Jak wykorzystać rosnące wydatki na obronność tak, żeby nie kończyły się na zakupach sprzętu, ale budowały trwałe kompetencje technologiczne? 

Technologie dual use zwykle kojarzą się z dronami, łącznością albo satelitami, ale ich znaczenie jest znacznie szersze. To rozwiązania, które mogą trafić do wojska, a później znaleźć zastosowanie także w energetyce, logistyce, ochronie infrastruktury, medycynie czy przemyśle. Dlatego rozmowa o obronności coraz częściej staje się rozmową o odporności państwa i o tym, jak budować własne zaplecze technologiczne.

W centrum tej układanki są dziś szybkość i zdolność adaptacji. Wojna w Ukrainie pokazała, że nowa technologia może w ciągu miesięcy przejść drogę od eksperymentu do powszechnego użycia, a równie szybko zostać zmodyfikowana lub zastąpiona kolejną wersją. To zmienia sposób myślenia o badaniach, finansowaniu i wdrożeniach.

Kadry są tu równie ważne jak sprzęt. Nie chodzi tylko o żołnierzy, ale też o inżynierów, operatorów, techników, naukowców i pracowników przemysłu. Bez ludzi, którzy potrafią projektować, testować i rozwijać nowe rozwiązania, nawet najlepszy pomysł kończy się zależnością od zagranicznych dostawców. Dlatego inwestycje w bezpieczeństwo obejmują także uczelnie, instytuty badawcze i zaplecze produkcyjne.

Równie ważna jest zdolność przeprowadzenia technologii przez cały proces rozwoju. Sam prototyp nie wystarcza. Potrzebne są testy, kolejne wersje, poprawki i wdrożenie, a potem dalszy rozwój produktu już po wejściu do użycia. To właśnie na tym etapie najłatwiej stracić obiecujące rozwiązania, które dobrze wypadają w laboratorium, ale nie trafiają do praktyki. Jeśli państwo traktuje część technologii jako strategiczne, musi być gotowe finansować je także wtedy, gdy zaczyna się najtrudniejsza faza.

Największy potencjał widać dziś w kilku obszarach: technologiach bezzałogowych, sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwie, łączności, systemach satelitarnych i technologiach kwantowych. Polska ma tu już kompetencje badawcze i przemysłowe, co daje szansę na rozwijanie własnych rozwiązań zamiast wyłącznie kupowania gotowych produktów. Warunkiem jest jednak mocne zaplecze produkcyjne.

Podobnie trzeba patrzeć na zakupy zagranicznego sprzętu. Sam import nie buduje trwałej siły państwa, jeśli nie idzie za nim własny serwis, modernizacja i rozwój kolejnych wersji. Dopiero wtedy wydatki na obronność zaczynają wzmacniać także naukę, przemysł i zdolność do eksportu. Technologie podwójnego zastosowania nie są więc niszowym tematem dla specjalistów od obronności. To test tego, czy państwo potrafi połączyć badania, produkcję i finansowanie w jeden działający system.

W podcaście Rozmowy Akademii o tych wyzwaniach Wojciech Brzeziński rozmawia z prof. Marcinem Lackowskim, dyrektorem Instytutu Maszyn Przepływowych PAN, prof. Jerzym Małachowskim, dyrektorem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, oraz Damianem Ratką, analitykiem i starszym redaktorem portalu Defence24.

Podcastu „Rozmowy Akademii” można posłuchać tutaj:

Przejdź do treści