Czytasz artykuł w trybie offline
Prof. Łuków: Znajomość standardów etycznych i branie odpowiedzialności
Prof. Paweł Łuków podkreśla, że odpowiedzialność badacza obejmuje cały proces naukowy, od pomysłu na badanie po jego wynik. Fot. z archiwum rozmówcy, przekazana redakcji przez prof. Pawła Łukowa.
Spory o autorstwo publikacji, presja na wyniki i wykorzystywanie zależności służbowych – problemy etyczne w nauce często zaczynają się od sposobu organizacji pracy. Prof. Paweł Łuków, członek Komisji do spraw Etyki w Nauce PAN, przekonuje, że wielu konfliktom można zapobiec, zanim trafią do Komisji. Trwa nabór kandydatów do jej nowego składu
Academia: Czy pamięta pan sprawę, w której szczególnie trudno było rozstrzygnąć, czy rzeczywiście doszło do naruszenia zasad etyki naukowej?
Prof. Paweł Łuków: Niełatwo to ocenić, ponieważ stopień trudności sprawy często zależy od jakości i szczegółowości materiałów, które wpływają do Komisji. Część trudniejszych spraw może dotyczyć na przykład ustalenia, czy doszło do konfliktu interesów. Nie zawsze łatwo też ocenić sprawy, w których pojawiają się kwestie dotyczące wykorzystywania danych badawczych, bo są one ulokowane w specyfice konkretnego projektu badawczego. Takim problemom na ogół stosunkowo łatwo zapobiegać, jeśli od początku ustali się jasne zasady współpracy w zespole badawczym.
Jak wiele takich spraw trafia do komisji?
Jeśli dobrze pamiętam, w ostatnim roku wpłynęło blisko pięćdziesiąt wniosków. W porządku obrad posiedzenia zwykle mamy około dziesięciu spraw do rozpatrzenia. Posiedzenia plenarne odbywają się raz w miesiącu.
Czy mała liczba zgłoszeń może wynikać z tego, że poszczególne dyscypliny tworzą stosunkowo zamknięte środowiska? W takich grupach może przecież pojawiać się tendencja do rozwiązywania problemów we własnym gronie, aby „nie wychodziły” na zewnątrz.
Trudno mi odpowiedzieć, bo nie mam na ten temat wystarczających danych, a wolę formułować oceny oparte na faktach. Myślę, że wiele zależy od konkretnego środowiska. W różnych dziedzinach i ośrodkach naukowych obyczaje mogą być odmienne.
Trzeba też pamiętać, że do Komisji nie trafiają sprawy, które udało się satysfakcjonująco rozwiązać na poziomie poszczególnych instytucji. Nie jest więc całkiem bezzasadna hipoteza, że część problemów jest rozpatrywanych w tych instytucjach i tam znajduje rozwiązanie satysfakcjonujące zaangażowane w nie podmioty. Ale może być też i tak, że część ważnych spraw nie wychodzi poza dane środowisko, chociaż powinny…
Do Komisji trafiają też sprawy, w których jedna ze stron uważa, że problem nie został odpowiednio rozwiązany, postępowanie się przewleka albo po prostu nie wie, gdzie się zwrócić. Z samej liczby zgłoszeń nie można więc wywnioskować, jak dobrze lub jak źle dzieje się w polskiej nauce.
Etos badacza zaczyna się od odpowiedzialnościZawód jak każdy inny?
Trwa nabór kandydatów do Komisji do spraw Etyki w Nauce na kolejną kadencję. Jakich osób potrzebuje komisja? Co powinno decydować o ich wyborze?
Zadania tej Komisji podpowiadają odpowiedź. Powinny to być osoby dogłębnie znające i rozumiejące standardy etyki w nauce. Potrzebna jest też znajomość prawa dotyczącego nauki. Członkowie komisji powinni również znać polskie realia instytucjonalne prowadzenia badań naukowych i jak się one zmieniały.
Komisja powinna też być interdyscyplinarna. Powinny być w niej reprezentowane nauki humanistyczne, społeczne, przyrodnicze i ścisłe. Pozwala to rozpoznawać naturę problemów pojawiających się w różnych naukach, w zależności np. od specyficznych dla nich metodologii czy form komunikowania osiągnięć badawczych. Ważne jest, aby osoby te miały istotne osiągnięcia w swoich dyscyplinach i szerokie kontakty międzynarodowe, co otwiera namysł prowadzony w Komisji na odmienne perspektywy i pozwala spojrzeć na problemy etyczne w szerszym kontekście.
Ponieważ zadaniem Komisji jest wydawanie opinii opartych na dogłębnie przemyślanych i wszechstronnych ocenach, jej członkowie powinni być gotowi do współpracy i być otwarci na argumenty innych. Na tym polega istota pracy komisji: spotykają się ludzie o różnym doświadczeniu, przedstawiają przemyślane racje i wspólnie wypracowują podzielane stanowisko.
Kto może zgłosić problem, w jaki sposób jest on rozpatrywany i jakie mogą być konsekwencje wydanej opinii?
