Wczorajsza debata z udziałem dr Karolina Zioło-Pużuk, wiceministry nauki, prof. Marka Konarzewskiego, Prezesa PAN, prof. Agnieszki Chacińskiej, prof. Magdaleny Musiał-Karg i prof. Krzysztofa Pyrcia z udziałem pytań publiczności przyniosła wiele cennych wniosków i opinii. Zdaniem środowiska reguły ewaluacji naukowej promują ilość nad jakością, co prowadzi do patologicznych zjawisk i rozleniwienia badaczy. Czasopisma drapieżne w ministerialnym wykazie zachęcają naukowców do pójścia „na skróty”.

Dariusz Jemielniak, prowadzący debatę:

Środowisko akademickie potrzebuje takiego dialogu, jaki mogliśmy zobaczyć w tej debacie. Owszem, nie zgadzaliśmy się w wielu rzeczach, w tym w kluczowej, będąca tematem dyskusji: zasadności przeprowadzenia ewaluacji na dotychczasowych zasadach. Mam jednak nadzieję, że gotowość do rozmowy i realnej refleksji, widoczna ze strony Pani Minister, daje nam asumpt do realnego działania na rzecz zmian projakosciowych, także w innych kwestiach. Serdecznie dziękuję osobom biorącym udział w debacie, w tym także tym z oglądających, którzy zadawali celne pytania i dodawali wartościowe komentarze. Musimy to powtórzyć.

Ankieta

Wczoraj i dziś Polska Akademia Nauk i Forum Akademickie prowadziły ankietę, w której respondenci opowiadali się za lub przeciw przeprowadzeniu ewaluacji za lata 2022-2025 na obecnych zasadach. Przez cały czas trwania ankiety odpowiedzi na „nie” stanowiły pomiędzy 60 a 70%, a w chwili jej zamknięcia – dziś o godz. 12tej, wynik wyglądały następująco:

Podsumowanie debaty

Zachęcamy do zapoznania się z podsumowaniem debaty autorstwa red. Mariusza Karwowskiego w Forum Akademickim publikując część dotyczącą pierwszej wypowiedzi Prezesa PAN:

Prof. Marek Konarzewski stanowczo zaoponował przeciwko kontynuowaniu ewaluacji na obecnych zasadach. Jako argumentu użył pieniędzy. Zauważył, że na publikacje w „drapieżnych” czasopismach wydano już około 100 mln zł, a najbardziej „płodny” okres, czyli końcówka czteroletniego cyklu, dopiero przed nami. Lekką ręką doliczyć więc trzeba kolejnych kilkadziesiąt milionów złotych.

To są pieniądze wyrzucone w błoto. Nie mogę spokojnie spać, kiedy myślę, jakiego rzędu to są kwoty. W samych instytutach PAN wydano już na ten cel 13 mln zł, a mówimy przecież o ledwie 7% społeczności naukowej w Polsce. Póki jeszcze można, zatrzymajmy tę ewaluację – apelował.

Dodał, że wydając pieniądze niezgodnie z celem, któremu powinny służyć, a więc podniesieniu jakości nauki, nie można liczyć na to, że społeczeństwo stanie za naukowcami. Jak w tej sytuacji zgłaszać postulaty w rodzaju 3% PKB na naukę? Żeby i te pieniądze zmarnować? – pytał retorycznie. Prezes PAN przypomniał, że niedawno przedstawiciele środowiska akademickiego zaproponowali ministrowi Marcinowi Kulaskowi uruchomienie specjalnej ścieżki legislacyjnej, która umożliwiłaby zniesienie artykułu 266 ustawy PSWiN (chodzi o artykuł mówiący, że ewaluację przeprowadza się co 4 lata – dop. MK).

Oczekiwałbym od ministerstwa, żeby przynajmniej spróbowało to zrobić – mówił. – Nie ukrywam, że życzyłbym sobie też, by jak najszybciej wydano rozporządzenie, które z dnia na dzień obniży punktację periodykom „drapieżnym” do np. 20 pkt. W Finlandii taka lista obejmuje 270 tytułów. Myślę, że to by skutecznie zniechęciło tych wszystkich, którzy mają zamiar wydać do końca roku w sumie kilkadziesiąt milionów złotych.

Zapowiedział, że niedługo upubliczni analizę prof. Marka Kwieka pokazującą, jak wygląda ten problem w poszczególnych instytutach Polskiej Akademii Nauk. Zdradził, że są jednostki, w których 60% indywidualnego dorobku jest lokowane w „drapieżnikach”.

Opublikujemy to z ogromną nadzieją, że inni też się uderzą w piersi. Naprawdę bardzo źle, jeśli będziemy brnęli w ten absurd, który wymusza dalsze wydawanie publicznych pieniędzy i to w kwotach powodujących zawrót głowy – zauważył.

Zapytał też wprost: czy z ministerstwa wyjdzie rozporządzenie, które zmieni punktację w taki sposób, że dyskusja o „predatorach” stanie się bezprzedmiotowa? Ewaluacja, w której część instytucji połowę slotów albo i więcej wypełni „drapieżnikami”, niewiele przecież powie o pozycji polskiej nauki.

Ruch, który wykonał minister Wieczorek na początku zeszłego roku, jest ostatnim, jeśli chodzi o wykaz czasopism. Żadnych zmian tam już nie będzie. Będziemy pracowali nad nową listą czasopism i wydawnictw, ale dopiero od nowej ewaluacji. Spróbujemy wprawdzie teraz wprowadzić mechanizmy, które spowodują, że nieetyczne praktyki nie będą podlegały ocenie, ale to nie jest równoznaczne z nową listą czasopism – jasno zadeklarowała Zioło-Pużuk.

Przejdź do treści