Wersja beta aplikacji

Panorama Addis Abeby, stolicy Etiopii, widziana z parku Sheger. Fot. DaneyWiki/Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

Afryka jest większa, bardziej zróżnicowana i gospodarczo bardziej dynamiczna, niż podpowiadają europejskie stereotypy. Problem zaczyna się wtedy, gdy biedę, wojny i safari traktujemy jak opis całego kontynentu

O Afryce często mówimy tak, jakby była jednym krajem. Tymczasem na kontynencie znajdują się 54 państwa, mieszka około 1,5 mld ludzi, czyli mniej więcej 19 proc. ludności świata, a jego powierzchnia wynosi około 30 mln km kwadratowych. – To trochę tak, jakby zapytać, jaka jest Europa. Masz na myśli Islandię, Ukrainę czy Grecję? W Afryce ta różnorodność jest jeszcze większa – mówi Agata Kaźmierska z Academii Polskiej Akademii Nauk.

Mimo to kontynent od dawna przedstawiany jest za pomocą niewielkiego zestawu obrazów: biedy, głodu i wojen, czasem uzupełnianych przez safari. Kaźmierska przywołuje nigeryjską pisarkę Chimamandę Ngozi Adichie i jej słynne wystąpienie o „niebezpieczeństwie jednej historii”. – Przez to, jak bardzo upraszczamy Afrykę, bardzo dużo jej odbieramy – mówi.

Do zniekształconego obrazu kontynentu przyczynia się nawet mapa, do której przywykliśmy w szkole. Popularne odwzorowanie Mercatora powstało w 1569 roku z myślą o żegludze i silnie powiększa obszary położone daleko od równika. Dlatego Grenlandia może wydawać się na nim niemal porównywalna z Afryką. – Tymczasem Afryka jest około 14 razy większa – zwraca uwagę Kaźmierska. 

Podobne uproszczenia dotyczą gospodarki. Afryka Subsaharyjska kojarzona jest przede wszystkim z ubóstwem, tymczasem część jej gospodarek należy dziś do najszybciej rosnących na świecie. Wzrost gospodarczy regionu ma w tym roku wynieść około 4,3–4,4 proc., a 11 spośród 20 najszybciej rozwijających się gospodarek świata znajduje się w Afryce. Same wskaźniki wzrostu nie pokazują jednak całego obrazu. Wysokie tempo łatwiej osiągnąć przy niskim poziomie wyjściowym, a szybki przyrost liczby ludności sprawia, że dochód na mieszkańca rośnie znacznie wolniej. Dynamiczny rozwój może więc współistnieć z głęboką biedą.

Nocny widok na plac Meskel i panoramę Addis Abeby, stolicy Etiopii. Fot. ምቅ37382/Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

Dobrze widać to w Addis Abebie. W stolicy Etiopii stoją nowoczesne biurowce, a po ulicach jeżdżą nowe samochody elektryczne, przede wszystkim produkcji chińskiej, ale także droższe auta amerykańskie. Jednocześnie wiele osób żyje na ulicy, a poza największymi miastami są miejsca, gdzie problemem pozostaje nawet dostęp do energii elektrycznej. – Tam skrajności są wyjątkowo widoczne. Obok biurowców, które mogłyby stać w Warszawie, znajduje się Mercato, największy targ w Afryce – mówi Kaźmierska. Na jego stoiskach obok ręcznie wykonywanych lokalnych produktów można znaleźć tanią produkcję z Chin i znacznie droższe towary z Europy. W jednym miejscu spotykają się więc różne poziomy rozwoju, dochodów i powiązań z globalną gospodarką.

Różnice widać również w handlu. Od 2021 roku działa Afrykańska Kontynentalna Strefa Wolnego Handlu, która obejmuje niemal wszystkie państwa kontynentu i rynek liczący blisko 1,5 mld ludzi. Jednocześnie handel między państwami afrykańskimi nadal stanowi jedynie około 15 proc. ich całej wymiany, podczas gdy w Europie i Azji udział handlu wewnątrzregionalnego sięga około 60 proc. Jedną z przyczyn jest infrastruktura odziedziczona po epoce kolonialnej. Drogi i koleje budowano przede wszystkim po to, by wywozić surowce z interioru do portów, a stamtąd poza kontynent. Znacznie rzadziej projektowano je tak, by łączyć ze sobą sąsiednie państwa i ich gospodarki.

O tym, czego nie wiemy o Afryce, skąd biorą się nasze wyobrażenia na jej temat i dlaczego tak trudno wyjść poza „jedną historię”, Agata Kaźmierska z Academii Polskiej Akademii Nauk opowiada Weronice Puszkar w najnowszym odcinku podcastu O co chodzi z tą nauką?, realizowanego przez PAN i radiową Czwórkę.

https://www.polskieradio.pl/podcasty/o-co-chodzi-z-ta-nauka/czego-nie-wiemy-o-afryce

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści