niż w przeszłości. W Peru można spodziewać się bardzo intensywnych opadów prowadzących do podtopień i powodzi, a np. w Chile – okresów wyjątkowo wysokich temperatur.

Nie oznacza to jednak, że Europa pozostaje poza zasięgiem oddziaływania El Niño. System klimatyczny działa jako całość, dlatego skutki tego zjawiska są odczuwalne również po drugiej stronie globu. W Europie jednym z najczęściej wskazywanych efektów są chłodniejsze od normy zimy oraz większa zmienność pogody. Warto też przypomnieć, że podczas bardzo silnego El Niño w 1997 roku mieliśmy do czynienia z jedną z największych powodzi w historii Polski. To właśnie wtedy dorzecze Odry zostało dotknięte katastrofalnymi opadami. Wydarzenia tego typu pokazują, że zjawisko rozwijające się tysiące kilometrów od Polski może mieć konsekwencje również dla naszej części świata.
Czy możemy mówić o prawdopodobieństwie wystąpienia takich zjawisk?
Mówimy o cyklu, który regularnie się powtarza, ale nie w sposób w pełni przewidywalny. Za każdym razem inaczej wyglądają zarówno czas trwania, jak i intensywność El Niño czy La Niña. Dlatego prognozowanie rozwoju sytuacji wymaga ciągłej obserwacji temperatur oceanu. Obecnie wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z tzw. super El Niño, czyli wyjątkowo silnym ociepleniem powierzchni oceanu. Temperatura w tej części Pacyfiku może być o 3–4 stopnie Celsjusza wyższa od 2025 roku.
Jeszcze kilka miesięcy temu dane, którymi dysponowano, nie wskazywały jednoznacznie takiego scenariusza. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Temperatura oceanu osiągnęła wartości porównywalne, a nawet obecnie nawet wyższe, z tymi notowanymi podczas poprzednich ekstremalnych epizodów El Niño. Dlatego wiele ośrodków naukowych ocenia obecnie, że wystąpienie bardzo silnego El Niño jest niemal pewne, choć oczywiście w naukach o klimacie nie możemy mówić o stuprocentowej pewności. Przyroda nie działa w sposób całkowicie przewidywalny. Można jednak powiedzieć, że prawdopodobieństwo wystąpienia tego zjawiska bardzo wzrosło i jest dziś wyjątkowo wysokie.
Jeżeli ten scenariusz się potwierdzi, będziemy mieli do czynienia z kolejnym bardzo gorącym rokiem. Sam wpływ El Niño może podnieść średnią globalną temperaturę o dodatkowe 0,1–0,3 stopnia Celsjusza ponad poziom wynikający z ocieplenia wywołanego działalnością człowieka. To może wydawać się niewielką wartością, ale w skali całej planety ma ogromne znaczenie. Mówimy przecież o systemie, którego temperatura już teraz znajduje się na rekordowo wysokim poziomie. Każda kolejna dziesiąta część stopnia zwiększa prawdopodobieństwo występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych. Dlatego można powiedzieć, że zapowiada się rok wyjątkowo ciepły, być może rekordowy.

Jeśli to zjawisko jest cykliczne, powinniśmy być w stanie się do niego przygotować.
To zależy od tego, co rozumiemy przez przygotowanie. Wiemy, że El Niño pojawia się regularnie, podobnie jak wiemy, że od czasu do czasu docierają do nas niże genueńskie. Sama wiedza o istnieniu zjawiska nie oznacza, że jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować jego skutki. W wielu regionach świata należy spodziewać się opadów tak intensywnych, że będą prowadziły do powodzi i zniszczeń infrastruktury. W innych miejscach problemem może być z kolei niedobór wody. Skala tych zjawisk jest bardzo duża, a ich konsekwencje często wykraczają poza możliwości szybkiej i łatwej adaptacji.
Szczególnie trudny okres czeka rolnictwo. Produkcja żywności jestsilnie uzależniona od warunków pogodowych. Nadmiar opadów może niszczyć uprawy równie skutecznie jak susza czy fale upałów. Dlatego każde większe zaburzenie klimatyczne natychmiast znajduje odzwierciedlenie na rynkach rolnych.
Warto przy tym spojrzeć szerzej. Skutki El Niño nie ograniczają się do miejsc, w których występują powodzie lub susze. Tak duże zaburzenie systemu klimatycznego wpływa również na globalną gospodarkę żywnościową. Wiemy, że świat produkuje obecnie więcej żywności, niż wynoszą potrzeby ludzkości. Nie oznacza to, że wszyscy mają do niej równy dostęp. Kluczowe znaczenie mają dystrybucja i cena. W sytuacji rosnącej niepewności rynki reagują bardzo nerwowo. Nawet jeśli nie dochodzi do realnych niedoborów żywności, pojawiają się oczekiwania wzrostu cen. Takie sytuacje stwarzają również przestrzeń do działań spekulacyjnych. W efekcie pozornie odległe wydarzenie na Oceanie Spokojnym może przełożyć się na ceny produktów spożywczych w sklepach po drugiej stronie świata.
Zmiana klimatu często kojarzy się ze stratami środowiskowymi, które można z czasem odbudować. Problem polega na tym, że gdy do tych zmian dochodzą dodatkowe zaburzenia, takie jak silne El Niño, skutki zaczynają obejmować całe systemy gospodarcze i społeczne. Wtedy konsekwencje stają się znacznie bardziej odczuwalne. Dlatego gdy pojawia się El Niño, trzeba liczyć się z tym, że nadchodzą bardzo ciekawe czasy. Ciekawe w tym chińskim znaczeniu tego słowa.
Prof. dr hab. Bogdan Chojnicki jest profesorem Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Specjalizuje się w agrometeorologii i agrofizyce. Zajmuje się badaniami nad wpływem zmian klimatu na środowisko i rolnictwo oraz wymianą energii i materii między ekosystemami a atmosferą.
Polecane:
-
Artykuł
5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie Przejdź do publikacji: 5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie
-
Artykuł
10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty? Przejdź do publikacji: 10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty?
-
Artykuł
2 st. Celsjusza ocieplenia jeszcze przed końcem dekady. Nowa prognoza WMO Przejdź do publikacji: 2 st. Celsjusza ocieplenia jeszcze przed końcem dekady. Nowa prognoza WMO
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Raport WMO: Kryzys wodny przyspiesza
Raport WMO: Kryzys wodny przyspiesza Przejdź do publikacji: Raport WMO: Kryzys wodny przyspiesza
Przejdź do publikacji: Rekordy ciepła i rosnące ryzyko. Nowy bilans klimatyczny Ziemi
Rekordy ciepła i rosnące ryzyko. Nowy bilans klimatyczny Ziemi Przejdź do publikacji: Rekordy ciepła i rosnące ryzyko. Nowy bilans klimatyczny Ziemi
Przejdź do publikacji: Ziemia traci równowagę energetyczną. Oceany pochłaniają rekordowe ilości ciepła