Gospodarki USA i Europy silnie zależą od imigrantów. Dane pokazują, jak bardzo
Wzrost retoryki antyimigracyjnej w Europie i USA sprawia, że jeszcze ważniejsze staje się spojrzenie poza strach i stereotypy. Migracja nie jest obciążeniem – przeciwnie, stanowi kluczowy motor wzrostu gospodarczego, odporności demograficznej i spójności społecznej. Dane z ostatnich dekad pokazują to jednoznacznie
W obliczu nasilonej retoryki antyimigracyjnej w Europie i Stanach Zjednoczonych warto odwołać się do faktów. Choć mobilność ludzi często przedstawiana jest jako zagrożenie, w rzeczywistości jest odwrotnie – to zjawisko fundamentalne dla rozwoju gospodarczego, stabilności demograficznej i więzi kulturowych.
Ignorowanie tego faktu to nie tylko błąd w kalkulacjach, lecz także sprzeczność z danymi empirycznymi i zasadami demokracji, które nowoczesne społeczeństwa deklarują, że chronią.
Migracja nie jest też zjawiskiem nowym, charakterystycznym dopiero dla XXI w. Od śródziemnomorskich diaspor w starożytności, przez wielkie migracje XX w., historia ludzkości definiowana była przez ruch. Miasta-państwa, imperia kolonialne i współczesne państwa narodowe powstawały – i upadały – dzięki przemieszczaniu się ludzi, języków, wiedzy i dóbr. Traktowanie mobilności jako zagrożenia oznacza ignorowanie tego historycznego wzorca i próbę uczynienia wyjątku – izolacji – regułą.
Każdy dyskurs polityczny, który przedstawia migrantów jako intruzów, a nie potencjalnych obywateli czy uczestników gospodarki, stanowi niebezpieczne zniekształcenie – nie tylko w wymiarze moralnym, lecz także strategicznym.
Migracja napędza gospodarki
W 2016 r. analiza McKinsey Global Institute wykazała, że choć migranci stanowili w 2015 r. zaledwie 3,3 proc. światowej populacji, odpowiadali za 9,4 proc. światowego PKB – około 6,7 bln dol. W samych Stanach Zjednoczonych ich wkład wyniósł 2 bln dol.
Nowsze badania potwierdzają te dane. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) oszacował w 2024 r., że napływ netto migrantów do strefy euro w latach 2020-2023 – w tym milionów uchodźców z Ukrainy – może zwiększyć potencjalny PKB regionu o dodatkowe 0,5 proc. do 2030 r.
To nie jest liczba marginalna – oznacza mniej więcej połowę całego przewidywanego wzrostu gospodarczego. Bez migracji europejska gospodarka miałaby znacznie bardziej ograniczone perspektywy.
Praca, innowacje, wzrost
W Stanach Zjednoczonych w 2023 r. ponad 31 mln imigrantów pracowało – stanowili 19 proc. całej siły roboczej. Według Rady Stosunków Międzynarodowych (Council on Foreign Relations) wskaźnik aktywności zawodowej migrantów wynosił 67 proc., w porównaniu z 62 proc. wśród osób urodzonych w USA. Różnica ta wskazuje na nieproporcjonalnie duży wkład imigrantów w przychody podatkowe, konsumpcję krajową i ogólną dynamikę gospodarczą.
Statystyki pokazują także, że imigranci nie konkurują z miejscowymi na równych warunkach – częściej podejmują pracę w zawodach fizycznie wymagających lub w takich, których nie obsadzają pracownicy lokalni. To potwierdza, że raczej uzupełniają, niż zastępują siłę roboczą urodzoną w kraju. Ich rola jest szczególnie istotna w warunkach pełnego zatrudnienia lub starzenia się społeczeństwa.
Migracja to jednak nie tylko siła robocza – to również nowe pomysły. Według Światowego Forum Ekonomicznego imigranci w USA mają o 80 proc. większe prawdopodobieństwo założenia nowej firmy niż osoby urodzone w kraju. Ponad 40 proc. przedsiębiorstw z listy Fortune 500 zostało założonych przez migrantów lub ich potomków.
