Paradoks radykalnych protestów klimatycznych: kiedy farba i blokady działają
Radykalne formy protestów klimatycznych – takie jak blokady ulic, przyklejanie się do budynków czy oblewanie ich farbą – osłabiają poparcie dla organizacji, które je organizują. Jednocześnie jednak podnoszą poziom niepokoju o zmiany klimatu i wzmacniają indywidualne postawy proekologiczne
Organizacje takie jak Extinction Rebellion czy Just Stop Oil od lat stosują taktyki zakłócające codzienne życie – od blokad mostów po dewastację budynków. Jak podkreślają autorzy badania, Jarren L. Nylund, Michael Thai i Matthew J. Hornsey z University of Queensland, to klasyczny „dylemat aktywisty”: radykalne działania przyciągają uwagę i zmuszają media oraz polityków do reakcji, ale jednocześnie zrażają część opinii publicznej.
W ramach dwóch eksperymentów sprawdzono, jak postrzegane są różne formy protestów. Pierwsze badanie objęło 178 studentów psychologii w Australii, drugie – 511 osób z reprezentatywnej próby w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy czytali fikcyjne artykuły prasowe opisujące protesty klimatyczne. W scenariuszach umiarkowanych aktywiści trzymali transparenty i demonstrowali przez godzinę. W scenariuszach radykalnych blokowali wejścia do budynków, przyklejali się do drzwi i spryskiwali ściany farbą.
Mniej sympatii dla aktywistów, więcej troski o klimat
W obu badaniach radykalne protesty oceniano jako wyraźnie bardziej niemoralne (średnio 3,1 w skali 1-5) niż umiarkowane (2,5). Osoby badane deklarowały także mniejsze emocjonalne związki z aktywistami (2,6 wobec 3,0) i niższą identyfikację z ich działaniami (2,2 wobec 2,6). Poparcie dla ruchu spadało – z 3,0 do 2,7 w pierwszym badaniu i z 2,6 do 2,4 w drugim.
Jednocześnie w brytyjskiej próbie osoby czytające o radykalnych protestach wykazywały większe zaniepokojenie zmianami klimatu (3,4 wobec 3,2) oraz silniejszą gotowość do osobistych działań proekologicznych (3,7 wobec 3,6). Efekt był niewielki, ale statystycznie istotny – różnica wynosiła około 0,2 punktu w pięciostopniowej skali.
Badacze sprawdzili również, czy reakcje społeczne zależą od tego, kto staje się celem protestu. W jednym scenariuszu aktywiści blokowali siedzibę koncernu Shell, w innym – centrum handlowe Harrods. Założenie było takie, że atak na firmę paliwową (postrzeganą jako współodpowiedzialną za kryzys klimatyczny) będzie oceniany łagodniej niż zakłócanie życia zwykłym ludziom.
Różnica faktycznie była widoczna – protest przeciwko Shellowi uzyskał średnią ocenę „zasłużenia” 2,7 w skali 1-5, podczas gdy blokada centrum handlowego jedynie 2,1. Nie przełożyło się to jednak na wyższe poparcie dla aktywistów. Kluczowe znaczenie miała skala zakłóceń – radykalne akcje konsekwentnie obniżały sympatię i identyfikację z protestującymi.

Znaczenie dla ruchów społecznych
Wyniki wskazują, że radykalne akcje podważają poparcie dla konkretnych organizacji, ale nie dla samej idei działań klimatycznych. Co więcej, w brytyjskiej próbie nie odnotowano spadku ogólnego poparcia dla ruchu klimatycznego jako całości – przeciwnie, radykalne działania zwiększały świadomość problemu i intencje indywidualnych działań proekologicznych.
„Nasze badania pokazują, że ekstremalne formy protestu nie podważają ogólnego poparcia dla walki z kryzysem klimatycznym, ale uderzają w organizacje, które je stosują” – komentuje prof. Matthew Hornsey z University of Queensland.
Zdaniem autorów efekt „radykalnego skrzydła” może działać na korzyść bardziej umiarkowanych odłamów ruchu. Gdy część grup sięga po radykalne metody, pozostałe wydają się opinii publicznej bardziej rozsądne i wiarygodne. To z kolei może zwiększać ich szanse na zdobycie poparcia i realny wpływ na politykę klimatyczną.
Źródło:
Nylund, J. L., Thai, M., & Hornsey, M. J. (2025). The climate activist’s dilemma: Extreme protests reduce movement support but raise climate concern and intentions. Journal of Environmental Psychology, 106, 102682. https://doi.org/10.1016/j.jenvp.2025.102682