Czy świat skończy się w jednej chwili, czy raczej będzie się rozpadał powoli, na naszych oczach? W najnowszym odcinku podcastu O co chodzi z tą nauką? Weronika Puszkar rozmawia z Agatą Kaźmierska i Wojciechem Brzezińskim, redaktorami portalu Academia Polskiej Akademii Nauk oraz autorami książki Co to będzie? Krótki przewodnik po końcach świata

Dawne wizje apokalipsy opierały się na przepowiedniach, mitach i religijnych znakach. Współczesne lęki są inne, choć sam mechanizm strachu pozostaje podobny. Wojciech Brzeziński zauważa, że zmienił się język zagrożeń, ale nie skłonność do upraszczania rzeczywistości.

„Lubimy się bać straszliwych, wielkich rzeczy, podczas gdy te, które naprawdę stanowią zagrożenie, jakoś nam umykają” – podkreśla. W efekcie więcej uwagi przyciągają abstrakcyjne wizje zbuntowanej superinteligencji niż złożone procesy społeczne, które już dziś wpływają na życie milionów ludzi.

Niektóre zagrożenia nie tracą jednak na aktualności. Tak jak w czasach zimnej wojny, tak i dziś jednym z największych pozostaje broń jądrowa. Agata Kaźmierska przypomina o incydentach, w których świat był o włos od katastrofy. „Dochodziło do sytuacji, w których atomówki po prostu wypadały z samolotów” – mówi. 

Największe niebezpieczeństwo wiązało się jednak zawsze z fałszywymi alarmami. W historii zdarzało się, że alarm wywołał… Księżyc albo niedźwiedź, który wszedł na teren bazy wojskowej. „Wojna kilka razy wisiała na włosku” – dodaje Kaźmierska, zwracając uwagę, że dziś dodatkowym problemem jest rozpad systemu traktatów ograniczających zbrojenia.

Do listy zagrożeń coraz częściej dopisywana jest także sztuczna inteligencja — nie jako zbuntowana superistota rodem z hollywoodzkich filmów, lecz jako narzędzie realizujące źle zdefiniowane cele. Brzeziński odwołuje się do znanego eksperymentu myślowego Nicka Bostroma, w którym maszyna zaprogramowana do produkcji spinaczy zamienia w nie cały świat. „Coś, co miało być wyłącznie pomocne, może stać się destrukcyjne, jeśli jego cele rozmijają się z ludzkimi potrzebami” – zauważa. Wystarczy wyobrazić sobie system, którego zadaniem jest ochrona klimatu, a który uzna, że najprostszym sposobem osiągnięcia tego celu jest eliminacja ludzi.

Jednym z najmniej spektakularnych, a zarazem najbardziej nieuchronnych scenariuszy pozostaje jednak kryzys demograficzny. Spadek liczby ludności dotyczy już większości świata. „W 2100 r. krajów z dodatnim przyrostem naturalnym zostanie zaledwie sześć” – mówi Brzeziński. Przy obecnym tempie zmian, bez migracji, liczba Polaków mogłaby spaść do zaledwie kilku milionów.

O co chodzi z tą nauką? to podcast Polskiej Akademii Nauk i radiowej Czwórki, w którym Dominika Puszkar rozmawia o zjawiskach kształtujących współczesny świat — bez sensacji, za to z danymi, kontekstem i krytycznym namysłem. Najnowszego odcinka można posłuchać tutaj.

Przejdź do treści