Ciche święta. Dlaczego samotność nie kończy się z pierwszą gwiazdką
Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z rodziną, ciepłem i zastawionymi stołami. Ale grudniowy rytuał potrafi też boleśnie przypomnieć, że komuś brakuje bliskich. O tym, dlaczego samotności nie da się „wyleczyć” w kilka dni przed Wigilią, opowiada dr Szymon Mąka z Pracowni Neuronauki Społecznej Instytutu Psychologii PAN
– Ponieważ badamy samotność, członkowie naszego zespołu właśnie w okresie okołoświątecznym często proszeni są o komentarz czy wywiad. To pokazuje, że społeczna refleksja nad tym zjawiskiem pojawia się tylko wtedy – mówi dr Mąka. – Gdy święta mijają, refleksja znika.
Tymczasem osoby samotne nie są samotne tylko w grudniu. Badania wskazują, że 30-40 proc. Polaków często lub stale odczuwa samotność. I – wbrew stereotypom – nie są to głównie seniorzy, lecz młodzi dorośli. – Najczęściej samotność deklarują osoby między 16. a 24. rokiem życia. Najrzadziej – seniorzy, co jest zaskakujące, bo to właśnie o nich najczęściej myślimy w kontekście „samotnych świąt” – zauważa naukowiec.
Dodaje jednak, że statystyki dotyczące osób starszych mogą być zaniżone. – Być może to kwestia różnic międzypokoleniowych albo po prostu faktu, że seniorzy rzadziej o tym mówią – dodaje dr Mąka.
Samotność to nie tylko puste krzesło
W grudniowych rozmowach o samotności problem łatwo sprowadzić do pustego miejsca przy stole lub braku zaproszenia na rodzinny obiad. Dla psychologów to tylko fragment szerszego zjawiska.
W Pracowni Neuronauki Społecznej PAN samotność definiowana jest jako subiektywny dyskomfort wynikający z braku odpowiedniej jakości lub ilości relacji społecznych. – To rodzaj cierpienia, które pojawia się, gdy czujemy, że nasze relacje nie są wystarczająco bliskie czy wspierające. Trzeba to odróżnić od obiektywnej izolacji społecznej – liczby kontaktów, które faktycznie mamy oraz odosobnienia, czyli sytuacji, gdy wybieramy samotność i czujemy się z nią dobrze – wyjaśnia dr Mąka.
Inaczej wygląda sytuacja osób rzeczywiście odciętych od świata, często z przyczyn niezależnych od nich. – Izolacja społeczna działa na zdrowie jak deprywacja. Jeśli ktoś naprawdę ma bardzo mało kontaktów, jak wielu seniorów spędzających całe dnie w domu z powodu ograniczonej mobilności, mówimy o wysokiej izolacji społecznej. I to jest niezależny, choć powiązany z samotnością czynnik ryzyka – tłumaczy naukowiec.
Samotność skraca życie jak używki
Samotność nie jest tylko nastrojem, który psuje święta. Coraz więcej badań pokazuje, że przewlekłe poczucie osamotnienia wpływa na zdrowie fizyczne i psychiczne. – Samotność oddziałuje na zdrowie na wiele sposobów. Zwiększa ryzyko chorób serca, depresji i zaburzeń lękowych – mówi dr Mąka.
Jedna z najczęściej cytowanych analiz, metaanaliza zespołu Julianne Holt-Lunstad z 2015 r., objęła ponad trzy miliony osób.
– Wykazano, że samotność zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci o 26 proc., nawet po uwzględnieniu czynników takich jak stan zdrowia, wiek czy status ekonomiczny – relacjonuje naukowiec. – To niezależny predyktor śmiertelności.
Mimo tak poważnych konsekwencji, samotność wciąż rzadko traktowana jest na równi z innymi problemami zdrowotnymi.
– Choć coraz częściej mówimy o zdrowiu psychicznym, samotność nie jest problemem klinicznym. Jest problemem społecznym, który wielu uważa za fanaberię – zauważa dr Mąka.
Alarm, który nie przestaje dzwonić
Dlaczego tak nieprzyjemny stan, jak samotność, potrafi utrzymywać się latami? Odpowiedź przynosi ewolucyjna teoria samotności Johna Cacioppo. – Samotność to ewolucyjny sygnał ostrzegawczy – podobny do głodu czy pragnienia. Ma nas motywować do ponownego kontaktu z ludźmi – tłumaczy dr Mąka.
W dawnych społecznościach izolacja oznaczała śmierć, więc sygnał samotności miał alarmować o niebezpieczeństwie. Problem w tym, że dziś ten system działa w świecie, w którym zagrożenie fizyczne już nie istnieje. – Wypadnięcie z grupy kiedyś oznaczało ryzyko zranienia lub śmierci. Dziś grozi raczej spadkiem dobrostanu, ale mózg reaguje tak samo – mówi badacz.
Według teorii osoby samotne mają bardziej wrażliwy system uwagi społecznej, by nie przegapić okazji do kontaktu. W praktyce jednak ten nadmiar czujności często prowadzi do błędnych interpretacji – ludzie samotni częściej odbierają neutralne sytuacje jako nieprzyjemne i wycofują się z relacji.
