Czytasz artykuł w trybie offline
Ekspert to za mało. Jak mówić o nauce, żeby słuchano
Badacze są dziś potrzebni nie tylko w laboratoriach, lecz także w rozmowach o zdrowiu, klimacie, edukacji, bezpieczeństwie czy nowych technologiach. Sama wiedza jednak nie wystarcza, by przekazać ją tak, by zrozumiał ją polityk, dziennikarz, samorządowiec czy osoba szukająca odpowiedzi w internecie. Polska Akademia Nauk uruchamia program expertPAN, który ma pomóc naukowcom skuteczniej uczestniczyć w debacie publicznej
„Panie dyrektorze, tylko bardzo proszę, niech pan nie opowiada o limfocytach, bo to nie jest miejsce na taki wykład”. Tak – według prezesa PAN prof. Marka Konarzewskiego – wyglądała jedna z rozmów przed spotkaniem z minister zdrowia. Chodziło o nową terapię i o to, by zamiast szczegółowo wyjaśniać jej mechanizm działania, pokazać, ilu pacjentom może pomóc, jak zmieni leczenie i czy zmniejszy koszty systemu.
Nie udało się. „I czym się to kończy? Oczywiście opowieścią o limfocytach” – wspominał Konarzewski. Ta anegdota dobrze pokazuje problem, z którym coraz częściej mierzą się badacze. Mają wiedzę, ale nie zawsze potrafią mówić językiem dostosowanym do odbiorcy.
Nie chodzi o rezygnację z precyzji ani o spłycanie nauki do kilku chwytliwych haseł. Chodzi o wybór właściwego poziomu szczegółowości. Urzędnik, polityk, dziennikarz czy pacjent rzadko potrzebuje wykładu z immunologii. Znacznie częściej chce wiedzieć, co wynika z danego odkrycia, jakie są jego ograniczenia i jakie decyzje można na tej podstawie podjąć.
Trzy zdania zamiast wykładu
Konarzewski mówił wprost, że naukowcy muszą nauczyć się skracać przekaz. „Musimy umieć trafiać czasem trzema zdaniami, bo decydenci nie mają czasu. Są przytłoczeni mnóstwem innych spraw i jeżeli będziemy zajmować im więcej niż pięć minut, to po prostu wyprą nas z pamięci” – podkreślał prezes PAN.
Nie dotyczy to wyłącznie kontaktów z administracją. Podobnie wygląda współpraca z mediami. Dziennikarze regularnie szukają ekspertów od zdrowia, klimatu, technologii czy edukacji, ale w praktyce często dzwonią do tych samych osób. „Bardzo często krąg ekspertów, do których dzwonimy, się zamyka. To jest ustalona grupa osób, które znamy i o których wiemy, że potrafią rozmawiać z mediami. A przecież bardzo chcielibyśmy to grono poszerzać” – mówiła dziennikarka Renata Kim.
Nie dlatego, że w Polsce brakuje kompetentnych badaczy. Wielu z nich unika mediów, nie wie, czego spodziewać się po rozmowie z dziennikarzem albo obawia się uproszczeń. Kim przekonywała jednak, że rozmowa z mediami nie jest egzaminem z wiedzy. „Bardzo państwa proszę, byście uwierzyli, że dziennikarz, który do państwa dzwoni, naprawdę szuka informacji. Szuka wytłumaczenia zjawiska, szuka zrozumienia. Nawet jeśli nie dla siebie, bo sam jest tylko przekaźnikiem, to dla tych wszystkich, którzy będą czytać, oglądać albo słuchać tego, co napisze lub nagra” – podkreślała.
Mówić nie do ludzi, tylko ludziom
Osobnym problemem pozostaje język instytucji naukowych. Prof. Jerzy Bralczyk zwracał uwagę, że wiele używanych w nich sformułowań brzmi tak, jakby miały raczej zniechęcać niż zainteresować.
„Gdybym wcześniej dowiedział się, że wystąpienia będą dotyczyły budowania społecznego zaufania czy aktywnej obecności w przestrzeni publicznej, tobym ich nie wysłuchał. Te frazy są kwintesencją błędu, który popełniamy, kiedy mówimy o czymś, czym chcemy zainteresować. Jeżeli chcemy zainteresować, to mówmy po ludzku” – mówił językoznawca.
Dobra komunikacja nauki nie polega na udawaniu, że wszystko jest proste. W wielu przypadkach uczciwa odpowiedź zaczyna się od słów: „to zależy”, „to skomplikowane”, „i tak, i nie”. Bralczyk podkreślał, że właśnie takie odpowiedzi najbardziej ceni u ekspertów, bo oddają rzeczywistą naturę wiedzy naukowej.
Jednocześnie złożoność nie może być usprawiedliwieniem dla niezrozumiałego języka. „Dobrze jest mówić nie do ludzi, tylko ludziom. Tak, żeby usłyszeli sens, a nie tylko tekst” – podkreślał.
Wiedza nie obroni się sama
Pandemia COVID-19, zmiany klimatu i rozwój sztucznej inteligencji pokazały, jak często społeczeństwo oczekuje odpowiedzi od naukowców. Potrzebują ich również administracja publiczna, samorządy, organizacje społeczne i media. Jeśli eksperci nie uczestniczą w tej rozmowie, ich miejsce zajmują osoby mniej kompetentne, ale bardziej dostępne i lepiej odnajdujące się w przestrzeni publicznej.
Na ten problem ma odpowiadać expertPAN. Program Polskiej Akademii Nauk jest skierowany do osób zajmujących się komunikacją w instytutach i komitetach PAN oraz do badaczy, którzy chcą skuteczniej mówić o swojej pracy poza środowiskiem naukowym. Wśród tematów znajdują się kontakty z mediami, wystąpienia publiczne, język komunikacji i obecność ekspertów w debacie publicznej.
Nie jest to więc wyłącznie projekt promocyjny. W założeniu ma pomóc naukowcom w sytuacjach, w których specjalistyczną wiedzę trzeba przełożyć na decyzję, komentarz, rozmowę lub wyjaśnienie dla osób spoza danej dziedziny.
Dla prof. Konarzewskiego stawka jest jednak znacznie większa niż sama sprawność komunikacyjna. „To jest więcej niż tylko kolejna próba sprawniejszego komunikowania tego, co robimy, społeczeństwu i decydentom. To naprawdę jest nasze być albo nie być” – mówił prezes PAN.
https://pan.pl/polska-akademia-nauk-zainaugurowala-projekt-expertpan
Polecane:
-
Artykuł
Gobi. Wielka przygoda polskiej paleontologii Przejdź do publikacji: Gobi. Wielka przygoda polskiej paleontologii
-
Artykuł
Morasko: kosmiczny plan dla Wielkopolski Przejdź do publikacji: Morasko: kosmiczny plan dla Wielkopolski
-
Wideo
„USA versus UE – finansowe domino naukowe” Przejdź do publikacji: „USA versus UE - finansowe domino naukowe”
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Dotrzeć do wielu osób
Dotrzeć do wielu osób Przejdź do publikacji: Dotrzeć do wielu osób
Przejdź do publikacji: Nie wszystko wolno profesorowi. O etyce w nauce i w mediach
Nie wszystko wolno profesorowi. O etyce w nauce i w mediach Przejdź do publikacji: Nie wszystko wolno profesorowi. O etyce w nauce i w mediach
Przejdź do publikacji: Zawód: science communicator