Pseudonaukowe bzdury w naszych głowach. Komentarz prof. Jemielniaka do wyników Eurobarometru.
Dane z najnowszego badania Eurobarometr pokazują, że znaczna część polskiego społeczeństwa przyjmuje jako prawdziwe twierdzenia sprzeczne z aktualną wiedzą naukową
Więcej o wynikach Eurobarometru przeczytasz tutaj
Wyniki komentuje prof. Dariusz Jemielniak, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk
Najnowszy raport Eurobarometru maluje niepokojący obraz polskiego społeczeństwa, w którym niska świadomość naukowa idzie w parze z wysoką podatnością na dezinformację. Jako badacz zajmujący się od lat mechanizmami rozprzestrzeniania się teorii spiskowych i ruchów antynaukowych, widzę w tych danych potwierdzenie wielu moich obaw, ale także wskazówki, jak możemy przeciwdziałać tym zjawiskom.
Wynik testu wiedzy, w którym tylko 47 proc. Polaków rozpoznaje ewolucję jako fakt naukowy, a aż 57 proc. myli zasadę działania laserów, nie jest jedynie statystyczną ciekawostką. To symptom głębszego problemu: systemowego zaniedbania edukacji naukowej. Szczególnie alarmujące jest to, że aż 28 proc. respondentów wierzy w koegzystencję ludzi i dinozaurów. To mit rodem z popkultury, który wskazuje na brak podstawowej chronologii dziejów Ziemi, chyba, że chodzi im o kurczaki.
36 proc. Polaków wierzących w laboratoryjne pochodzenie wirusów jako narzędzie kontroli społecznej to nie tylko echo pandemii COVID-19. To dowód na istnienie w Polsce rozbudowanego ekosystemu dezinformacyjnego, który skutecznie wykorzystuje lęki społeczne i brak zaufania do instytucji. Teoria o ukrywanym leku na raka (45 proc. wierzących) pokazuje, jak łatwo pseudonaukowe narracje zakorzeniają się tam, gdzie brakuje rzetelnej komunikacji naukowej.
Tylko 19 proc. Polaków uważa, że naukowcy poświęcają wystarczająco czasu na komunikację ze społeczeństwem – to jeden z kluczy do zrozumienia całego problemu. Hermetyczność języka naukowego, brak obecności badaczy w przestrzeni publicznej i dominacja telewizji (59 proc.) jako głównego źródła wiedzy o nauce tworzą próżnię informacyjną, którą wypełniają dezinformatorzy.
Fascynujący jest kontrast między entuzjazmem dla technologii odnawialnych (85 proc.) a sceptycyzmem wobec podstaw naukowych zmian klimatu (tylko 47 proc. przypisuje je działalności człowieka). To pokazuje, że Polacy akceptują naukę jako narzędzie postępu technologicznego, ale odrzucają ją, gdy wymaga zmiany światopoglądu czy stylu życia.
Dane pokazują wyraźnie, że młodzi (15-24 lata) są bardziej otwarci na naukę niż starsze pokolenia. To daje nadzieję, ale też stawia pytanie o międzypokoleniowy transfer wiedzy i wartości. Równie istotny jest wymiar klasowy – w końcu osoby z wyższym wykształceniem znacznie lepiej rozumieją i akceptują naukę, co grozi powstaniem społeczeństwa dwóch prędkości.
Jako badacz dezinformacji wiem, że walka z mitami i teoriami spiskowymi to maraton, nie sprint. Ale dane pokazują też, że mamy sojuszników: młode pokolenie, które jest bardziej otwarte na naukę. Naszym zadaniem jest dać im narzędzia i wsparcie, by mogli budować społeczeństwo oparte na wiedzy, nie na strachach i mitach.
Najnowszy Eurobarometr ujawnia, że wielu Polaków akceptuje pseudonaukowe mity i dezinformację, podczas gdy tylko niewielka część ufa naukowcom i podstawom wiedzy naukowej.