Dlaczego ludzie posługują się językiem, a inne zwierzęta – jak się wydaje – nie? To jedno z najbardziej fundamentalnych pytań w badaniach nad umysłem i komunikacją
W każdej kulturze ludzie używają bogatych, ekspresyjnych języków opartych na złożonych strukturach. Dzięki nim potrafimy mówić o przeszłości i przyszłości, snuć wyobrażenia, rozważać dylematy moralne czy formułować prawdy matematyczne. Żaden inny gatunek nie wykazuje podobnych zdolności.
A jednak fascynuje nas myśl, że zwierzęta mogą być do nas bardziej podobne, niż się wydaje. Chętnie wierzymy, że delfiny opowiadają historie, a małpy potrafią planować przyszłość. Jako istoty społeczne i refleksyjne lubimy dostrzegać siebie w innych. To głębokie pragnienie mogło wpłynąć na sposób, w jaki badamy poznanie zwierząt.
Dwa niedawno opublikowane artykuły w czołowych czasopismach naukowych koncentrują się na naszych najbliższych krewniakach: szympansach i bonobo. Autorzy sugerują, że te naczelne łączą wokalizacje w sposób mogący świadczyć o zdolności do kompozycjonalności – jednej z kluczowych cech języka ludzkiego.
Najprościej mówiąc, kompozycjonalność to zdolność łączenia słów i fraz w złożone wyrażenia, w których sens całości wynika ze znaczenia poszczególnych części oraz ich kolejności. To właśnie ta cecha pozwala ograniczonej liczbie słów generować nieskończoną liczbę znaczeń. Pojawienie się hipotezy, że wielkie małpy mogą przejawiać coś podobnego, zostało uznane za potencjalny przełom. Może to oznaczać, że źródła języka sięgają znacznie głębiej w ewolucyjną przeszłość, niż dotąd sądzono.
Hipoteza sekwencyjna
Zamiast doszukiwać się w zwierzęcych systemach komunikacji struktur gramatycznych, coraz częściej badacze pytają, jaka różnica poznawcza tłumaczy przepaść między człowiekiem a innymi gatunkami. Jedną z takich propozycji jest hipoteza sekwencyjna, opracowana przez badaczy z Centrum Ewolucji Kulturowej w Sztokholmie. Zakłada ona, że ludzie posiadają wyjątkową zdolność do rozpoznawania i zapamiętywania dokładnego porządku elementów – w tym słów w zdaniu.
Wyniki badań z ostatnich lat dostarczają mocnych dowodów na to, że zwierzęta – nawet nasi najbliżsi krewniacy – reprezentują porządek jedynie w przybliżeniu. Na przykład w eksperymentach z udziałem bonobo, w tym słynnego Kanzi, zwierzęta w 2400 prób nie nauczyły się odróżniać na ekranie sekwencji „żółty-niebieski” od „niebieski-żółty”. Ludzie natomiast rozróżniają takie zmiany natychmiast. Ta zdolność pozwala nam rozumieć wcześniej niesłyszane wyrażenia kompozycyjne, jak „zabójca wuga” i „wug zabójca” – gdzie zmiana szyku całkowicie zmienia znaczenie.
Najnowsze badania teoretyczne z użyciem sztucznej inteligencji pokazują, że umiejętność rozpoznawania i zapamiętywania sekwencji pozwala nie tylko odróżniać krótkie frazy, lecz także wyodrębniać struktury hierarchiczne i kategorie gramatyczne – a te umożliwiają otwartą kompozycjonalność i rozwój języka.
Taka precyzja poznawcza nie tylko wspiera język, ale zmienia też sposób postrzegania świata – pozwala dzielić doświadczenia na bardziej zróżnicowane sytuacje. To z kolei prowadzi do większej złożoności poznawczej, bo liczba możliwych kombinacji znaczeń rośnie wykładniczo.
Możliwe, że właśnie to pchnęło ludzką ewolucję w stronę bardziej zaawansowanych zdolności poznawczych – i naszego wyjątkowo długiego dzieciństwa. Koszty uczenia się języka, związane z pamięcią sekwencji, mogą wyjaśniać, dlaczego żaden inny gatunek nie poszedł tą samą drogą.
Nie oznacza to jednak całkowitego wykluczenia innych gatunków. Podobieństwa między neandertalczykami a naszą prehistoryczną kulturą sugerują, że obie grupy miały zbliżone zdolności poznawcze. Niewykluczone, że język i kultura powstały jeszcze przed wspólnym przodkiem Homo sapiens i neandertalczyków – ponad pół miliona lat temu.
Komunikacja zwierząt
Jeśli hipoteza sekwencyjna jest trafna, to gramatyka, planowanie i myślenie abstrakcyjne u zwierząt są często wnioskowane z zachowań, które można wyjaśnić prostszymi, dobrze znanymi mechanizmami uczenia się. Bonobo łączący gesty czy ptak prezentujący sekwencję dźwięków może raczej wykazywać sprytne naśladownictwo lub instynkt, a nie rzeczywiste rozumienie znaczenia kompozycyjnego.
Jeśli zwierzęta nie potrafią wiernie reprezentować sekwencji – a na razie nie ma na to mocnych dowodów – wiele pozornych podobieństw do języka człowieka okazuje się iluzją. Pokusa, by widzieć w zachowaniach zwierząt nas samych, jest silna, zwłaszcza gdy wydają się znajome. Ale podobieństwo zewnętrzne nie oznacza tożsamości mechanizmów poznawczych.
A jeśli zwierzęta mają większe zdolności językowe, niż zakładamy? Warto zadać pytanie: dlaczego tak trudno je wykryć? Po dekadach badań nad komunikacją delfinów i wielorybów wciąż nie potrafimy nawiązać z nimi dialogu w żadnym językopodobnym systemie.
Nie znaczy to, że zwierzęta są pozbawione inteligencji czy że ich systemy komunikacyjne są prymitywne. Niektóre żaby wykorzystują puste pnie drzew do wzmocnienia odgłosów godowych, pszczoły miodne przekazują informacje o kierunku i jakości źródeł nektaru, a susły tworzą złożone systemy alarmowe ostrzegające przed różnymi drapieżnikami.
Zwierzęta wykształciły skuteczne strategie przetrwania i interakcji w wymagającym środowisku. Co więcej, modele teoretyczne sugerują, że w świecie bez języka to właśnie małpy człekokształtne i gołębie uczyłyby się szybciej i lepiej przystosowywały do warunków niż człowiek.
Mimo to ich komunikacja nie wykazuje cech elastycznego przenoszenia znaczeń w czasie i przestrzeni, ani tworzenia sieci pojęć abstrakcyjnych – tak jak robi to język ludzki. Jeśli chcemy naprawdę zrozumieć fascynujące systemy komunikacji innych gatunków, może warto przestać traktować człowieka jako jedyny punkt odniesienia.
Tekst pochodzi z portalu The Conversation
Autorzy:
Anna Jon-And, dyrektorka Centrum Ewolucji Kulturowej, starsza wykładowczyni języka portugalskiego, Uniwersytet Sztokholmski
Johan Lind, starszy profesor nadzwyczajny etologii, Uniwersytet w Linköping