Po 66 latach z Antarktydy powróciło ciało Dennisa „Tinka” Bella, brytyjskiego meteorologa, który zginął, wpadając do szczeliny lodowca. Szczątki i osobiste przedmioty Bella odkryli w styczniu uczestnicy 48. Polskiej Wyprawy Antarktycznej, prowadzonej przez Polską Akademię Nauk przy Stacji im. Henryka Arctowskiego
19 stycznia, podczas prac terenowych w rejonie Lodowca Ekologii w Zatoce Admiralicji na Wyspie Króla Jerzego, członkowie grupy technicznej 48. Polskiej Wyprawy Antarktycznej natknęli się na ludzkie kości i fragmenty wyposażenia sprzed kilkudziesięciu lat.
Miejsce znaleziska oznaczono przy użyciu ręcznego GPS, a decyzję o natychmiastowym zabezpieczeniu terenu podjęto jeszcze tego samego dnia, zanim śnieg mógł je przykryć, a erozja uszkodzić.
Teren wysokiego ryzyka
Do prac powołano zespół specjalistów z Uniwersytetu Łódzkiego, Polskiej Akademii Nauk i firmy Skala 3D: archeologa i geomorfologa dr. Piotra Kittla, antropolog dr Paulinę Borówkę, glacjologa dr. Dariusza Puczkę, archeologa Artura Gintera oraz geodetę Artura Adamka.
Badania prowadzono w wyjątkowo trudnych warunkach, na stromym stoku o nachyleniu 30-45 stopni, w obszarze wysokiego ryzyka, gdzie niestabilna morena z rdzeniem lodowym narażona jest na obrywy, lawiny gruzu i osuwiska.
„Pod wpływem grawitacji lodowce przesuwają masy lodu, a wraz z nimi nasz bohater odbył swoją wędrówkę” – piszą w notce prasowej członkowie zespołu.
Ciało Bella przesunęło się w ciągu dziesięcioleci o setki metrów od miejsca wypadku.

Zabezpieczenie znaleziska
Badacze przeprowadzili cztery ekspedycje terenowe, korzystając z wyznaczonych ścieżek, by systematycznie przeszukać teren.
Każdy artefakt i fragment kości dokumentowano fotograficznie, nanoszono na mapę przy pomocy GPS i włączano do trójwymiarowego modelu miejsca. Do dokumentacji użyto również dronów. Szczątki zabezpieczano metodą bezkontaktową, aby uniknąć zanieczyszczenia materiału przeznaczonego do analizy DNA.
Znalezisko obejmowało nie tylko szczątki ludzkie, ale także przedmioty codziennego użytku i sprzęt. Wśród nich znalazły się elementy brytyjskiej wojskowej radiostacji z czasów II wojny światowej, fragmenty namiotów i kijów narciarskich z bambusa, lampa naftowa lub benzynowa, szklane pojemniki po kosmetykach oraz drewniane elementy wyposażenia.
Część tkanin była zwinięta i zachowana w bardzo dobrym stanie, co świadczy o minimalnym przemieszczaniu się wewnątrz lodowca.
Historia wypadku i powrót do domu
Historia, do której odwoływały się artefakty, była dobrze udokumentowana.
26 lipca 1959 r. Dennis „Tink” Bell, 25-letni meteorolog z Falkland Islands Dependencies Survey, wpadł do szczeliny lodowca podczas pomiarów na zachodnim brzegu Zatoki Admiralicji. Koledzy próbowali go wyciągnąć, ale pasek, do którego przypięto linę, pękł. Ciała – mimo intensywnych poszukiwań – nie udało się odnaleźć.
W maju 2025 r. polscy badacze przekazali zabezpieczone szczątki stronie brytyjskiej. British Antarctic Survey przeprowadziło badania DNA, które potwierdziły tożsamość zmarłego.
„Zrobiliśmy wszystko, aby Dennis mógł wrócić do domu” – podkreślili w oświadczeniu dr Piotr Kittel, dr Paulina Borówka i dr Dariusz Puczko.
Rodzina Bella przyjęła tę wiadomość z ulgą. Jego brat, David Bell, powiedział mediom, że przez lata przyzwyczaił się do braku odpowiedzi, ale „nadzieja na odnalezienie brata była czymś niezwykle poruszającym”.
Badacze z PAN i Uniwersytetu Łódzkiego zapowiadają kolejne prace w rejonie Lodowca Ekologii. „Topniejące lodowce odsłaniają wiele śladów przeszłości” – zaznaczają badacze.
Odkrycia takie jak to są nie tylko elementem historii badań polarnych, ale także świadectwem zmian klimatycznych, które przyspieszają proces odsłaniania dawnych warstw lodu.