dr Anna Łosiak podczas pracy w terenie

Mimo rozwoju modeli numerycznych, czujników i analiz big data praca w terenie pozostaje jednym z fundamentów wielu dziedzin nauki. W kontekście Międzynarodowego Dnia Kobiet i Dziewcząt w Nauce warto przyjrzeć się temu, jak z ich perspektywy to wygląda

Dla zoolożki dr Joanny Bagniewskiej z Uniwersytetu Oksfordzkiego praca terenowa nie jest dodatkiem, lecz fundamentem badań. W ekologii i biologii to właśnie bezpośrednia obserwacja pozwala zrozumieć funkcjonowanie ekosystemów i sens stawianych pytań.  – To esencja tego, co robię. Kontakt z przyrodą, widzenie wszystkiego na własne oczy i sprawdzanie, jak ekosystem naprawdę wygląda, to jedna z najfajniejszych części mojej pracy – mówi Bagniewska. 

Jej zdaniem teren umożliwia weryfikację hipotez w sposób, którego nie da się zastąpić analizą danych zbieranych zdalnie. – Człowiek ma poczucie, że coś się naprawdę sprawdza, a nie tylko dostaje dane i przerabia je na wyniki. To bardzo sensoryczne doświadczenie, które  sprawia, że ta praca staje się realna, a nie wyłącznie abstrakcyjna – dodaje.

Podobnie o znaczeniu pracy terenowej mówi Anna Łosiak z Instytutu Geologii PAN. – Nigdy nie wiadomo, co się znajdzie. To jest trochę jak szukanie skarbu, choć czasem człowiek naprawdę zaczyna kwestionować swoje wybory życiowe – mówi badaczka i wspomina, jak wisiała nad przepaścią z ciężkim plecakiem.

Momenty zwątpienia są jednak integralną częścią procesu badawczego. – Potem nagle trafiasz na nową odkrywkę, z pełnym przekrojem, dokładnie takim, jakiego szukałaś. I wtedy myślisz sobie, że to wszystko ma jednak sens. Właśnie dla takich momentów robi się badania terenowe – mówi dr Łosiak.

Z jej perspektywy praca w terenie pełni również funkcję korekty dla teorii i modeli. To wiąże się jednak z ryzykiem nie tylko tym  oczywistym, związanym z urwiskami czy niebezpiecznymi zwierzętami. – Badania terenowe są nieprzewidywalne. Może wybuchnąć wojna, można zachorować, można po prostu nic nie znaleźć. Przy doktoracie rozpisanym na trzy albo cztery lata to ogromne ryzyko. Dlatego coraz mniej doktoratów opiera się na pracy terenowej, mimo że z punktu widzenia nauki jest kluczowa – zauważa dr Łosiak.

Dr Joanna Bagniewska. Foto: Nick Worsfold

Praca poza laboratorium wiąże się też z konkretnymi wymaganiami fizycznymi. – Musiałam nosić butle z tlenem, klatki, pułapki i inny ciężki sprzęt. Jeżeli obok był kolega, który był po prostu większy ode mnie, jemu było łatwiej. To nie jest kwestia kompetencji, tylko zwykłej fizyki – mówi dr Bagniewska.

Równie istotną kwestią jest bezpieczeństwo. Bagniewska zaznacza, że wiele decyzji organizacyjnych w terenie wynika nie z preferencji, lecz z oceny ryzyka. – Czasem słyszę, że kobiety tak dobrze współpracują, bo chodzą w teren parami. Dla wielu mężczyzn było odkryciem, że w wielu miejscach, gdyby pracowały samotnie, podejmowałyby niepotrzebne ryzyko  – podkreśla.

W ekstremalnych środowiskach, takich jak Arktyka czy Antarktyda, bezpieczeństwo opiera się na procedurach i precyzyjnym planowaniu. – Wyjście w teren zawsze jest zaplanowane: wiadomo, o której wychodzimy, jaką trasą idziemy, kiedy mamy wrócić i od której godziny zaczyna się alarm. I absolutnie nie chodzi się samemu – mówi Dagmara Bożek z Instytutu Geofizyki PAN. Zaznacza, że w takich warunkach nawet drobny wypadek może mieć poważne konsekwencje.

Istotnym, choć rzadziej opisywanym aspektem pracy terenowej pozostaje jej pogodzenie z życiem prywatnym. Dr Bagniewska podkreśla, że nie chodzi o sam wyjazd, lecz o brak systemowych rozwiązań instytucjonalnych. – Wyjazd na trzy tygodnie w teren oznacza, że ktoś musi przejąć całą logistykę życia domowego. To nie jest kwestia dobrej woli, tylko organizacji i kosztów. Bardzo często oznacza to konieczność finansowania dodatkowej opieki nad dziećmi z grantów albo środków prywatnych – mówi, wskazując, że takie kwestie rzadko są formalnie uwzględniane w projektach badawczych.

Wieloosobowe wyjazdy terenowe to również wyzwanie psychologiczne, szczególnie w warunkach izolacji. Bożek zwraca uwagę, że badania z zakresu psychologii środowisk ekstremalnych nie wskazują na istotne różnice między płciami. – Liczy się zdolność funkcjonowania w zespole, komunikacja i radzenie sobie z napięciem. W długiej izolacji decydują cechy indywidualne, a nie płeć – podkreśla.

dr Anna Łosiak

Bagniewska zauważa, że potrzeby poszczególnych członków zespołów badawczych nie są kwestią „specyfiki kobiet”, a do ich uwzględnienia często wystarcza zwykła rozmowa przed wyjazdem. – Często wystarczy zapytać, czego ktoś będzie potrzebował i jak to można sensownie zorganizować. Duża część problemów bierze się z założenia, że wszyscy funkcjonują w ten sam sposób i mają te same warunki, a to nie jest prawda – podsumowuje.

11 lutego w godz. 13:00–16:00 w Instytucie Geofizyki PAN odbędzie się wydarzenie „Badaczki, popularyzatorki nauki i liderki – kobiety w naukach ścisłych”, organizowane z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet i Dziewcząt w Nauce. O pracy terenowej i realiach badań opowiadać będzie m.in. Dagmara Bożek. Transmisję wydarzenia będzie można obejrzeć online na kanale IGF PAN na YouTube.

Przejdź do treści