Wysoka gorączka, silne bóle stawów i mięśni, wyczerpanie, bóle głowy oraz wysypka. Tak objawia się chikungunya, choroba wirusowa przenoszona przez komary. Jeszcze niedawno była chorobą kojarzoną głównie z tropikami. Wraz z ocieplaniem się klimatu wirus może coraz częściej pojawiać się także w Europie

Nazwa chikungunya pochodzi z języka Makonde, grupa etnicznej zmiaeszkującej w południowo-wschodnią  Tanzanii i północny Mozambiku. Oznacza „tego, który się wygina”,  nawiązując do charakterystycznego sposobu poruszania się osób cierpiących z powodu bólu stawów.

Do tej pory choroba występowała przede wszystkim w strefie tropikalnej i subtropikalnej. W Europie zakażenia dotyczyły głównie turystów powracających z podróży. To może się zmienić. Według analizy opublikowanej w czasopiśmie naukowym Frontiers in Cellular and Infection Microbiology warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się wirusa będą w kolejnych dekadach przesuwały się coraz dalej na północ.

Badacze z Chin przeanalizowali dane dotyczące występowania wirusa oraz gatunków komarów, które go przenoszą. Następnie sprawdzili, jak zmieniający się klimat może wpłynąć na obszary, na których owady te będą mogły żyć pod koniec XXI w. Wyniki wskazują, że szczególnie narażone mogą być Europa Środkowa, północno-wschodnia część Ameryki Północnej i część Azji Wschodniej.

„Obecnie 139 krajów lub regionów znajduje się w strefie ryzyka występowania wirusa chikungunya. Nasze wyniki pokazują jednak, że wraz ze zmianą klimatu wirus będzie przesuwał się dalej na północ” – twierdzi dr Ye Xu z Zhejiang Chinese Medical University, współautor badania.

Komar, który dobrze znosi chłód

Za rozprzestrzenianie się wirusa odpowiadają przede wszystkim dwa gatunki komarów. Jeden z nich, komar egipski, preferuje gorący klimat. Drugi, znany jako komar tygrysi, radzi sobie znacznie lepiej w chłodniejszych warunkach. To właśnie on budzi dziś największe obawy naukowców.

Znaczenie tego gatunku wzrosło po epidemii chikungunyi w latach 2005-2006 na wyspach Oceanu Indyjskiego i w Indiach. Zachorowało wtedy około 266 tys. osób, a co najmniej 254 zmarły. W tym czasie wirus przeszedł zmianę genetyczną, która ułatwiła mu wykorzystanie komara tygrysiego jako nowego nosiciela.

Komar tygrysi jest odporny na chłód i od lat pojawia się w nowych regionach świata. Pojawiał się już w wielu częściach Europy, a wraz ze wzrostem temperatur jego zasięg może się dalej powiększać. „W naszych analizach komar tygrysi odpowiadał za ponad 70 proc. przewidywanego zasięgu występowania choroby” – wyjaśnia dr Yang Wu z Guangzhou Customs Technology Center.

Jest czas na przygotowania

Autorzy badania podkreślają, że ich wyniki nie są powodem do paniki. Nie oznaczają też, że Europa w najbliższych latach stanie się obszarem regularnych epidemii. Pokazują jednak, że zagrożenie, które jeszcze niedawno wydawało się odległe, może stopniowo zbliżać się do regionów o umiarkowanym klimacie.

Naukowcy apelują, aby już teraz rozwijać systemy monitorowania komarów, szkolić lekarzy w rozpoznawaniu choroby i przygotowywać procedury szybkiego reagowania na ewentualne ogniska zakażeń. Szczególnie ważne jest to w krajach, które dotąd nie miały doświadczenia z chorobami tropikalnymi.

Badanie wpisuje się w coraz liczniejszą grupę prac pokazujących, że skutki ocieplenia klimatu nie ograniczają się do fal upałów, susz czy powodzi. Zmieniają się także warunki życia organizmów przenoszących choroby. W efekcie problemy zdrowotne, które przez dekady wydawały się odległe, mogą z czasem pojawić się również w Europie.

Źródło: Xu Y., Wu Y. i współautorzy, Predicting the global risk of chikungunya virus under climate change using ensemble species distribution models, Frontiers in Cellular and Infection Microbiology (2026), DOI: 10.3389/fcimb.2026.1808175.

Przejdź do treści