EM-DAT nie jest zwykłym archiwum, ale stale aktualizowanym systemem weryfikacji danych o katastrofach z całego świata. Po cięciach finansowania związanych z USAID przyszłość bazy stanęła pod znakiem zapytania Od ponad trzydziestu lat baza EM-DAT, prowadzona przez Centre for Research on the Epidemiology of Disasters przy UCLouvain, gromadzi dane o powodziach, burzach, trzęsieniach ziemi, suszach i innych katastrofach z całego świata. Zawiera dziś ponad 27 tys. rekordów sięgających 1900 r. […]
EM-DAT nie jest zwykłym archiwum, ale stale aktualizowanym systemem weryfikacji danych o katastrofach z całego świata. Po cięciach finansowania związanych z USAID przyszłość bazy stanęła pod znakiem zapytania
Od ponad trzydziestu lat baza EM-DAT, prowadzona przez Centre for Research on the Epidemiology of Disasters przy UCLouvain, gromadzi dane o powodziach, burzach, trzęsieniach ziemi, suszach i innych katastrofach z całego świata. Zawiera dziś ponad 27 tys. rekordów sięgających 1900 r. Korzystają z niej naukowcy, organizacje humanitarne, agencje ONZ i administracje państwowe. Dane z EM-DAT pomagają oceniać skalę strat, analizować trendy i budować systemy reagowania kryzysowego.
Teraz przyszłość bazy stoi pod znakiem zapytania. Naukowcy z UCLouvain informują, że obecne środki wystarczą jedynie do końca roku. Powodem jest zakończenie finansowania przez USAID, które przez lata wspierało utrzymanie infrastruktury i zespołu odpowiedzialnego za aktualizację danych.
To właśnie stała praca ludzi odpowiada za wartość EM-DAT. Baza nie jest automatycznym zbiorem rekordów, lecz stale aktualizowanym systemem, w którym dane są sprawdzane, porównywane i uzupełniane wraz z napływem nowych informacji. W praktyce oznacza to często miesiące pracy nad pojedynczym wydarzeniem.
„Gdyby naprawdę miało dojść do zamknięcia, dajcie chociaż zrobić backup, żebyśmy mieli kopię” – mówi Michał Brennek z Instytut Geofizyki PAN. „Kiedy coś się dzieje, czy to nagła powódź na Sumatrze, czy niż Boris uderzający we wrześniu 2024 r. w Dolny Śląsk, EM-DAT jest pierwszym miejscem, do którego sięgam, żeby uchwycić skalę zdarzenia i wiedzieć, gdzie szukać dalej bardziej szczegółowych danych”.
Dane trzeba stale weryfikować
Brennek zwraca uwagę, że rekordy dotyczące katastrof zmieniają się wraz z pojawianiem się nowych raportów. Widać to choćby na przykładzie strat wywołanych przez niż Boris. „Rekord czeski mówi już o trzech miliardach dolarów strat, podczas gdy polski nadal wskazuje około 157 mln dolarów, choć rzeczywiste straty raportowane przez polski rząd są wielokrotnie wyższe. Ta różnica z czasem zostanie skorygowana, ale tylko dlatego, że ludzie w CRED dostają wynagrodzenie za weryfikację danych, porównywanie źródeł i aktualizowanie rekordów. Jeśli odetnie się finansowanie, ta praca po prostu się zatrzyma” – podkreśla badacz.
Znaczenie EM-DAT szczególnie dobrze widać w regionach, gdzie lokalne dane są niepełne albo rozproszone między różnymi instytucjami i językami. Według Brenneka dotyczy to m.in. Archipelagu Malajskiego, jednego z najbardziej narażonych na katastrofy regionów świata.
Sama Indonezja ma w bazie ponad 900 wpisów i ponad ćwierć miliona udokumentowanych zgonów związanych z katastrofami. Polska ma 97 rekordów sięgających 1928 r. Dzięki EM-DAT dane z bardzo różnych państw można analizować w jednym systemie i według wspólnych kryteriów.
Problem większy niż jedna baza danych
W ostatnich latach znaczenie takich baz rośnie wraz ze wzrostem liczby katastrof związanych ze zmianą klimatu. Dane historyczne są wykorzystywane nie tylko do badań naukowych, lecz także do modelowania ryzyka i projektowania systemów ostrzegania.
Dlatego badacze podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego projektu naukowego. Bez finansowania może zostać przerwany ciągły zapis danych o skutkach katastrof prowadzony od 125 lat.
„Pozwolić, by 125-letni zapis skutków katastrof rozpadł się przez lukę finansową, która w skali badań klimatycznych jest niewielka, byłoby skrajnie krótkowzroczne. Koszt odbudowania tego od zera, o ile w ogóle byłoby to możliwe, byłby wielokrotnie wyższy niż koszt utrzymania bazy. A prawdziwą cenę zapłaciłyby społeczności, które systemy ostrzegania oparte na takich danych mają chronić” – podsumowuje Brennek.
Źródła:
UCLouvain / Centre for Research on the Epidemiology of Disasters (CRED)
EM-DAT: (emdat.be)
Komentarz Michała Brenneka, Zakład Fizyki Atmosfery, Instytut Geofizyki PAN.
Polecane:
-
Artykuł
10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty? Przejdź do publikacji: 10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty?
-
Wideo
Czy las potrzebuje nas? O Puszczy Białowieskiej w podcaście „A o tym PAN słyszał?” Przejdź do publikacji: Czy las potrzebuje nas? O Puszczy Białowieskiej w podcaście „A o tym PAN słyszał?”
-
Deorbitacja pod lupą. Rakiety zmieniają chemię atmosfery Przejdź do publikacji: Deorbitacja pod lupą. Rakiety zmieniają chemię atmosfery
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: 5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie
5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie Przejdź do publikacji: 5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie
Przejdź do publikacji: Bumerang z ciosu mamuta i kciuk człowieka. Co jaskinia Obłazowa mówi nam o najstarszych mieszkańcach Polski?
Bumerang z ciosu mamuta i kciuk człowieka. Co jaskinia Obłazowa mówi nam o najstarszych mieszkańcach Polski? Przejdź do publikacji: Bumerang z ciosu mamuta i kciuk człowieka. Co jaskinia Obłazowa mówi nam o najstarszych mieszkańcach Polski?
Przejdź do publikacji: Deorbitacja pod lupą. Rakiety zmieniają chemię atmosfery