Może to być uczelnia, instytut, pracownik naukowy, a także instytucja publiczna, urząd lub organizacja pozarządowa.
Kiedy wniosek wpływa do Komisji, to zostaje umieszczony w porządku obrad najbliższego posiedzenia plenarnego. Przed posiedzeniem członkowie otrzymują dokumentację zawartą w zgłoszeniu i zapoznają się z nią, co sprzyja efektywności dyskusji. W wypadku powołania przez przewodniczącego Komisji zespołu orzekającego, zespół odbywa posiedzenie, na którym omawia powierzoną mu sprawę. Na podstawie materiałów przedstawionych Komisji zespół orzekający przygotowuje projekt opinii z uzasadnieniem mówiącej o tym, czy w świetle dostarczonych materiałów stwierdzono nieprawidłowości, czy nie. Projekt opinii jest poddawany dyskusji na najbliższym posiedzeniu Komisji. Po zapoznaniu się z projektem opinii, Komisja wprowadza zmiany, jeśli w wyniku dyskusji okazują się one potrzebne, a następnie odbywa się głosowanie w sprawie przyjęcia opinii.
Chcesz dostawać najciekawsze teksty Academii PAN?
Zapisz się na newsletter „Nauka i odkrycia”. Najciekawsze badania, odkrycia i rozmowy z naukowcami — prosto na Twoją skrzynkę.
Interesują Cię inne tematy? Wybierz newslettery →
Prawie gotowe
Sprawdź skrzynkę i potwierdź zapis
Wysłaliśmy Ci wiadomość od Academia PAN. Bez kliknięcia przycisku „Potwierdzam” zapis nie zostanie zakończony.
Nie widzisz wiadomości? Odczekaj kilka minut i sprawdź także foldery Spam, Oferty lub Inne.
Jednym z problemów, o których często mówią naukowcy, jest nieustanna presja: publikować, zdobywać granty, zbierać punkty, dostarczać wyniki. Czy taka presja sprzyja naruszeniom zasad etycznych?
Z pewnością nadmierna presja na wyniki i publikacje może rodzić pokusę pójścia na skróty. Przykładem może być korzystanie z tak zwanych papierni, czyli przedsiębiorstw produkujących publikacje na zamówienie. Innym przykładem są sprawy związane z prawidłowym przytaczaniem osiągnięć innych badaczek lub badaczy tak, aby było jasne, co stanowi wkład autora publikacji, a co jest osiągnięciem innych osób.
Presja na wyniki nie jest jednak jedynym czynnikiem sprzyjającym nieprawidłowościom. Znaczenie może mieć kultura instytucjonalna, sposób organizacji pacy itp. A także indywidualne decyzje osób zatrudnionych w instytucjach nauki. Presja na wyniki, szczególnie ta związana z publikowaniem, z pewnością nie jest jednak czynnikiem marginalnym.
Gdzie w takim razie przebiega granica między odpowiedzialnością indywidualnego naukowca a odpowiedzialnością instytucji?
Trochę uchylę się od odpowiedzi, bo instytucje składają się przecież z ludzi. Tej granicy nie da się łatwo wyznaczyć. Możemy wyobrazić sobie instytucję, która ma znakomite procedury, nie przekładają się one jednak na praktykę. Możemy też wyobrazić sobie ośrodek, w którym procedury nie są jakoś szczególnie rozbudowane, a relacje między ludźmi nauki są właściwe. Mam wrażenie, że bardzo wiele zależy od sposobu zarządzania jednostkami naukowymi, organizacji pracy i podejścia do pracowników. Presja publikacyjna może zachęcać do niewłaściwych zachowań. Ale ogromne znaczenie ma również to, jak instytucja na tę presję reaguje. I oczywiście niezwykle ważne jest to jak my, ludzie prowadzący pracę naukową, traktujemy standardy etyki w nauce i wymogi rzetelności badawczej.
Dobre intencje nie chronią badanych przed krzywdąBadania społeczne pod lupą etyki
A gdyby miał pan wskazać najważniejszy problem etyczny polskiej nauki – niekoniecznie ten, który najczęściej trafia do komisji – co by to było?
To, na co bym wskazał to nie tyle problem, co oczekiwanie. Powiedziałbym, że bardzo potrzebujemy zaufania do pracowników nauki, oczywiście przy założeniu, że dysponujemy odpowiednio dobrym systemem rekrutacji, który pozwala rozpoznawać osoby mające talent i motywację do prowadzenia badań oraz przyswoiły sobie standardy etyczne pracy naukowej.
Nauka, a mam tu na myśli głównie naukę akademicką, wymaga swobody badań. Jedną z rzeczy, które prowadzą do odkryć, jest możliwość zadawania nieoczekiwanych pytań i podejmowania prób znalezienia na nie odpowiedzi. Aby badaczki i badacze mogli podejmować to ryzyko poznawcze, potrzebne im jest środowisko zaufania. Aby zaś można było ich darzyć zaufaniem, z ich strony potrzebne jest przywiązanie do standardów etycznych nauki.