Podobny wzorzec widoczny jest w nauce i technologii: znacząca część patentów składanych w USA ma przynajmniej jednego zagranicznego wynalazcę. Najlepsze amerykańskie uniwersytety opierają się także na studentach międzynarodowych, którzy podtrzymują rozwój programów STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria, matematyka). Innymi słowy, zamykanie granic oznacza zamykanie drzwi dla innowacji.
W Unii Europejskiej rola migrantów również jest znacząca. Według raportu MFW z 2024 r. w latach 2019-2023 dwie trzecie nowych miejsc pracy obsadzili migranci spoza UE. Statystyki te podważają popularne twierdzenie, że imigranci „zabierają pracę” – w rzeczywistości obsadzają wakaty strukturalne, których nie wypełnia ani automatyzacja, ani lokalny rynek pracy.
OECD ostrzegła w 2025 r., że jeśli więcej kobiet, osób starszych i imigrantów nie zostanie włączonych do rynku pracy, wzrost PKB per capita w krajach członkowskich spadnie z 1 proc. rocznie (2000-2020) do zaledwie 0,6 proc. do 2060 r. Z kolei bardziej inkluzywna polityka migracyjna mogłaby dodać co najmniej 0,1 punktu procentowego do rocznego wzrostu.
Przekazy pieniężne – globalna redystrybucja
World Migration Report 2024 potwierdził, że globalne przekazy pieniężne od migrantów – środki wysyłane do rodzin w krajach pochodzenia – osiągnęły w 2022 r. wartość 831 mld dol. To wzrost o ponad 650 proc. w porównaniu z 2000 r.
Kwota ta znacząco przewyższa oficjalną pomoc rozwojową, a często także bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Pełni jednak podobną funkcję: przekazy inwestowane są głównie w zdrowie, edukację i mieszkalnictwo. W praktyce stanowią więc globalny mechanizm redystrybucji bogactwa, który nie przechodzi przez żadne systemy multilateralne. Dla odbiorców ich wpływ jest stabilizujący i głęboko humanitarny.
Wyzwania i przyszłość
To nie tylko kwestia ekonomiczna. Gdy retoryka polityczna i społeczna zaczyna wykluczać osoby postrzegane jako obce, podkopuje zdolność społeczeństw do adaptacji i rozwoju. Ignorowanie dowodów ma wysoką cenę, którą można podsumować w trzech wymiarach:
- straty gospodarcze – ograniczenie imigracji oznacza rezygnację z kluczowego źródła wzrostu, innowacji i stabilności fiskalnej;
- niestabilność społeczną – dyskurs antyimigracyjny wzmacnia stygmatyzację, co osłabia spójność społeczną;
- słabość geopolityczną – ograniczona imigracja to utrata pozycji w świecie coraz bardziej opartym na rywalizacji o talenty i kapitał ludzki.
Dobra wiadomość jest taka, że istnieją sprawdzone rozwiązania. Od usprawnienia procesów uznawania kwalifikacji zawodowych po regionalne systemy koordynacji migracji – rządy dysponują już narzędziami, by działać. Wyzwanie ma charakter polityczny, a przede wszystkim narracyjny. Opinia publiczna – kształtowana przez dyskurs polityczny – musi dostrzec i zaakceptować wartość mobilności jako części współczesnego kontraktu społecznego.
Jak trafnie zauważa Światowe Forum Ekonomiczne, migracja to nie problem do rozwiązania, lecz strategiczny zasób, którym należy zarządzać mądrze i humanitarnie. Niedocenianie jej roli oznacza podważanie fundamentów globalnego rozwoju w XXI w.
Autor:
Deniz Torcu, profesor nadzwyczajny globalizacji, biznesu i mediów w IE University.
Oryginalny tekst ukazał się w The Conversation: US and European economies depend heavily on immigrants – decades of data reveal just how much