Czytasz artykuł w trybie offline
Człowiek 2.0. Dlaczego nie ma tabletki na uzależnienie
Zestaw do dożylnego przyjmowania heroiny znaleziony w opuszczonym domu. Fot. Matthew T Rader/Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.
Osoba uzależniona może wiedzieć, że alkohol, nikotyna czy narkotyki niszczą jej zdrowie i relacje z bliskimi, a mimo to nadal po nie sięgać. Nie wynika to po prostu z braku silnej woli. Uzależnienie jest przewlekłą chorobą mózgu, w której zmieniają się mechanizmy odpowiadające m.in. za motywację, pamięć i poszukiwanie nagrody. Dlatego leczenie jest tak trudne, a nawrót może nastąpić nawet po latach abstynencji
Układ nagrody to bardzo stary ewolucyjnie mechanizm, który pomaga nam podejmować działania potrzebne do przeżycia. Głód skłania do szukania jedzenia, pragnienie – wody, a kontakt z innymi ludźmi może być źródłem przyjemności. Ważną rolę odgrywa w tym dopamina, związana m.in. z motywacją do zdobycia tego, czego potrzebujemy. Substancje uzależniające potrafią przejąć ten mechanizm i sprawić, że zdobycie kolejnej dawki staje się dla mózgu wyjątkowo silnym celem.
Nie oznacza to, że istnieje jeden prosty mechanizm, który można wyłączyć odpowiednim lekiem. W uzależnieniu uczestniczą różne neuroprzekaźniki i wiele obszarów mózgu, w tym struktury odpowiadające za pamięć. Mózg zapamiętuje nie tylko działanie substancji, ale także sytuacje, miejsca i ludzi, z którymi było ono związane. Dlatego kontakt ze środowiskiem kojarzącym się z piciem czy zażywaniem narkotyków może nawet po długim czasie wywołać silną potrzebę powrotu do substancji. „Te zmiany neuroadaptacyjne są bardzo trudne do odwrócenia. Dlatego jeżeli mamy już do czynienia z uzależnieniem, mówimy o chorobie przewlekłej, która może towarzyszyć człowiekowi do końca życia” – mówi dr hab. Małgorzata Frankowska z Zakładu Farmakologii Uzależnień Instytutu Farmakologii im. Jerzego Maja PAN.

Ryzyko uzależnienia nie jest jednak zapisane wyłącznie w mózgu. Według dr hab. Frankowskiej czynniki genetyczne odpowiadają za około połowę predyspozycji. Reszta zależy m.in. od środowiska, w którym dorastamy, wieku rozpoczęcia używania substancji i okoliczności, w których po nie sięgamy. Szczególnie niebezpieczne jest wczesne rozpoczęcie picia lub zażywania innych substancji, ponieważ rozwijający się mózg jest bardziej podatny na utrwalanie nałogów. Problem komplikuje też to, że pacjenci często używają kilku substancji jednocześnie, np. alkoholu i nikotyny, a czasem również marihuany czy psychostymulantów. To jeden z powodów, dla których nie powstała dotąd tabletka pozwalająca po prostu „wyłączyć” uzależnienie. Zbyt silne zahamowanie układu nagrody mogłoby ograniczyć nie tylko potrzebę sięgnięcia po alkohol czy narkotyk, lecz także zwykłą motywację do działania.
Badacze próbują więc znaleźć bardziej precyzyjne cele terapeutyczne. Zespół dr hab. Frankowskiej badał m.in. aptamery, czyli krótkie jednoniciowe cząsteczki DNA lub RNA, które można zaprojektować tak, aby wiązały się z konkretnymi białkami. Badania pokazały, że białka mogące mieć związek z nawrotem uzależnienia różnią się między samcami i samicami. To wskazuje, że przyszłe terapie mogą wymagać znacznie większego dopasowania do konkretnego pacjenta. „Jeszcze kilkanaście lat temu w analizach proteomicznych mogliśmy badać kilka tysięcy białek. Dziś uzyskujemy dane dotyczące 8–12 tysięcy i możemy znacznie dokładniej sprawdzać, co się z nimi dzieje” – mówi badaczka.
Większa liczba danych nie oznacza jednak, że uniwersalny lek jest blisko. Celem może być raczej znalezienie terapii, które pozwolą ograniczać ryzyko nawrotu i jak najdłużej utrzymywać abstynencję.
Uzależnienia i możliwości ich leczenia są tematem najnowszego odcinka podcastu Człowiek 2.0, który można znaleźć na na YouTube i Spotify.