Badanie opublikowane w Science Advances wskazuje na niezamierzony efekt uboczny walki ze smogiem – przyspieszenie globalnego ocieplenia

Autorzy badania wyjaśniają, że aerozole, czyli drobne cząstki zawieszone w powietrzu, odbijają część promieniowania słonecznego w przestrzeń kosmiczną, co chłodzi atmosferę. Gdy spada ich ilość, zwłaszcza w Azji Wschodniej, efekt cieplarniany może być silniej odczuwalny.

„Większość wzrostu globalnej temperatury powierzchni w ciągu ostatnich 10-15 lat mogła wynikać z redukcji aerozoli” – pisze w The Conversation współautor badania Johannes Quaas, klimatolog z Uniwersytetu w Lipsku. Dodaje jednak, że nie oznacza to, że powinniśmy ponownie zanieczyszczać powietrze, lecz że musimy znacznie szybciej ograniczać emisje gazów cieplarnianych.

Chiny, Japonia, Korea i efekt domina

Zespół badawczy skoncentrował się na analizie zmian w Azji Wschodniej, gdzie od lat drugiej dekady XXI w. obserwuje się znaczny spadek emisji zanieczyszczeń przemysłowych, w szczególności tlenków siarki (SO₂), będących głównym źródłem chłodzących aerozoli siarczanowych. W Chinach, które wdrożyły ambitne programy oczyszczania powietrza, emisje SO₂ spadły o około 70 proc. w latach 2006-2020.

Zgodnie z analizą, w regionie Azji Wschodniej zmniejszenie ilości aerozoli w atmosferze doprowadziło do zwiększenia ilości promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi o około 2 waty na metr kwadratowy. To mniej więcej tyle samo, ile dodaje dwutlenek węgla (CO₂) na przestrzeni kilku dekad.

„Ten efekt regionalny ma konsekwencje globalne” – podkreśla Quaas. Powietrze w atmosferze nie zna granic politycznych, dlatego zmiany w jednym regionie mogą wpływać na cyrkulację atmosferyczną i bilans energetyczny całej planety.

Nieintuicyjny sukces polityki klimatycznej

Zjawisko to znane jest od dawna jako „globalne ocieplenie ukryte” (ang. masked warming). Aerozole przemysłowe, choć szkodliwe dla zdrowia, skutecznie maskowały część skutków emisji gazów cieplarnianych. Gdy ich ilość spada, temperatura zaczyna szybciej rosnąć. Autorzy badania sugerują, że globalne tempo ocieplenia może obecnie być o około 0,1 st. Celsjusza wyższe niż byłoby, gdyby aerozole nadal znajdowały się w atmosferze w większej ilości.

Warto przypomnieć, że wcześniejsze prognozy Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu uwzględniały ten efekt, jednak nowe dane satelitarne i modele klimatyczne pozwoliły oszacować jego skalę z większą dokładnością.

Podwójne wyzwanie: klimat i zdrowie

Badacze podkreślają, że nie jest to argument za wstrzymywaniem działań na rzecz czystego powietrza. Wręcz przeciwnie: dowodzi konieczności szybszego przejścia na czyste źródła energii, które nie emitują ani gazów cieplarnianych i aerozoli. „To nie jest dowód na to, że zanieczyszczenie powietrza jest dobre. To kolejny powód, dla którego musimy szybciej odchodzić od spalania paliw kopalnych” – pisze Quaas.

Innymi słowy: trzeba zlikwidować obie grupy zanieczyszczeń jednocześnie, zanim efekt uboczny czystszej atmosfery przyspieszy zmiany klimatu ponad zdolność adaptacyjną społeczeństw i ekosystemów.

Zgodnie z prognozami zespołu badawczego, jeśli obecne trendy się utrzymają, to tzw. ujawniony efekt cieplarniany (ang. unmasking effect) może w najbliższych dekadach zwiększyć globalne temperatury o dodatkowe 0,2 st. Celuszua.

Źródła:

Przejdź do treści