Choć choroba nie występuje u nas od ponad pół wieku, powrót pryszczycy może kosztować miliardy złotych. Eksperci spotkają się na seminarium PAN, by omówić zagrożenie i możliwe scenariusze

Wiosną wykryto ogniska pryszczycy na Węgrzech i Słowacji a nieco później także w Austrii. Choć Polska zachowuje cały czas status kraju wolnego od tej choroby, eksperci ostrzegają, że zagrożenie powrotem wirusa jest realne, a skutki jego pojawienia się mogłyby być katastrofalne.

„Prewencja zawsze jest tańsza od zwalczania choroby, a w przypadku pryszczycy to są niewspółmierne różnice” – podkreśla prof. dr hab. n. wet. Romuald Zabielski, przewodniczący Rady Kuratorów Wydziału II PAN. Wyjaśnia, że choroba jest tak zakaźna i niebezpieczna, że każdorazowo – zgodnie z przepisami UE – wszystkie zwierzęta parzystokopytne w promieniu około 10 km od ogniska muszą zostać wybite. „Mówimy nie tylko o krowach czy świniach, ale też o owcach, kozach, lamach i dzikich przeżuwaczach” – dodaje profesor.

15 maja 2025 r. w warszawskim Pałacu Staszica odbędzie się seminarium naukowe poświęcone prewencji i zwalczaniu pryszczycy. Wydarzenie, które będzie transmitowane w internecie, organizują Komitet Nauk Weterynaryjnych i Biologii Rozrodu PAN i Wydział II nauk biologicznych i rolniczych PAN we współpracy z Głównym Lekarzem Weterynarii.

Zabija stada i eksport

Pryszczyca (ang. Foot and mouth disease, FMD) to ostra, wirusowa choroba zwierząt parzystokopytnych, wywoływana przez wirusa z rodzaju Aphtovirus. Atakuje m.in. bydło, trzodę chlewną, owce, kozy, a także dzikie przeżuwacze. Jest skrajnie zaraźliwa – do transmisji wystarczy kontakt bezpośredni, pośredni, a nawet wiatr: nad lądem wirus potrafi przemieszczać się na odległość 60 km, a nad wodą nawet do 300 km.

Objawy różnią się w zależności od gatunku, ale typowe są gorączka, pęcherze w pysku i między racicami, skulona postawa, utrata apetytu i masy ciała. W ostrych przypadkach – szczególnie u młodych zwierząt – choroba kończy się śmiercią. „Śmiertelność u bydła może sięgać 90 proc.” – mówi prof. Zabielski. W przypadku wykrycia choroby w jej ognisku wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, takie jak mleko czy mięso, muszą zostać zniszczone, podobnie jak pasze, ściółka i sprzęt gospodarczy.

Z tego powodu status kraju wolnego od pryszczycy to kluczowy warunek swobodnego handlu żywnością i zwierzętami w obrębie Unii Europejskiej i poza nią. „Jeśli choroba się pojawia, inne kraje natychmiast wstrzymują import. To uderza w eksport kraju objętego chorobą, co i grozi stratami, a w skrajnych przypadkach głodem” – ostrzega profesor.

Czego uczy historia i co pokazują liczby

Ostatnia wielka epidemia pryszczycy w Europie miała miejsce w 2001 r. w Wielkiej Brytanii. W ciągu ośmiu miesięcy wybito około 4 mln zwierząt. „To pokazuje skalę zagrożenia. Straty były liczone nie w milionach, ale w miliardach funtów brytyjskich, do tego serie bankructw ferm i mleczarni i nieszczęść setek rodzin” – przypomina prof. Zabielski, odwołując się do danych prezentowanych przez prof. Zygmunta Pejsaka z krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego. W ostatnich latach ograniczone ogniska pryszczycy odnotowano m.in. w Irlandii czy Bułgarii. 

„Wirus lubi dosyć wilgotną i nieco chłodną pogodę. To, co nas jako kraj zabezpieczyło wiosną przed przeniesieniem się na nasze terytorium wirusa z południowej Słowacji to to, że w tym momencie w Polsce i Słowacji dominował wiatr wiejący z północy i północnego wschodu” – mówi profesor. Nie zawsze możemy jednak liczyć na tak korzystne zbiegi okoliczności. 

W Polsce choroba nie występuje od ponad 50 lat, co jest sukcesem służb weterynaryjnych i systemu bioasekuracji. Jednak – jak zauważa prof. Zabielski – pamięć o zagrożeniu stopniowo zanika. „Byłem uczony przez profesorów, którzy sami brali udział w zwalczaniu pryszczycy w latach 60-70. Z czasem jednak zapominamy, jak niebezpieczne mogą być takie choroby. Podobnie było z księgosuszem u bydła albo malarią czy ospą u ludzi w przeszłości” – dodaje.

Seminarium dla hodowców, lekarzy i decydentów

Seminarium odbędzie się 15 maja 2025 r. w godzinach 12:00-15:30 w Pałacu Staszica w Warszawie (III p., sala E. Majewskiego). W programie wystąpienia ekspertów z Polski i Belgii, w tym dr hab. Magdaleny Larskiej z Narodowego Laboratorium Referencyjnego Pryszczycy oraz prof. Zygmunta Pejsaka, jednego z najbardziej znanych wirusologów weterynaryjnych w Europie. Zaproszenie przyjęli także przedstawiciele administracji weterynaryjnej oraz Sejmu.

„To seminarium bardzo potrzebne. Chcemy dotrzeć do lekarzy weterynarii, hodowców i wszystkich zainteresowanych zdrowiem zwierząt” – mówi prof. Zabielski. „Pryszczyca nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla ludzi, ale jej skutki ekonomiczne są ogromne. Warto zrozumieć, co naprawdę oznacza to zagrożenie i jak możemy mu przeciwdziałać” – podsumowuje.

Oglądaj na kanale YT Polskiej Akademii Nauk:

Lokalizacja

Warszawa, ul. Nowy Świat 72

Przejdź do treści