Między powodzią a suszą. Polskie rzeki w nowej rzeczywistości
Spękana, wysuszona ziemia – jeden z najbardziej czytelnych obrazów suszy.
Fot. Gannu03 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Czy polskie rzeki mogą wyschnąć? To pytanie otwiera najnowszy odcinek podcastu O co chodzi z tą nauką?, w którym Jędrzej Rosiewicz rozmawia z dr. Pawłem Jarosiewiczem z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN
Spadek poziomu wody w rzekach obserwowany jest w Polsce od lat. Rekordowo niskie stany Wisły – w niektórych miejscach sięgające kilku centymetrów – nie oznaczają jeszcze całkowitego zaniku przepływu, ale pokazują skalę problemu. Dr Jarosiewicz podkreśla, że nawet gdy wodowskaz wskazuje zero, woda może nadal płynąć inną częścią koryta.
Najbardziej narażone są małe rzeki i cieki, które potrafią zanikać niemal niezauważenie. W górnym odcinku Bzury w Łodzi przepływ w ostatnich latach praktycznie ustał, a dawne koryto zarosło. Podobne procesy zachodzą w wielu zlewniach miejskich i rolniczych.
Przyczyny są złożone, ale kluczowe pozostają dwie. Po pierwsze – zmiana klimatu. Opady nie maleją znacząco, lecz rosną temperatury i parowanie, przez co woda szybciej znika z krajobrazu. Coraz rzadsze są też śnieżne zimy, które wcześniej zasilały rzeki wiosną. Po drugie – sposób zagospodarowania zlewni. Uszczelnione miasta, uproszczone rolnictwo i regulacja rzek sprawiają, że woda nie zatrzymuje się w krajobrazie. Zamiast wsiąkać, szybko spływa, zwiększając ryzyko powodzi, a potem równie szybko znika, pogłębiając suszę. Te same procesy odpowiadają więc za oba zjawiska. To wyjaśnia pozorny paradoks: coraz częstsze powodzie i jednocześnie coraz głębsze niedobory wody. Intensywne, krótkotrwałe opady nie rozwiązują problemu, bo woda nie jest zatrzymywana tam, gdzie spada.
Rozwiązania istnieją, ale wymagają zmiany podejścia. Kluczowe jest zatrzymywanie wody w całej zlewni – m.in. poprzez poprawę jakości gleb, zwiększenie zawartości materii organicznej i odbudowę bardziej zróżnicowanego krajobrazu. Nawet niewielki wzrost zawartości węgla organicznego może znacząco zwiększyć zdolność gleby do magazynowania wody. Równie ważne są działania w miastach: ograniczanie powierzchni nieprzepuszczalnych i przywracanie przestrzeni, które pozwalają wodzie wsiąkać w grunt.
Problem ma charakter globalny, ale Polska jest szczególnie wrażliwa ze względu na ograniczone zasoby wodne i położenie z dala od oceanu. W części regionów roczne opady spadają poniżej 400 mm. To oznacza, że przyszłość rzek zależy nie tylko od klimatu, lecz także od decyzji podejmowanych lokalnie. Rzeki nie znikną – ale mogą stać się płytsze, bardziej nieregularne i mniej przewidywalne niż dziś.
Najnowszego odcinka podcastu O co chodzi z tą naukąrealizowanego przez Polską Akademię Nauk i radiową Czwórkę można posłuchać tutaj.

Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Ekosystem w stresie. Prof. Jagodziński o przyszłości polskich lasów
Ekosystem w stresie. Prof. Jagodziński o przyszłości polskich lasów Przejdź do publikacji: Ekosystem w stresie. Prof. Jagodziński o przyszłości polskich lasów
Przejdź do publikacji: Drzewa obniżają temperaturę, ale brudzą auta. Polska logika w czasach suszy
Drzewa obniżają temperaturę, ale brudzą auta. Polska logika w czasach suszy Przejdź do publikacji: Drzewa obniżają temperaturę, ale brudzą auta. Polska logika w czasach suszy
Przejdź do publikacji: Prof. Rowiński: Idzie susza, potem powódź