Rosnące temperatury sprawiają, że atmosfera coraz szybciej pochłania wilgoć z gleby i roślin. To zjawisko nasila skutki suszy i zmusza rolników do zużywania większych ilości wody – nawet wtedy, gdy suma opadów się nie zmienia

Nowe badania pokazują, że atmosfera na skutek ocieplenia pochłania coraz więcej wody. Chodzi o zjawisko określane jako atmosferyczne zapotrzebowanie na wodę, które opisuje, ile wilgoci może pochłonąć powietrze wskutek parowania wody. Tempo parowania i oddawania wilgoci przez rośliny wzrasta wraz z rosnącymi temperaturami.

„Wzrost temperatury zwiększa ilość energii dostępnej do odparowania wody z powierzchni Ziemi. To z kolei oznacza, że więcej wody opuszcza system lądowy i trafia do atmosfery” – wyjaśnia Solomon Gebrechorkos, klimatolog z Uniwersytetu Oksfordzkiego  i autor tekstu opublikowanego na łamach The Conversation.

Zjawisko to mierzy się wskaźnikiem tzw. potencjalnej ewapotranspiracji (PET), który uwzględnia zarówno parowanie, jak i oddawanie wilgoci przez rośliny. PET nie pokazuje, ile wody rzeczywiście wyparowuje, ale ile mogłoby – gdyby była dostępna. To sprawia, że jest to jedno z kluczowych narzędzi do oceny ryzyka suszy.

PET rośnie na całym świecie

Analiza danych z lat 1980-2020 wykazała, że wartość PET systematycznie wzrasta w większości regionów globu – szczególnie tam, gdzie warunki klimatyczne są już dziś trudne: w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych, Australii, południowej Europie, a także w Azji Południowej i Środkowej.

Dla rolnictwa to zła wiadomość. Rośliny rosnące w cieplejszym klimacie muszą zużywać więcej wody, by zachować funkcje życiowe, ale wilgoć szybciej ucieka do atmosfery – zanim zdąży zasilić uprawy, spłynąć do zbiorników retencyjnych czy wsiąknąć w glebę.

„W pewnym sensie atmosfera staje się bardziej spragniona. Może pochłonąć więcej wilgoci i to wpływa na krajobraz, który staje się coraz bardziej suchy” – pisze Gebrechorkos.

Ten efekt sprawia, że susze przychodzą szybciej i mają poważniejsze skutki – nawet wtedy, gdy suma opadów w danym roku się nie zmienia.

Woda potrzebna natychmiast

Rosnące PET ma poważne konsekwencje dla gospodarki wodnej. W miarę jak klimat się ociepla, rolnicy muszą zużywać więcej wody nawadniającej, by osiągnąć ten sam poziom produkcji. Jednak rezerwy wodne – zarówno te naturalne, jak i sztuczne – są coraz bardziej przeciążone.

Jak podkreśla autor badania, coraz większe znaczenie ma nie tylko ilość opadów, ale także tempo, w jakim woda znika z krajobrazu. Modele klimatyczne, które nie uwzględniają PET, mogą zaniżać realne zagrożenie suszą.

Zwiększone parowanie przyczynia się także do innego groźnego zjawiska – wysuszania roślinności i wzrostu zagrożenia pożarowego. Gdy wilgoć znika z gleby i roślin szybciej niż zwykle, biomasa staje się łatwopalna, a pożary rozprzestrzeniają się z większą siłą.

Planowanie przyszłości

Gebrechorkos apeluje o uwzględnianie PET w planowaniu polityki wodnej i rolniczej – zwłaszcza w regionach zagrożonych suszami. „Wielu ludzi sądzi, że jeśli suma opadów się nie zmienia, to sytuacja nie ulega pogorszeniu. Ale jeśli PET rośnie, a dostępność wody się nie zwiększa, to susza jest bardziej dotkliwa” – zaznacza.

Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie Nature Water. Autor wskazuje, że konieczne są lepsze modele predykcyjne oraz inwestycje w bardziej wydajne systemy irygacyjne.

Im bardziej będzie się ocieplać klimat, tym więcej wilgoci pochłonie powietrze. A to oznacza poważne wyzwania dla bezpieczeństwa żywnościowego i ochrony ekosystemów.

Źródła:

Solomon Gebrechorkos, The atmosphere is getting thirstier – and it’s making droughts worse, new study, The Conversation, 3 czerwca 2024, https://theconversation.com/the-atmosphere-is-getting-thirstier-and-its-making-droughts-worse-new-study-258022

Przejdź do treści