Źródło: Adobe Firefly

W nauce łatwo sprzedać opowieść o przełomie: nowa szczepionka, nowy materiał, nowy algorytm. Znacznie trudniej wytłumaczyć sens pracy, której efektem jest krytyczne wydanie Orzeszkowej, wieloletnia bibliografia albo słownik rozwijany przez dekady. A jednak to właśnie takie „powolne” projekty tworzą infrastrukturę kultury

W najnowszym odcinku podcastu Okruszek Wiedzy prof. Grzegorz Marzec z Instytutu Badań Literackich PAN wyjaśnia, że instytuty humanistyczne Polskiej Akademii Nauk powstały m.in. po to, by realizować zadania, których uniwersytety często nie są w stanie udźwignąć ze względu na obciążenie dydaktyką i krótkie cykle rozliczeń. 

Problem zaczyna się, gdy państwo próbuje mierzyć całą naukę jedną miarką, najlepiej szybką i bibliometryczną. Prof. Marzec nazywa to wprost: algorytmy finansowania i oceny instytutów zostały skrojone „na uczelnie” i słabo rozpoznają wewnętrzną różnorodność PAN. „Instytuty Polskiej Akademii Nauk są do siebie bardzo niepodobne” – podkreśla, zwracając uwagę, że w tym samym systemie oceny funkcjonują placówki z rozbudowanymi laboratoriami, instytuty bez zaplecza laboratoryjnego oraz te, które dodatkowo utrzymują biblioteki, kolekcje i archiwa.

Z tej perspektywy spór o humanistykę nie dotyczy pytania, czy „czytanie książek” jest pracą. Dotyczy tego, jakiej nauki chcemy: szybkiej produkcji publikacji czy pracy, która realnie buduje wspólne zasoby. „Według obecnych zasad ewaluacji to, co my robimy, nie ma żadnej wartości” – stwierdza prof. Marzec, bo najwyżej punktowane bywa to, co da się łatwo policzyć, a niekoniecznie to, co będzie czytane i używane za 10 czy 30 lat. I od razu wskazuje alternatywę: stabilne finansowanie długofalowych przedsięwzięć, takich jak Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, który pozwala wydawać krytyczne edycje i opracowania realnie „zostające w społeczeństwie”.

Prof. Marzec przywołuje także tezę Marthy Nussbaum, zgodnie z którą humanistyka stanowi fundament liberalnej demokracji, bo uczy krytycznego myślenia i pozwala społeczeństwu rozpoznawać pojęcia takie jak „inność” czy „obcość”. Jeśli jednak naukę sprowadzi się wyłącznie do tego, co szybko mierzalne i natychmiast „stosowalne”, ryzykujemy, że zostaniemy z technologią bez opowieści, prawem bez sensu i kulturą pozbawioną narzędzi do rozmowy o samej sobie.

Najnowszego odcinka podcastu Okruszek Wiedzy, prowadzonego przez prof. Łukasza Okruszka posłuchasz tutaj

Przejdź do treści