„Partnerzy czy lobbyści?” Kontrowersje po sejmowej komisji o dzieciach w sieci
Wystąpienie Michała Gramatyki, wiceministra cyfryzacji, podczas wspólnego posiedzenia sejmowych komisji ds. Dzieci i Młodzieży oraz ds. Cyfryzacji, wzbudziło kontrowersje i pytania o granice współpracy państwa z wielkimi firmami technologicznymi.
Posiedzenie dotyczyło bezpieczeństwa dzieci w internecie i towarzyszyła mu prezentacja raportu „Internet Dzieci”, który przedstawia niepokojącą skalę nadużyć wobec najmłodszych użytkowników sieci.
Raport przygotowany m.in. przez Fundację Instytut Cyfrowego Obywatelstwa oraz firmę Gemius wykazał, że aż 58 proc. dzieci w wieku 7-12 lat korzysta z serwisów społecznościowych, mimo formalnych zakazów. Dane wskazują również na powszechny kontakt dzieci z cyberprzemocą i treściami seksualnymi. Większość z dzieci spędza w internecie więcej czasu niż dorośli – średnio 4,5 godziny dziennie, przeglądając głównie platformy streamingowe i społecznościowe. Tylko ułamek tego czasu, zaledwie sześć minut dziennie, poświęcany jest na aplikacje edukacyjne.
Raport wskazuje, że kluczowym problemem jest brak skutecznej weryfikacji wieku użytkowników przez platformy cyfrowe oraz niewystarczające mechanizmy prewencji. Dane opierają się m.in. na analizach Interpolu i wieloletnich pomiarach Gemius.
Kontrowersje po posiedzeniu sejmowej komisji
Prezentacja wyników raportu odbyła się podczas wspólnego posiedzenia sejmowych komisji ds. Dzieci i Młodzieży oraz ds. Cyfryzacji. Ton i treść części wypowiedzi wzbudziły jednak kontrowersje.
Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka nazwał przedstawicielki Google i Mety „naszymi partnerami” i podziękował im za działania na rzecz ochrony dzieci w internecie. „ Zarówno pani Jagoda [Zakrzewska z Google], jak i Ksenia [Nowicka z Mety] to są dla mnie pierwsze linie kontaktu. Ich obecność na tej komisji też jest wyrazem szacunku dla najwyższych organów władzy tego państwa” – mówił Gramatyka.
Słowa padły chwilę po prezentacji danych dowodzących, że dzieci są masowo obecne na platformach tych właśnie firm – często wbrew regulacjom – i że nie są tam wystarczająco chronione. Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, która współtworzyła raport, podkreśliła w mediach społecznościowych: „Popieranie firm, które zaprzeczają faktom, jest urągające obywatelom i obywatelkom”.
Jagoda Zakrzewska z Google stwierdziła, że YouTube nie jest serwisem społecznościowym, mimo że – jak zauważyła Magdalena Bigaj – użytkownicy mają tam profile, komentują i tworzą społeczności, w tym wokół tzw. patostreamerów. Ksenia Nowicka z Mety utrzymywała z kolei, że polityki ochrony firmy dotyczą wyłącznie osób powyżej 13. roku życia, ponieważ „tylko tacy użytkownicy korzystają z ich platform”, co również przeczy danym z raportu.
Wiceminister odpowiada: „Nie mam przyjaciół w BigTechu”
W reakcji na krytykę, Michał Gramatyka opublikował własne oświadczenie, w którym zapewnił, że nie ma „przyjaciół wśród BigTech-ów” i że pracuje nad przepisami ograniczającymi wpływ największych platform. Jak stwierdził, jego wypowiedź miała być wyrazem szacunku wobec tego, że przedstawicielki firm zdecydowały się w ogóle przyjść na posiedzenie, w przeciwieństwie do reprezentantów TikToka, X (dawniej Twitter) czy serwisu Kick.
W jego ocenie obecność Google’a i Mety stworzyła przestrzeń do merytorycznej dyskusji. „Nie zgadzam się z ich podejściem do prowadzenia cyfrowego biznesu, ale szanuję, że przyszły na posiedzenie komisji” – napisał Gramatyka.
Na posiedzeniu zapowiedziano prace nad definicją „patostreamingu” oraz ustawą o weryfikacji wieku na serwisach pornograficznych. Część posłów, w tym Monika Rosa i Katarzyna Lubnauer, podkreślała konieczność dalszych działań legislacyjnych.
Komentarz:
Artur Kurasiński, członek Rady Mediów PAN

Minister de facto wchodzący w rolę osoby, która próbuje tłumaczyć przedstawicieli firm, które kłamią o tym, że na ich platformach nie ma dzieci poniżej 13 roku życia, to dla mnie sytuacja kuriozalna. Michał Gramatyka może oczywiście broni się tym, że tonował sytuację i starał się trzymać pewien fason tej rozmowy, ale obrady pokazały jednoznacznie: Magda Bigaj próbowała reagować, kiedy przedstawicielki Big Techów kłamały, a potem została za to niemal obsztorcowana przez pełniącego funkcję ministra.
Tym co szokuje jest fakt, że dochodzi do takiej sytuacji, gdy doskonale wiadomo, że działania platform społecznościowych powodują realne problemy zdrowotne u dzieci, narażają ich życie. W Stanach Zjednoczonych były podejmowane próby uregulowania tej kwestii. Mark Zuckerberg był co najmniej dwukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie przed Kongresem. Toczą się śledztwa, a rodzice, których dzieci dokonywały samookaleczeń i popełniły samobójstwa, wytaczają przeciw tym platformom pozwy. I to są fakty. A ktoś w Polsce usiłuje przykryć problem twierdząc, że go u nas tego nie ma, że w Polsce dzieci po prostu się tam nie logują i nie korzystają z takich mediów.
Fakty są takie, że te firmy nie badają, kto jest ich użytkownikiem. A dzieci poniżej 13 roku życia są świetnym odbiorcą kampanii marketingowych i choć nie mają jeszcze własnych pieniędzy, nakłaniają dorosłych do zakupu pewnych produktów. Jednocześnie są w mediach społecznościowych narażone są na bullying, treści pedofilskie czy na hejt.
Tymczasem takie portale – amerykańskie, ale także chińskie, bo mówimy także o TikToku – deklarują, że osoby poniżej 13 roku życia nie mogą z nich korzystać. I opłaca im się w tej sprawie kłamać. Dlaczego? Bo nawet, jeśli ktoś wytoczy im proces, a one za kilka lat zapłacą odszkodowanie, zanim do tego dojdzie będą mogły obracać danymi tych młodych użytkowników, będą ich monetyzować. Minister, szczególnie wiceminister cyfryzacji, nie powinien stawać po stronie tych serwisów. One sami doskonale się bronią.
Źródła:
- Wirtualnemedia.pl, „Meta i Google to nasi partnerzy. Kontrowersje po sejmowej komisji o dzieciach w internecie”
- Magdalena Bigaj, wpis na Facebooku z 4 czerwca 2025
- Michał Gramatyka, wpis na Facebooku z 5 czerwca 2025