W ostatnich latach do świata nauki wkroczyła sztuczna inteligencja. Czy komisja otrzymuje coraz więcej spraw związanych z jej niewłaściwym wykorzystaniem?
Wbrew pozorom nie. Ale środowiska naukowe zwracają uwagę na te kwestie. Kiedy Komisja pracowała nad nowelizacją Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego, zwróciliśmy się do środowiska naukowego w Polsce z prośbą o propozycje zmian lub wskazania obszarów wymagających uwzględnienia w Kodeksie. I wtedy otrzymaliśmy sporo postulatów dotyczących postępowania z danymi badawczymi, z uwzględnieniem wykorzystania sztucznej inteligencji. Odpowiednie zmiany w Kodeksie zostały wprowadzone.
Moje obserwacje wskazują, że obecnie obawy związane z AI mogą częściej być zauważane w dydaktyce akademickiej lub przy przygotowywaniu prac na stopnie naukowe. A tutaj istotnej części problemów można uniknąć, jeżeli zawczasu ustali się zasady. Podobnie w pracy naukowej. Korzystanie z narzędzi opartych na AI wymaga np. informowania w publikacji o tym, która część pracy jest wynikiem ich wykorzystania. I wzięcia przez badaczki i badaczy odpowiedzialności za dobór określonych narzędzi badawczych i uzyskane wyniki.
I wszystko gra? Czy sama odpowiedzialność za wynik wystarczy? Zdarza się przecież, że model przygotuje pracę wyglądającą bardzo przekonująco, ale na przykład bibliografia będzie całkowicie zmyślona.
Odpowiedzialność bierze się nie tylko za wynik, ale i za cały proces badawczy. Wartość pracy naukowej tkwi m.in. w oryginalnej hipotezie, w pomyśle na przeprowadzenie badania, w sformułowaniu pytania w sposób, który pozwala wiarygodnie ustalić poszukiwane zależności. Te czynności badawcze wymagają twórczego podejścia. Choć część z tych rzeczy może zrobić model językowy, to w centrum pozostaje praca człowieka. Można na przykład wykorzystać sztuczną inteligencję do wyszukania literatury na określony temat. Ale potem trzeba samemu przeanalizować znalezione materiały, zastanowić się nad nimi i dokonać wyboru tych, które będą potrzebne do dalszej pracy badawczej nad danym zagadnieniem. Ta praca intelektualna należy do badaczy i badaczek. To my ponosimy odpowiedzialność za to, co z niej wynika: za proces badawczy, dobór narzędzi badawczych i za wynik badania.
AI zwiększa liczbę publikacji. Co z ich wartością?Więcej tekstów, mniej treści. AI zmienia publikacje naukowe w papkę
Kończy się obecna kadencja komisji. Co uważa pan za jej największe osiągnięcie, a co pozostaje jeszcze do zrobienia?
Myślę, że jednym z najważniejszych osiągnięć była nowelizacja Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego. W wielu miejscach został on uzupełniony i istotnie doprecyzowany. Uwzględnione zostały również nowe zagadnienia, między innymi związane ze sztuczną inteligencją. Kodeks to nie tylko standardy postępowania dla badaczek i badaczy, ale także punkt odniesienia w pracy Komisji, która w swoich opiniach opiera się na jego postanowieniach.
Myślę, że w tej kadencji Komisja wypracowała też skuteczny model kolegialnego działania. Dotyczy to zarówno rozpatrywania zgłoszeń i podejmowania decyzji o powołaniu zespołów orzekających, jak i późniejszego przygotowywania opinii.
To może nie brzmi szczególnie spektakularnie, ale w działalności takiej komisji ma zasadnicze znaczenie.
Prof. dr hab. Paweł Łuków – filozof, etyk i bioetyk, zajmuje się etyką normatywną, bioetyką, filozofią medycyny oraz etyką badań naukowych. Autor publikacji poświęconych między innymi etyce Kanta, godności ludzkiej, prawom człowieka i etyce badań naukowych. Dziekan Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i kierownik Zakładu Etyki UW; członek Komisji do spraw Etyki w Nauce PAN w kadencji 2023–2026, European Group on Ethics in Science and New Technologies, zespołu doradczego Komisji Europejskiej, a także przewodniczącym Komisji Rektorskiej ds. Etyki Badań Naukowych z Udziałem Człowieka na UW.
Odpowiedzialność bierze się nie tylko za wynik, ale i za cały proces badawczy.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Badania społeczne pod lupą etyki
Badania społeczne pod lupą etyki Przejdź do publikacji: Badania społeczne pod lupą etyki
Przejdź do publikacji: Badania kliniczne: między dowodem a nadzieją
Badania kliniczne: między dowodem a nadzieją Przejdź do publikacji: Badania kliniczne: między dowodem a nadzieją
Przejdź do publikacji: AI, biometria i zdrowie. Kto naprawdę podejmuje decyzje