Nie brakuje umiejętności, tylko interpretacji
Badania zespołu z PAN pokazują, że model Cacioppo jest niepełny.
– Od sześciu lat badamy samotność i nie znajdujemy dowodów na to, że osoby samotne mają nadmierną wrażliwość na bodźce społeczne – mówi dr Mąka. – Obiektywnie radzą sobie równie dobrze z regulacją emocji czy kontrolą zachowania jak osoby niesamotne.
To, co różni te grupy, pojawia się na poziomie interpretacji. – Samotni twierdzą, że gorzej regulują emocje, ale badania z użyciem metody EEG pokazuje, że wcale tak nie jest. Twierdzą, że mają gorsze kompetencje społeczne, ale w testach wypadają identycznie jak pozostali. Problemem nie są umiejętności, tylko to, jak oceniają siebie i innych – wyjaśnia naukowiec. Dlatego skuteczna pomoc powinna skupiać się nie na treningu umiejętności społecznych, ale na korygowaniu zniekształceń poznawczych – sposobu, w jaki samotni interpretują sytuacje społeczne.
Polityka przeciw samotności
Jak realnie pomóc osobom zmagającym się z samotnością? Część odpowiedzi leży po stronie polityk publicznych. – W Wielkiej Brytanii powstało Ministerstwo ds. Samotności, a w jednym z hrabstw uruchomiono program Reconnections – przypomina dr Mąka. W jego ramach lekarze rodzinni kierowali osoby 50+ z wysokim poziomem samotności do programu łączącego działania wolontariuszy, zajęcia grupowe i indywidualne wsparcie. Efekty były wymierne – każdy zainwestowany funt zwracał się z nadwyżką ok. 11% w postaci mniejszych kosztów opieki zdrowotnej i społecznej. – Uczestnicy rzadziej chorowali, mniej potrzebowali pomocy, bo mieli wokół siebie ludzi, na których mogli liczyć – mówi dr Mąka.
W Polsce – przyznaje – profilaktyka psychiczna wciąż raczkuje.
– Skoro nie mamy dobrze rozwiniętej profilaktyki depresji, trudno oczekiwać, że powstanie profilaktyka samotności. My, naukowcy, staramy się jednak pokazywać, że taka potrzeba istnieje – dodaje.
Trzy dni przed Wigilią
A co z tymi, którzy odkrywają swoją samotność właśnie teraz, w grudniu? – Nie ma jednej recepty. W trzy dni nie da się przestać być samotnym. Ale można zacząć myśleć o tym, co zrobić, by nie być samotnym w przyszłe święta – mówi dr Mąka. Zamiast szukać poradników „jak nie być samotnym w Wigilię”, proponuje zmianę perspektywy: – Może warto pomyśleć, jak sprawić, żeby ktoś inny nie był samotny w święta.
Czasem wystarczy spojrzeć wokół. – Mamy sąsiadów, często starsze osoby, które całe dnie spędzają same. Można im pomóc wnieść zakupy, zamienić kilka słów. Dawne wspólnoty sąsiedzkie zanikają, a przecież kontakt zaczyna się od prostego „dzień dobry” – podkreśla naukowiec. – Trudno powiedzieć, co zrobić, żeby nie czuć się samotnym w święta. Ale dużo łatwiej odpowiedzieć na pytanie, co możemy zrobić dla innych przez te trzy dni. A możemy zrobić całkiem dużo – dodaje dr Mąka.
Polecane:
-
Artykuł
Podboje Chrobrego w legendzie i rzeczywistości Przejdź do publikacji: Podboje Chrobrego w legendzie i rzeczywistości
-
Artykuł
Psylocybina wydłuża życie i spowalnia starzenie Przejdź do publikacji: Psylocybina wydłuża życie i spowalnia starzenie
-
Artykuł
Comet Interceptor: jak przechwycić przybysza spoza Układu Słonecznego Przejdź do publikacji: Comet Interceptor: jak przechwycić przybysza spoza Układu Słonecznego
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Od zaangażowania do obojętności wobec zmian klimatycznych. Jak w Polsce rodzi się „plemię nie wiem”
Od zaangażowania do obojętności wobec zmian klimatycznych. Jak w Polsce rodzi się „plemię nie wiem” Przejdź do publikacji: Od zaangażowania do obojętności wobec zmian klimatycznych. Jak w Polsce rodzi się „plemię nie wiem”
Przejdź do publikacji: Czy lęk klimatyczny to forma syndromu stresu przedurazowego? Psycholog wyjaśnia
Czy lęk klimatyczny to forma syndromu stresu przedurazowego? Psycholog wyjaśnia Przejdź do publikacji: Czy lęk klimatyczny to forma syndromu stresu przedurazowego? Psycholog wyjaśnia
Przejdź do publikacji: Ćwiczenia mogą poprawić zdrowie psychiczne nastolatków. Oto, co mówi nauka